Spór wokół weta Karola Nawrockiego w sprawie programu SAFE wszedł na nowy poziom. Po decyzji prezydenta i zapowiedzi rządowego „planu B” dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie pieniędzy na zbrojenia. Coraz mocniej chodzi już o granice władzy prezydenta, kompetencje rządu i pytanie, czy państwo może szukać drogi obejścia zablokowanej ustawy.
- Czytaj też: Nawrocki naciska na Sejm ws. „polskiego SAFE 0 proc.”. Czarzasty nie zamierza się spieszyć
- Polecamy również: Donald Tusk ostro po wecie SAFE. „Musimy zastopować politycznych szaleńców”
Tę sytuację z prawnego i konstytucyjnego punktu widzenia ocenili dla portalu Goniec.pl prof. Ewa Łętowska oraz dr Kamil Stępniak. Z ich wypowiedzi wyłania się dość wyraźny obraz: samo weto mieści się w granicach prawa, ale polityczne skutki tej decyzji mogą być bardzo poważne.
Weto SAFE zgodne z prawem, ale obciążone politycznie
Dr Kamil Stępniak w rozmowie z Goniec.pl podkreśla, że z formalnego punktu widzenia prezydent skorzystał z uprawnienia, które daje mu konstytucja. To oznacza, że nie można mówić o złamaniu prawa tylko dlatego, że zdecydował się zablokować ustawę.
„Ocena decyzji Karola Nawrockiego może mieć wymiar wyłącznie społeczny i polityczny. Prezydent nie naruszył przepisów prawa. Istnieje norma prawna, która upoważnia prezydenta do zawetowania ustawy.”
Ekspert zaznacza jednak, że czym innym jest legalność działania, a czym innym jego ocena z punktu widzenia odpowiedzialności za bezpieczeństwo państwa. I właśnie tu zaczyna się pole dla ostrej debaty publicznej.
Czy prezydent jako strażnik bezpieczeństwa zdał ten test?
W rozmowie dla Goniec.pl dr Stępniak zwraca uwagę, że pytanie o to, czy prezydent zachował się jak strażnik bezpieczeństwa państwa, nie ma już charakteru czysto prawnego. To raczej kwestia oceny politycznej i aksjologicznej.
„Ocena realizacji art. 126 ust. 2 czyli prezydenta jako strażnika Konstytucji oraz strażnika bezpieczeństwa państwa, jest oceną aksjologiczną. Może budzić zasadne wątpliwości, ale Nawrocki nie poniesie za to innej odpowiedzialności, aniżeli politycznej.”
To ważne rozróżnienie. Ekspert nie mówi, że decyzja była obojętna. Mówi, że nie uruchamia ona odpowiedzialności karnej czy konstytucyjnej tylko dlatego, że budzi sprzeciw części opinii publicznej.
Rządowy plan B. Czy można ominąć zawetowaną ustawę?
Po wecie prezydenta rząd zapowiedział, że nie zrezygnuje z finansowania projektów obronnych i sięgnie po inne podstawy prawne. To od razu wywołało zarzuty o obchodzenie prezydenta i naruszanie ustrojowej równowagi.
Dr Stępniak w rozmowie z Goniec.pl uspokaja jednak, że sam pomysł szukania innej podstawy prawnej nie musi oznaczać łamania konstytucji.
„Zgodnie z zasadą legalizmu organy państwa, w tym oczywiście rząd może działać nie tylko w granicach prawa, ale także na jego podstawie. Jeśli rząd znajdzie odpowiednią podstawę prawną, a taka istnieje do zaciągania pożyczek na zbrojenia, to może taki przepis wykorzystać.”
W praktyce oznacza to, że zawetowana ustawa miała uprościć i przyspieszyć całą ścieżkę, ale nie była jedyną możliwą drogą prowadzącą do finansowania inwestycji wojskowych.
Ekspert: nie ma tu naruszenia podziału władz
W debacie publicznej pojawiły się też sugestie, że rząd, działając bez nowej ustawy, może wejść w obszar konfliktu ustrojowego z prezydentem. Według rozmówcy Goniec.pl takie zarzuty są przesadzone.
„Zarówno rząd jak i prezydent są przedstawicielami władzy wykonawczej, nie ma tutaj mowy o naruszeniu jakiegokolwiek podziału czy zasady współdziałania.”
To zdanie dobrze pokazuje, gdzie zdaniem eksperta przebiega granica. Spór jest polityczny, ale sam fakt, że rząd szuka innego narzędzia prawnego, nie musi jeszcze oznaczać wyjścia poza ramy państwa prawa.
SAFE 0 proc. pod ostrzałem. Poważne wątpliwości konstytucyjne
Dużo ostrzej eksperci oceniają alternatywny projekt „Polskiego SAFE 0 proc.”, przygotowany przez Pałac Prezydencki wspólnie z prezesem NBP Adamem Glapińskim. Ten pomysł ma opierać się na wykorzystaniu zysków Narodowego Banku Polskiego związanych ze wzrostem wartości rezerw złota.
Dr Stępniak w rozmowie dla Goniec.pl nie ukrywa, że ten projekt budzi jego poważne zastrzeżenia.
„Program SAFE 0% w moim odczuciu budzi wątpliwości o charakterze konstytucyjnym, chociażby z zakazem finansowania wydatków budżetowych przez NBP.”
Ekspert zwraca uwagę, że proponowane rozwiązanie wygląda jak próba obejścia obowiązujących zakazów przy pomocy kreatywnej konstrukcji księgowej. A to już w jego ocenie powinno być traktowane bardzo ostrożnie.
Ewa Łętowska: ten projekt nie wnosi nic nowego
Jeszcze szerzej sprawę komentuje prof. Ewa Łętowska, która również udzieliła wypowiedzi serwisowi Goniec.pl. Jej zdaniem cała medialna oprawa wokół pomysłu NBP i prezydenta zaciemnia podstawowy fakt: zysk banku centralnego i tak w przeważającej części trafia do budżetu państwa na podstawie już obowiązujących przepisów.
„Moim zdaniem media nie dostrzegają, że prezes NBP w gruncie rzeczy nie zapowiedział niczego nowego, ponieważ z obowiązującego prawa wynika, że ewentualny zysk banku i tak podlega wpłacie w 95% do budżetu.”
To oznacza, że w opinii Łętowskiej cały projekt nie tworzy realnie nowego źródła pieniędzy. Raczej buduje polityczną narrację wokół czegoś, co i tak częściowo już wynika z istniejącego porządku prawnego.
Łętowska: chodzi też o próbę poszerzenia wpływu prezydenta
Najmocniejszy fragment wypowiedzi prof. Łętowskiej dotyczy jednak nie samego pieniądza, lecz architektury władzy. Jej zdaniem projekt może służyć czemuś więcej niż tylko finansowaniu armii.
„Cała nowość tego, co się stało, polega na tym, że prezydent przedstawił ustawowy projekt zarządzania taką wpłatą poprzez powołanie nowego organu, w którym zapewnił sobie – tu już z naruszeniem dotychczasowych prawnych kompetencji – głos decydujący.”
I właśnie ten element prof. Łętowska ocenia najostrzej. W jej opinii projekt może być próbą rozszerzenia realnych wpływów prezydenta poza granice, które dziś wyznaczają mu ustawy.
Spór o SAFE to już nie tylko walka o pieniądze
Z wypowiedzi ekspertów wynika więc dość jasno, że nie mamy do czynienia z prostym starciem o jedną ustawę. Z jednej strony prezydent skorzystał z uprawnienia, które daje mu konstytucja. Jego decyzja uruchomiła konflikt o to, kto w praktyce ma decydować o kierunku polityki obronnej i jak daleko można przesuwać granice kompetencji poszczególnych organów państwa.
Weto samo w sobie nie łamie prawa. Ale już projekt „SAFE 0 proc.” oraz polityczne skutki całej tej operacji budzą znacznie poważniejsze pytania. I to właśnie one będą wracać w kolejnych dniach najmocniej.
