Projekt, który trafił do Sejmu z Pałacu Prezydenckiego, natychmiast wywołał polityczne i eksperckie poruszenie. Prezydent Karol Nawrocki zaproponował zmiany w systemie waloryzacji emerytur, które – jak przekonuje – mają przynieść realną ulgę osobom pobierającym najniższe świadczenia. Prawnicy i ekonomiści nie mają jednak wątpliwości: konsekwencje tej ustawy mogą sięgnąć znacznie dalej niż tylko portfele seniorów.
Kim jest Karol Nawrocki?
Karol Tadeusz Nawrocki urodził się 3 marca 1983 roku w Gdańsku. Dorastał w robotniczej dzielnicy Siedlce, co – jak wielokrotnie podkreślał – miało wpływ na jego społeczną wrażliwość. Ukończył IV Liceum Ogólnokształcące w Gdańsku, a następnie związał swoją drogę zawodową z historią i administracją.
Jest doktorem nauk humanistycznych, specjalizującym się w najnowszej historii Polski. Przez lata łączył działalność naukową z zarządzaniem dużymi instytucjami publicznymi. W latach 2017–2021 kierował Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, a następnie – do 2025 roku – pełnił funkcję prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. W 2023 roku ukończył studia podyplomowe MBA na Politechnice Gdańskiej. To zaplecze akademickie i menedżerskie stało się fundamentem jego późniejszej drogi politycznej.
Karol Nawrocki późno wyprowadził się z domu
Wbrew narracji o szybkim usamodzielnieniu, biografia prezydenta pokazuje bardziej złożony obraz. Nawrocki przez wiele lat mieszkał w domu rodzinnym. Po ślubie z Martą Nawrocką nadal dzielił wspólną przestrzeń z bliskimi, tworząc wielopokoleniowy dom.
– Dość długo mieszkałem w swoim rodzinnym domu. Po ślubie jeszcze przez pewien czas byliśmy wszyscy razem. Wyprowadziłem się jako trzydziestolatek – wspominał w jednym z wywiadów.
Ten etap życia zbiegł się z intensywną pracą naukową i zawodową. Dla jego zwolenników to dowód przywiązania do rodziny i stabilności. Krytycy widzą w tym raczej ciekawostkę obyczajową. Sam Nawrocki podkreśla, że był to naturalny wybór, podyktowany realiami, a nie ideologią.
Karol Nawrocki chce zmian w emeryturach
Sednem sejmowej debaty stał się projekt ustawy „Godna emerytura”, złożony przez prezydenta na początku listopada 2025 roku. Zakłada on istotną zmianę w zasadach waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych.
Najważniejszy punkt projektu to wprowadzenie waloryzacji kwotowej dla najniższych emerytur i rent. Świadczenia do poziomu 3300 zł brutto miałyby być podnoszone nie procentowo, lecz o stałą kwotę – w 2026 roku byłoby to 150 zł brutto miesięcznie. Powyżej tego progu obowiązywałby dotychczasowy mechanizm procentowy.
Prezydent argumentuje, że obecny system faworyzuje osoby z wyższymi świadczeniami, a dla emerytów otrzymujących minimalne kwoty waloryzacja procentowa nie przynosi realnej poprawy jakości życia. Projekt ma więc charakter redystrybucyjny i wpisuje się w debatę o sprawiedliwości społecznej.
Eksperci biją na alarm. „To zmienia logikę systemu”
Prawnicy i ekonomiści ostrzegają jednak, że proponowane rozwiązanie może naruszyć fundamenty systemu ubezpieczeń społecznych. Ich zdaniem waloryzacja kwotowa, choć krótkoterminowo korzystna dla najuboższych, w dłuższej perspektywie prowadzi do zacierania związku między wysokością składek a wysokością świadczeń.
W opiniach eksperckich pojawia się argument, że takie rozwiązanie może stopniowo przekształcić najniższe emerytury w coś na kształt „świadczenia obywatelskiego”, oderwanego od indywidualnego wkładu pracy i składek. To z kolei może osłabić motywację do legalnego i pełnego oskładkowania dochodów.
Specjaliści zwracają też uwagę na ryzyko wzrostu szarej strefy. Jeśli różnice między emeryturami osób płacących minimalne składki a tymi, którzy przez lata odprowadzali wyższe kwoty, będą się zmniejszać, część pracujących może uznać, że nie opłaca się ujawniać pełnych dochodów.
Spór o solidarność i odpowiedzialność
Projekt „Godna emerytura” stał się punktem zapalnym szerszej dyskusji o tym, czym ma być polski system emerytalny. Zwolennicy mówią o solidarności społecznej i konieczności ochrony najsłabszych w czasach rosnących kosztów życia. Krytycy ostrzegają przed rozmontowaniem zasady ekwiwalentności, na której system był budowany przez dekady.
Jedno jest pewne: propozycja Karola Nawrockiego nie jest techniczną korektą, lecz zmianą o potencjalnie długofalowych skutkach. Debata, która właśnie się rozpoczęła, dotyczy nie tylko wysokości przyszłych emerytur, ale także zaufania obywateli do całego państwowego systemu zabezpieczenia społecznego.
