Najnowszy sondaż zszokował polityków. Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Według najnowszego sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski ponad połowa Polaków uważa, że Prawo i Sprawiedliwość wróci do rządzenia po wyborach w 2027 roku. To wynik, który stawia duży znak zapytania nad siłą obecnej koalicji oraz pokazuje nastroje dalekie od entuzjazmu wobec rządu Donalda Tuska.

Połowa Polaków widzi PiS znowu u władzy

Z raportu wynika, że 15,9% ankietowanych jest całkowicie przekonanych, że PiS ponownie przejmie władzę, a kolejne 36,9% deklaruje „raczej tak”. To razem 52,8% badanych, czyli ponad połowa społeczeństwa.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To, co szczególnie przyciąga uwagę, to fakt, że przewidywania te pojawiają się również wśród osób, które z PiS-em nie sympatyzują.

79% wyborców opozycji twierdzi, że powrót PiS jest realnym scenariuszem.

To wynik, który pokazuje nie tylko strach przed przeciwnikiem politycznym, ale też rosnącą niepewność wobec własnych reprezentantów.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Co mówią elektoraty? Podział jak pod lupą

Analiza wyników wewnątrz elektoratów odsłania wyraźne różnice nastrojów.

Wśród sympatyków obecnej koalicji rządzącej aż 39% twierdzi, że powrót PiS jest zdecydowanie niemożliwy. Jednak aż 31% osób w tej grupie dopuszcza tę opcję (odpowiedź „raczej tak”), a 1% jest nawet przekonany, że PiS faktycznie wróci.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Z kolei wyborcy opozycji są niemal jednomyślni w ocenie, że PiS może wrócić do władzy. Tylko 6% z nich odpowiada „raczej nie”, a 2% jest „zdecydowanie przeciw”.

W praktyce oznacza to jedno:
wyborcy obozu rządzącego wierzą w koalicję bardziej niż jej przeciwnicy – ale nie na tyle, by uznać jej przewagę za pewną.

Co oznaczają te dane dla polskiej polityki?

Badanie pokazuje nie tyle sympatie polityczne, co nastroje społeczne. Polacy przewidują scenariusz, który ich zdaniem jest prawdopodobny – niezależnie od własnego poparcia.

To mocny sygnał ostrzegawczy dla rządu Donalda Tuska. Zaufanie wyborców okazało się kruche, a tempo zmian – wolniejsze, niż oczekiwano po wyborach w 2023 roku.

Z drugiej strony wyniki nie świadczą o automatycznym wzroście poparcia dla PiS. To raczej ocena sytuacji politycznej, dystansu między partiami i przewidywanych kosztów konfliktów, które coraz częściej przebijają się do opinii publicznej.

W tych wyborach emocje, kryzysy i narracja mogą zaważyć bardziej niż czysta matematyka sondażowa.

Rok 2027 jest daleko, ale polityczna atmosfera już dziś przypomina początek starcia, które może zmienić cały układ sił.