Sejm przyjął przepisy wprowadzające podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Nowa danina, znana jako windfall tax, ma objąć zyski ze zbycia paliw ciekłych osiągnięte od marca do grudnia 2026 roku. Wpływy z podatku mają pomóc w sfinansowaniu programu „Ceny Paliwa Niżej”.
- Zobacz też:Nie żyje muzyk uwielbianego, polskiego zespołu. Zginął w wypadku. Tragiczne wieści obiegły kraj
Sejm zdecydował w sprawie podatku od zysków nadzwyczajnych
Sejm przyjął ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych. Przepisy mają być odpowiedzią rządu na gwałtowny wzrost marż w sektorze paliwowym, który nastąpił po destabilizacji rynków energii i wzroście cen surowców.
Nowa danina ma objąć producentów oraz importerów paliw, którzy w okresie od marca do grudnia 2026 roku osiągnęli ponadprzeciętne dochody. Rząd przekonuje, że część firm paliwowych skorzystała na nadzwyczajnej sytuacji rynkowej, a dodatkowe wpływy do budżetu mają pomóc pokryć koszty działań osłonowych dla kierowców.
Chodzi przede wszystkim o program „Ceny Paliwa Niżej”. Jego elementem było obniżenie stawki VAT na paliwa do 8 proc. oraz redukcja akcyzy do minimalnych poziomów unijnych. Takie rozwiązania oznaczały mniejsze wpływy do budżetu państwa, a nowy podatek ma częściowo zrekompensować tę stratę.
Ustawa trafi teraz do podpisu prezydenta. Dopiero po zakończeniu tej procedury nowe przepisy będą mogły wejść w życie.
Firmy paliwowe zapłacą 60 proc. od nadwyżki
Stawka podatku od nadzwyczajnych zysków ma wynosić 60 proc. Danina nie będzie jednak naliczana od całych przychodów firm paliwowych, ale od nadwyżki ponad poziom uznany za referencyjny.
Podstawą opodatkowania będzie różnica między faktycznie osiągniętymi przychodami a kwotą przychodów, którą podatnik osiągnąłby przy zastosowaniu marży referencyjnej. Rokiem referencyjnym będzie rok obrotowy zakończony przed 1 marca 2026 roku.
Marża referencyjna zostanie wyliczona na podstawie średniej marży sprzedaży paliw ciekłych w 2025 roku, powiększonej o 20 proc. Rząd tłumaczy, że taki mechanizm ma odróżnić zwykły wzrost działalności od nadzwyczajnych zysków wynikających z sytuacji kryzysowej na rynku.
Podatek ma objąć przede wszystkim benzyny silnikowe i oleje napędowe. Z nowych regulacji wyłączone mają być między innymi oleje opałowe oraz procesy mieszania paliw. Nowa danina nie obejmie również obywateli ani gospodarstw domowych.
Do budżetu mają trafić miliardy złotych
Według szacunków wpływy z podatku od nadzwyczajnych zysków mają wynieść około 4 mld zł. Większość tej kwoty ma wpłynąć do budżetu jeszcze w 2026 roku, a pozostała część w 2027 roku.
Rząd zakłada, że podatnikami będą podmioty prowadzące w Polsce działalność w zakresie wytwarzania paliw ciekłych oraz obrotu paliwami ciekłymi z zagranicą. Chodzi o firmy, które importują paliwa lub kupują je w ramach wewnątrzwspólnotowego nabycia.
Nowe przepisy mają objąć zarówno duże koncerny, jak i mniejsze przedsiębiorstwa działające na rynku paliw. Według szacunków krąg podatników będzie liczył około 20–30 podmiotów.
Dla rządu podatek od nadzwyczajnych zysków jest sposobem na odzyskanie części pieniędzy utraconych przez budżet w związku z obniżkami podatków na paliwa. Dla branży paliwowej oznacza jednak dodatkowe obciążenie i konieczność rozliczenia nadwyżek uzyskanych w czasie podwyższonych cen.
Spór wokół nowych przepisów prawdopodobnie nie zakończy się wraz z decyzją Sejmu. Najwięcej emocji budzi fakt, że podatek ma objąć zyski osiągnięte już od marca 2026 roku, czyli także za okres wcześniejszy niż wejście ustawy w życie. Rząd przekonuje, że chodzi o reakcję na nadzwyczajną sytuację na rynku, a wpływy z daniny mają zostać przeznaczone na ochronę kierowców przed skutkami wysokich cen paliw.
