Dorota Szelągowska otwarcie przyznała, że jest przygotowana na sprawy, o których wiele osób nie chce nawet rozmawiać. Projektantka wnętrz spisała testament i zdecydowała już, jaka piosenka miałaby zabrzmieć podczas jej pogrzebu. Nie stoi za tym jednak żadna dramatyczna wiadomość dotycząca jej zdrowia. Szelągowska tłumaczy, że rozmowę o śmierci traktuje jako naturalną część życia, a nie temat, którego należy się bać.
- Czytaj też: Nawrocki w poważnych tarapatach. Tak źle jeszcze nie było. Potężny cios, którego się nikt nie spodziewał
Wypowiedź Doroty Szelągowskiej, która ponownie wzbudza zainteresowanie w sieci, pochodzi z rozmowy przeprowadzonej w 2025 roku. Gwiazda TVN opowiedziała wtedy o swoim podejściu do przemijania i zdradziła, że ma już spisany testament oraz wybraną piosenkę na własny pogrzeb. Nie ujawniła jednak publicznie, o jaki utwór chodzi.
Jej słowa mogą zaskakiwać, bo przygotowania związane z własną śmiercią często kojarzone są z chorobą albo podeszłym wiekiem. Szelągowska patrzy na to zupełnie inaczej. Dla niej uporządkowanie takich spraw jest przede wszystkim formą odpowiedzialności i sposobem na oswojenie tego, czego nikt nie jest w stanie uniknąć.
Dorota Szelągowska spisała testament. „To jest tak, jakbym zapeszała”
Projektantka przyznała, że reakcje ludzi na jej podejście bywają bardzo podobne. Kiedy wspomina o testamencie albo szczegółach własnego pogrzebu, niektórzy reagują zaskoczeniem, jakby samo mówienie o śmierci mogło sprowadzić coś złego.
„Kiedy ja mówię i ktoś się dowiaduje, że na przykład mam spisany testament albo mam wybraną piosenkę, to reagują: ‘A dlaczego ty tak o tym mówisz?’. To jest tak, jakbym zapeszała coś” – mówiła.
Szelągowska nie podziela takiego podejścia. Podkreśla, że nie chce wypierać ze świadomości faktu, iż kiedyś umrze. Jej zdaniem unikanie rozmowy nie sprawi, że śmierć przestanie istnieć.
„To jest taka rzecz, która mnie również czeka i nie chcę spychać jej gdzieś pod dywan. To nas czeka. Czeka nas śmierć bliskich, czeka nas nasza śmierć, nie wiadomo w jakiej kolejności” – tłumaczyła.
W jej wypowiedzi nie było informacji o chorobie ani sugestii, że przygotowania do pogrzebu wynikają z jakiegokolwiek bezpośredniego zagrożenia. Chodziło o świadome uporządkowanie przyszłości.
Śmierć nigdy nie była w jej rodzinie tematem tabu
Na podejście Doroty Szelągowskiej duży wpływ miały doświadczenia rodzinne. Projektantka wspominała śmierć swojej ukochanej babci, czyli mamy Katarzyny Grocholi. W pogrzebie uczestniczył również jej syn Antek, który był wtedy dzieckiem.
Szelągowska podkreśliła, że rodzina nie próbowała ukrywać przed nim tego, co się wydarzyło. Wspólnie nieśli urnę z prochami zmarłej, a chłopiec wiedział, co się w niej znajduje.
„U mnie to jest normalne. Normalne jest rozmawianie o śmierci i od zawsze było. Kiedy umarła moja najukochańsza babcia, prababcia mojego syna, mama mojej mamy, to my nieśliśmy urnę. Trochę niósł Antek, trochę niosłam ja” – wspominała.
Dla Szelągowskiej takie podejście nie oznacza braku emocji. Wręcz przeciwnie – uważa, że szczera rozmowa może pomóc w przeżywaniu straty i sprawić, że śmierć przestaje być abstrakcyjnym, niemal zakazanym tematem.
„To jest coś, co na pewno się wydarzy”
Gwiazda zwróciła uwagę na pewien paradoks. Ludzie potrafią szczegółowo planować wydarzenia, które wcale nie muszą się wydarzyć, jednocześnie unikając rozmowy o jedynej rzeczy, która jest nieuchronna.
„Dlaczego nie chcemy o tej rzeczy, która na pewno się wydarzy, usłyszeć, przygotować się i pogadać? Może to trochę ‘rozmasować’?” – zastanawiała się.
To właśnie słowo „rozmasować” dobrze oddaje jej sposób myślenia. Szelągowska nie próbuje przedstawiać śmierci jako czegoś łatwego. Chce jednak odebrać jej część lęku wynikającego z milczenia i traktowania jej jak tabu.
Spisanie testamentu ma również bardzo praktyczny wymiar. Pozwala wcześniej zdecydować o ważnych sprawach i może ograniczyć liczbę trudnych decyzji, jakie w przyszłości musieliby podejmować bliscy. Podobnie jest z wyborem muzyki czy określeniem własnych życzeń dotyczących ostatniego pożegnania.
Szelągowska mówi o trudnych sprawach bez dramatyzowania
Dorota Szelągowska od lat należy do osób publicznych, które dość otwarcie opowiadają o prywatnych doświadczeniach. W wywiadach mówiła nie tylko o pracy i rodzinie, lecz również o psychoterapii, lęku, zmianach życiowych czy relacji z własnym ciałem. Temat śmierci wpisuje się w ten sam sposób prowadzenia rozmowy – bez udawania, że trudne sprawy jej nie dotyczą.
Dlatego określenie, że „pogrzeb Doroty Szelągowskiej został zaplanowany”, wymaga istotnego doprecyzowania. Prezenterka żyje i nie poinformowała o żadnej sytuacji, która miałaby oznaczać zbliżające się ostatnie pożegnanie. Po prostu zawczasu spisała testament i podjęła niektóre decyzje dotyczące własnego pogrzebu.
Jej wyznanie bardziej niż zapowiedzią dramatycznych wydarzeń jest więc głosem w dyskusji o tym, dlaczego tak trudno rozmawiać o przemijaniu. Sama Szelągowska nie ma z tym problemu. Dla niej przygotowanie się na przyszłość nie oznacza jej przyspieszania.
