Kolejne weto Nawrockiego, a tu takie wieści. Tak potężnego ciosu się nie spodziewał
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Weto miało zamknąć spór o „ustawę cyfrową”, a tymczasem dolało oliwy do ognia. Jedni mówią o obronie wolności słowa. Drudzy o ryzyku chaosu i osłabieniu państwa. Najnowsze badanie pokazuje, że społeczne emocje idą dokładnie w dwóch kierunkach – i żaden nie wygrywa wyraźnie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Weto, które nie uspokoiło nastrojów

W sondażu SW Research dla rp.pl ankietowani dostali proste pytanie: czy prezydent Karol Nawrocki słusznie zawetował ustawę dostosowującą polskie przepisy do unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA)?

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Odpowiedzi układają się jak niemal idealne lustro.

Za wetem opowiedziało się 31 proc. badanych. Przeciw – 30,6 proc. Różnica jest minimalna i mieści się w granicach błędu statystycznego. Kolejne 19,6 proc. wskazało odpowiedź „nie mam zdania”, a 18,8 proc. przyznało, że w ogóle nie słyszało o tej ustawie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To nie wygląda jak temat, który da się zamknąć jednym ruchem długopisu.

Kto popiera, a kto krytykuje decyzję prezydenta

W opisie wyników pojawia się też wyraźny rys demograficzny. Weto częściej uznają za słuszne mężczyźni oraz osoby z dochodem powyżej 7 tys. zł netto. Z kolei krytyka najmocniej wybrzmiewa wśród osób po 50. roku życia oraz mieszkańców największych miast, tych powyżej 500 tys. mieszkańców.

To ważne, bo pokazuje, że spór nie jest tylko partyjną przepychanką. On rozkłada się na grupy, które inaczej widzą internet, państwo i granice regulacji.

„Administracyjna cenzura” kontra „cios wymierzony w Polskę”

Prezydent uzasadniał weto przede wszystkim troską o wolność wypowiedzi i sprzeciwem wobec mechanizmów, które jego zdaniem oddawałyby kontrolę nad treściami urzędnikom.

„Jako prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę.”

Po drugiej stronie sporu rząd i część komentatorów mówi o konsekwencjach: o ryzyku osłabienia ochrony użytkowników i o sporze z instytucjami unijnymi w obszarze, który już teraz jest pod lupą.

W publicznej debacie padły też ostre słowa ze strony wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego, który oceniał decyzję jako polityczny błąd i realne osłabienie państwa.

Dlaczego ten sondaż jest istotny właśnie teraz

To badanie nie przynosi prostego werdyktu. Ono pokazuje coś innego: Polacy są na styk. A przy tym spora grupa wciąż nie ma zdania albo nie zna sprawy. To znaczy, że temat może jeszcze mocno „pracować” w kolejnych tygodniach – zwłaszcza jeśli wróci w Sejmie, w kampaniach, w komunikatach rządu i w codziennych sporach o to, co wolno w sieci, a co powinno podlegać ograniczeniom.

W opisie metodologii podano, że badanie przeprowadzono na próbie 800 internautów w panelu online w dniach 13-14 stycznia (w opisie widnieje rok 2025). Niezależnie od tego szczegółu, wniosek z liczb jest czytelny: weto Nawrockiego nie ma społecznej przewagi ani po stronie poparcia, ani po stronie sprzeciwu. Jest za to równa, twarda linia podziału.