Jeszcze kilka tygodni temu walczyła o miejsce w głównej drabince Roland Garros. Dziś mówi o niej cały tenisowy świat. Historyczny występ Mai Chwalińskiej w Paryżu przyniósł nie tylko gigantyczny awans sportowy, ale również rekordową wypłatę, jakiej wcześniej nigdy nie otrzymała.
Od kwalifikacji do wielkiego finału Roland Garros
Maja Chwalińska napisała jedną z najpiękniejszych historii tegorocznego Roland Garros. Polka rozpoczęła rywalizację od kwalifikacji, które musiała przejść, by w ogóle znaleźć się w turnieju głównym.
Już sam awans do głównej drabinki był sukcesem, jednak 24-latka poszła znacznie dalej. W kolejnych rundach eliminowała wyżej notowane rywalki i sprawiała kolejne niespodzianki. Kulminacją tej niezwykłej drogi był awans do finału, gdzie zmierzyła się z Mirrą Andriejewą.
Decydujące spotkanie zakończyło się zwycięstwem Rosjanki 6:3, 6:2, ale porażka nie zmieniła faktu, że Chwalińska osiągnęła największy sukces w swojej dotychczasowej karierze.
Krytycy nie dawali jej wielkich szans
Droga do światowej czołówki nie była dla Polki łatwa.
Przez lata wielu ekspertów podkreślało, że przy wzroście 164 centymetrów trudno będzie jej rywalizować z najlepszymi tenisistkami świata. Sama zawodniczka musiała również zmagać się z trudniejszymi momentami kariery, a w 2021 roku zdecydowała się nawet na czasowe zawieszenie startów.
Mimo przeciwności nie zrezygnowała z marzeń. Wsparcie otrzymywała między innymi od Igi Świątek, z którą zna się od dzieciństwa. Dziś obie należą do ścisłej światowej czołówki kobiecego tenisa.
Gigantyczny awans w rankingu WTA
Fenomenalny występ w Paryżu przyniósł także ogromne korzyści sportowe.
Przed rozpoczęciem Roland Garros Maja Chwalińska zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA. Po dotarciu do finału zanotowała jeden z największych awansów sezonu i przesunęła się na 21. pozycję na świecie.
Tym samym została drugą rakietą Polski, wyprzedzając Magdę Linette oraz Magdalenę Fręch. Przed nią pozostaje jedynie Iga Świątek.
Ile Maja Chwalińska zarobiła w Roland Garros?
Jeszcze większe emocje budzą jednak pieniądze, jakie Polka wywalczyła na paryskich kortach.
Za awans do finału Roland Garros organizatorzy przyznali jej premię w wysokości 1,4 miliona euro brutto.
To kwota, która znacząco przewyższa wszystkie wcześniejsze nagrody wywalczone przez tenisistkę podczas zawodowej kariery. Według danych publikowanych przez tenisowe serwisy, przed tegorocznym Roland Garros jej łączne zarobki turniejowe były wielokrotnie niższe od obecnej wypłaty.
Po potrąceniu podatków i obowiązkowych opłat na konto zawodniczki może trafić około 770 tysięcy euro netto, czyli ponad 3,2 miliona złotych.
Finansowy przełom w karierze Polki
Tak duża nagroda oznacza dla Chwalińskiej nie tylko prestiż, ale również większą niezależność sportową.
W zawodowym tenisie koszty podróży, trenerów, fizjoterapeutów czy przygotowania motorycznego potrafią pochłaniać ogromne środki. Dzięki sukcesowi w Roland Garros Polka zyskała finansowy komfort, który może pomóc jej w dalszym rozwoju kariery.
Jednocześnie przed tenisistką kolejne wyzwania. Jej sztab już zapowiedział odpoczynek po wyczerpującym turnieju, a równolegle trwa walka o przyznanie jej dzikiej karty do Wimbledonu.
Po dwóch tygodniach w Paryżu jedno jest pewne – Maja Chwalińska przestała być niespodzianką. Stała się jedną z najważniejszych postaci polskiego sportu.
