Fatalne wieści z USA, wstrząsająca decyzja wobec Polski. Świat postawiony na równe nogi
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Nagłe doniesienia z USA wywołały niepokój zarówno wśród europejskich sojuszników NATO, jak i części amerykańskich urzędników. Według informacji amerykańskich mediów Pentagon miał wstrzymać planowane rotacyjne przemieszczenie ponad 4 tys. żołnierzy do Polski. Decyzja miała zapaść w momencie, gdy przygotowania do misji były już mocno zaawansowane.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Pentagon miał anulować rotacyjny przerzut żołnierzy do Polski

Według informacji przekazanych przez Reuters, Pentagon anulował planowane rozmieszczenie około 4 tys. amerykańskich żołnierzy w Polsce. Agencja powołała się na dwóch urzędników administracji USA. Wcześniej o sprawie pisały także „The Wall Street Journal” oraz Army Times.

Chodziło o 2. Pancerną Brygadową Grupę Bojową z 1. Dywizji Kawalerii. Jednostka liczy ponad 4 tys. żołnierzy i miała zostać skierowana do Polski w ramach dziewięciomiesięcznej misji szkoleniowej oraz wzmacniania wschodniej flanki NATO.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Amerykańskie media podkreślają, że decyzja miała zapaść nagle. Według relacji część sprzętu oraz personelu była już przygotowywana do wyjazdu. Rzecznik Pentagonu odmówił komentarza, a jeden z urzędników miał przyznać, że nawet Kongres nie został wcześniej oficjalnie poinformowany o zmianie planów.

Według Reutersa sprawa może mieć związek z szerszą reorganizacją obecności wojsk USA w Europie. W tle pojawiają się wcześniejsze zapowiedzi ograniczenia części amerykańskiego kontyngentu w Niemczech.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Nie mieliśmy pojęcia”. Zaskoczenie nawet w Pentagonie

Sprawa odbiła się szerokim echem w USA. Jak podało POLITICO, decyzja sekretarza obrony Pete’a Hegsetha miała zaskoczyć nawet część pracowników Pentagonu.

„Nie mieliśmy pojęcia, że coś takiego nastąpi” – miał powiedzieć jeden z amerykańskich urzędników.

Według ustaleń POLITICO w ostatnich godzinach przed ujawnieniem sprawy trwały intensywne rozmowy pomiędzy europejskimi i amerykańskimi urzędnikami. Próbowano ustalić, co stoi za decyzją oraz czy administracja Donalda Trumpa planuje podobne działania wobec innych państw Europy.

Dodatkowe zdziwienie budzi fakt, że Polska była dotąd przedstawiana przez administrację USA jako jeden z najważniejszych i najbardziej zaangażowanych sojuszników NATO. Waszyngton wielokrotnie podkreślał wysokie wydatki Polski na obronność oraz strategiczne znaczenie naszego kraju dla bezpieczeństwa regionu.

Były dowódca wojsk USA w Europie gen. Ben Hodges ostrzegł, że obecność amerykańskich wojsk na kontynencie ma kluczowe znaczenie dla odstraszania Rosji.

„Rola amerykańskich wojsk w Europie polega na odstraszaniu Rosjan, ochronie strategicznych interesów Ameryki i zapewnieniu sojusznikom bezpieczeństwa” – podkreślił generał.

Część europejskich polityków obawia się, że takie działania mogą zostać odebrane przez Moskwę jako sygnał osłabienia zaangażowania USA w bezpieczeństwo Europy.

MON reaguje po doniesieniach z USA

Do medialnych informacji odniósł się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON zapewnił, że liczba amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Polsce nie zmienia się i nadal wynosi około 10 tys.

„Ta sprawa nie dotyczy Polski” – napisał Kosiniak-Kamysz w mediach społecznościowych.

Minister tłumaczył, że działania administracji USA mają charakter reorganizacji i dotyczą szerszego przeglądu obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Europie. Według MON nie oznacza to wycofywania wojsk z Polski, lecz możliwe zmiany dotyczące konkretnych jednostek uczestniczących w rotacjach.

Eksperci przypominają jednak, że sprawa pojawia się w bardzo napiętym momencie geopolitycznym. Dyskusja o przyszłości zaangażowania USA w Europie trwa od miesięcy, a część państw NATO coraz częściej podkreśla konieczność budowania większej samodzielności obronnej Europy.

Były fiński urzędnik Joel Linnainmaki ocenił, że ewentualne ograniczanie obecności USA mogłoby stać się „poważnym wyzwaniem dla bezpieczeństwa Europy”. Jednocześnie przedstawiciele NATO zwracają uwagę, że na wschodniej flance rośnie także obecność wojsk Kanady, Niemiec i Francji.