Jedno pytanie wystarczyło, by rozmowa w studiu nabrała wyraźnie ostrzejszego tonu. W tle – Rada Bezpieczeństwa Narodowego, zarzuty o milczenie oraz zdjęcie z kefirem, które wywołało polityczną burzę.
- Czytaj też: 21-letnia Węgiel nagle podzieliła się wielką radością. Oficjalnie ogłosiła nowinę, sypią się gratulacje
RBN i zarzuty o milczenie. Czarzasty odpowiada wprost
Podczas programu prowadzonego przez Agnieszkę Gozdyrę padło pytanie, które otworzyło całą dyskusję: czy podczas posiedzenia RBN marszałek Sejmu był milczący.
Włodzimierz Czarzasty nie owijał w bawełnę.
– Z głupotą się nie dyskutuje – powiedział na antenie Polsat News.
Dziennikarka dopytywała, czy te słowa są skierowane do konkretnej osoby. Marszałek odpowiedział, że nie chodzi o personalny atak, lecz o sposób prowadzenia debaty.
– Nawet nie o głupotę, ale o naciąganie tematów, które są ciągnięte nie po to, żeby ludziom opowiedzieć o czymś, tylko po to, żeby coś konkretnego załatwić – mówił.
Według niego celem takich działań ma być wywołanie presji politycznej i próba doprowadzenia do jego dymisji.
– Ja nie podam się do dymisji – podkreślił stanowczo.
Czarzasty odwołał się przy tym do wcześniejszych wydarzeń w polskiej polityce, wspominając sprawę Józefa Oleksego i publiczne oskarżenia, które – jak zaznaczył – po latach okazały się bezpodstawne.
Zdjęcie z kefirem po RBN. „Nie chcę być stroną ustawki”
Po zakończeniu posiedzenia RBN marszałek opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z kefirem i dopisał, że „ustawka się nie udała”. W studiu padło pytanie, co miał na myśli.
Czarzasty wskazał, że – jego zdaniem – dwie osoby jasno odniosły się do sytuacji.
– Pierwszą osobą był pan premier Donald Tusk, któremu dziękuję bardzo za wsparcie, który powiedział, że nie będę uczestniczył w trzecim punkcie, bo nie będę uczestniczył w ustawce – relacjonował.
Marszałek zaznaczył, że w przeciwieństwie do premiera musiał być obecny, ponieważ sprawa dotyczyła bezpośrednio jego osoby. Podkreślił jednak, że wyjaśnienia zostały przedstawione przez właściwych ministrów.
– Właściwe osoby złożyły wyjaśnienia, czyli pan minister Siemoniak i pan minister Kierwiński. Ja nie musiałem się do tego odnosić i nie odniosłem. Bo ja po prostu nie chcę być stroną ustawki – powiedział.
Z jego słów wynika, że uznał swoją obecność za formalną konieczność, ale nie widział potrzeby angażowania się w – jak to określił – politycznie nakręcaną narrację.
Pytanie do prezydenta podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego
W trakcie rozmowy pojawił się jeszcze jeden wątek. Prowadząca zapytała, czy marszałek zadał prezydentowi pytanie dotyczące jego przeszłości – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami.
Czarzasty najpierw powołał się na poufny charakter obrad.
– Nie mogę informować, jak przebiegała ta rada… – stwierdził.
Po ponownym pytaniu potwierdził jednak, że takie pytanie zostało zadane. Szczegółów nie ujawnił, podkreślając, że posiedzenie miało charakter niejawny.
Jedno jest pewne: napięcie wokół Rady Bezpieczeństwa Narodowego nie skończyło się wraz z jej zamknięciem. Publiczne komentarze pokazują, że polityczny spór przeniósł się ze stołu obrad prosto do studiów telewizyjnych.
