Donald Tusk przeszedł metamorfozę. Nagranie robi furorę w sieci
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To jeden z tych momentów, kiedy polityka zderza się z codziennością, a internet natychmiast chwyta temat. Donald Tusk, który zwykle pojawia się przed kamerami w poważnym, formalnym wydaniu, tym razem pokazał zupełnie inną twarz. Jego wizyta u barbera stała się viralem, a nagranie z salonu fryzjerskiego obiega dziś media społecznościowe szybciej niż niejeden polityczny komentarz.

Kim dziś jest Donald Tusk i dlaczego jego nagrania wywołują tyle emocji?

Tusk od lat pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny politycznej. Lider opozycji, były premier, były przewodniczący Rady Europejskiej — człowiek, który wraca na pierwsze strony gazet zawsze wtedy, kiedy debata publiczna nabiera tempa. Dla jednych symbol doświadczenia i nowoczesnego podejścia do Europy. Dla innych — polityk, którego historia powinna już pozostać tylko historią.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Niezależnie od opinii, jednego nie można mu odmówić: Tusk zawsze wzbudza emocje. A kiedy na jego profilu pojawia się nagranie nie z konferencji, nie z gabinetu, lecz… z barber-shopu, reakcje są natychmiastowe.

Kontrowersyjna stylizacja Tuska w Angoli. Wizerunek premiera znów na ustach wszystkich

Zanim doszło do wizyty u barbera, Tusk zdążył już wywołać dyskusję podczas szczytu Unia Afrykańska – Unia Europejska w Angoli. Pojawił się tam w koszuli z podwiniętymi rękawami, ciemnych spodniach i sportowych butach — bez marynarki, bez krawata. Jedni oceniali to jako świeżość i luźne podejście do protokołu, inni jako wizerunkowe potknięcie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Eksperci komentowali:

„Niedotrzymywanie protokołu może być odbierane jako lekceważenie” – mówili specjaliści od etykiety cytowani przez media.

Dyskusje trwały, ale to, co stało się później, przebiło wszystko. Bo nagrania z barbera w polskiej polityce… jeszcze nie było.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Donald Tusk u barbera. Jak zwykła wizyta stała się internetowym hitem?

Historia zaczęła się niewinnie. Właściciel warszawskiego salonu wysłał Tuskowi wiadomość na Instagramie. Zwykłe zaproszenie, które miało przepaść wśród setek innych:

„Pewnie nawet Pan tego nie przeczyta, ale w razie czego – zapraszam do mnie do salonu”.

Tusk przeczytał. I przyszedł.

W krótkim filmie widać go siedzącego w fotelu, rozluźnionego, w zwyczajnej rozmowie. Polityk opowiada o piłce nożnej, składce zdrowotnej, Formule 1. Barber — jak przyznał w rozmowie z mediami — nazwał wizytę „bardzo sympatyczną”. Nie zdradził jedynie, czy premier zapłacił za strzyżenie 120 zł. I to pytanie błyskawicznie rozpaliło komentarze internautów.

Nagranie ma w sobie coś, czego w polskiej polityce dawno nie było — chwilę zwyczajności, w której widzimy człowieka, a nie tylko funkcję.

Dlaczego to wideo tak mocno chwyciło odbiorców? Eksperci mają jedną odpowiedź

Bo pokazuje kulisy, których rzadko dotyka polityczna debata. W czasach, w których wyborcy są przebodźcowani, a politycy przećwiczeni medialnie, takie momenty „z życia” działają mocniej niż najlepszy spot wyborczy.

Internauci piszą:

„Wreszcie wygląda jak normalny facet”.
„Nie spodziewałam się, że pójdzie do barbera. Plus za dystans”.
„Tusk w wersji lifestyle? Tego jeszcze nie było”.

Nagranie stało się jednym z najchętniej udostępnianych materiałów dnia. W mediach, na TikToku, na Instagramie — wszędzie tam, gdzie zwykle królują treści rozrywkowe, a nie polityczne.

Co ta metamorfoza mówi o strategii Tuska?

Eksperci od wizerunku zauważają, że takie działania nie są przypadkowe. Tusk — świadomie lub nie — wysyła sygnał, że potrafi być blisko ludzi, że nie żyje wyłącznie polityką, że nie boi się pokazać codzienności. W świecie, w którym politycy coraz częściej muszą konkurować z influencerami, autentyczność staje się walutą. A to nagranie jest jej najlepszym przykładem.