Uczestnicy ujawniają prawdę o Marcie Manowskiej. „Nie da się przed nią zamknąć”
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Marta Manowska od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej. Widzowie kojarzą ją przede wszystkim z programami „Rolnik szuka żony” oraz „Sanatorium miłości”. To właśnie w tych formatach powstało wiele związków, a nawet małżeństw, dlatego prowadząca od dawna nazywana jest „swatką TVP”.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Choć na ekranie zawsze zachowuje spokój i empatię, uczestnicy randkowych show coraz częściej zdradzają, jaka naprawdę jest poza kamerami. Nie wszyscy mają identyczne doświadczenia.

„Nie da się nie otworzyć przed Martą”

Wielu uczestników podkreśla, że Manowska potrafi stworzyć atmosferę, w której ludzie zaczynają mówić o rzeczach bardzo osobistych. Według nich prowadząca wzbudza ogromne zaufanie już od pierwszych rozmów.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Tak o współpracy z nią mówiła Danusia z jednej z poprzednich edycji „Sanatorium miłości”.

„Nie da się nie otworzyć przed Martą. Ona jest tak ciepłą i miłą osobą… Ja też nie chciałam rozmawiać, ale otworzyłam się, po prostu się nie da. Ona jest tak wspaniałą kobietą, że człowiek sam się wyzwala, oczyszcza i chce o tym powiedzieć”.

Podobnych opinii pojawia się więcej. Uczestnicy zwracają uwagę nie tylko na sposób prowadzenia rozmów, ale również na spokój i emocjonalność prezenterki.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Henryk z „Sanatorium miłości” zwrócił uwagę na jej głos

O Marcie Manowskiej wypowiedział się także Henryk z ósmej edycji programu. Mężczyzna przyznał, że rozmowy z prowadzącą często kończyły się wzruszeniem.

„Pani Manowska jest bardzo wrażliwą, uczuciową kobietą. Przy niej, jak się z nią rozmawia, to po prostu nie wiemy kiedy, a mówimy to, czego nie chcemy mówić”.

Henryk podkreślił również, że ogromne znaczenie ma sposób, w jaki Manowska mówi do uczestników.

„Ona po prostu wyciska z nas łzy i umysły, które mamy gdzieś tam zablokowane, co powiedzieć. Ma jeszcze taki ciepły głos jeszcze do tego, że my nawet sami nie wiemy, kiedy płaczemy”.

Nie zawsze było spokojnie. W programie dochodziło do napięć

Choć większość uczestników bardzo dobrze wspomina współpracę z prowadzącą, zdarzały się również trudniejsze sytuacje. W ósmej edycji „Sanatorium miłości” Marta Manowska musiała reagować na zachowanie Barbary ze Szczecina. Uczestniczka miała później pretensje do gospodyni programu.

Podobna sytuacja miała miejsce także w poprzedniej edycji. Wówczas emocje pojawiły się wokół Edmunda.

Mimo pojedynczych konfliktów Manowska wciąż pozostaje jedną z najbardziej lubianych prowadzących w Telewizji Polskiej. Wielu uczestników przyznaje, że dzięki rozmowom z nią po raz pierwszy zdecydowali się publicznie opowiedzieć o swoich emocjach, samotności i życiowych doświadczeniach.