Kolejny minister opuszcza rząd Tuska. Nikt się tego nie spodziewał
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Kolejne poważne pęknięcie w obozie rządzącym. Jan Szyszko, sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, zwrócił się w piątek, 23 października, do premiera Donalda Tuska o odwołanie go ze stanowiska. Decyzja zapadła dzień po ogłoszeniu odejścia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Szyszko nie ograniczył się do krótkiego komunikatu. W obszernym oświadczeniu zarzucił koalicji odejście od wartości, z którymi szła do wyborów w 2023 roku, i stwierdził wprost: „To nie jest moje miejsce”.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jan Szyszko chce odejść z rządu. „To nie jest moje miejsce”

Informację o swojej decyzji Jan Szyszko przekazał w mediach społecznościowych.

„Zwróciłem się do premiera Donalda Tuska o odwołanie mnie ze stanowiska sekretarza stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej” – poinformował.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Formalnie oznacza to, że Szyszko zwrócił się o odwołanie i oczekuje na decyzję premiera. Do czasu jej przyjęcia pozostaje sekretarzem stanu.

Polityk był związany z resortem od grudnia 2023 roku i należał do najbliższych współpracowników Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Właśnie jej czwartkowe odejście stało się jednym z najważniejszych punktów jego oświadczenia.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Szyszko przypomniał, że wchodził do rządu jako przedstawiciel Polski 2050–Trzeciej Drogi, oczekując zmiany standardów sprawowania władzy.

„Nasz rząd miał być nową jakością: skończyć z kolesiostwem, rozliczać łamanie prawa, naprawić sądy, uzdrowić budżet”– napisał.

Jego zdaniem po niemal trzech latach rządzenia część tych deklaracji została porzucona. Krytykował między innymi koncentrację na politycznej polaryzacji i sposób prowadzenia części rozliczeń poprzedniej władzy. Odnosił się również do sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Najmocniejsze słowa pojawiły się jednak w dalszej części oświadczenia.

„Koalicja jest dziś w innym miejscu niż 15 października 2023 roku. Nienawiść, jaką wielu polityków tej koalicji wylało z siebie po odejściu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, tylko utwierdziła mnie w tym wniosku. To nie jest moje miejsce” – stwierdził. Business Insider Polska

Dzień wcześniej odeszła Pełczyńska-Nałęcz. Tusk skomentował jej decyzję

Rezygnacja Szyszki pojawiła się zaledwie kilkanaście godzin po tym, jak Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła odejście z rządu Donalda Tuska.

Była ministra funduszy tłumaczyła swoją decyzję przede wszystkim różnicami dotyczącymi wartości i sposobu funkcjonowania koalicji. Bezpośrednim impulsem stało się głosowanie w sprawie zniesienia dwukadencyjności w samorządach.

Projekt ostatecznie nie uzyskał większości, ale Pełczyńska-Nałęcz ostro krytykowała fakt, że część posłów koalicji – w tym parlamentarzyści jej własnego ugrupowania – opowiedziała się za zmianą.

Donald Tusk odniósł się do jej decyzji podczas wizyty w Indiach.

Premier przyznał, że współpraca z Pełczyńską-Nałęcz od pewnego czasu nie należała do najłatwiejszych. Powiedział również, że spodziewał się bezpośredniej rozmowy przed publicznym ogłoszeniem rezygnacji. Jednocześnie zapewnił, że odejście ministry nie powinno zachwiać funkcjonowaniem koalicji.

Tusk zdradził również, że ma już dwie kandydatki na stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej. Nazwisko następcy ma zostać ogłoszone po jego powrocie do Polski.

Polska 2050 zostaje w koalicji, ale Hołownia stawia warunek

Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej po wystąpieniu Szymona Hołowni.

Założyciel Polski 2050 podkreślił w piątek, że jego ugrupowanie nie zamierza obecnie opuszczać koalicji.

„My się nigdzie nie wybieramy” – zapewniał.

Jednocześnie Hołownia zaznaczył, że obsada Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej powinna zostać uzgodniona z Polską 2050 zgodnie z umową koalicyjną. Ostrzegł, że jeżeli decyzja zostanie podjęta bez konsultacji z jego ugrupowaniem, może rekomendować członkom Polski 2050 opuszczenie rządu, choć sama partia pozostałaby częścią koalicji parlamentarnej.

To pokazuje, że odejście Pełczyńskiej-Nałęcz i rezygnacja Szyszki przerodziły się już w szerszy konflikt dotyczący miejsca Polski 2050 w gabinecie Donalda Tuska.

Sam Szyszko, mimo bardzo krytycznej oceny kierunku politycznego koalicji, zaznaczył w oświadczeniu, że w rządzie nadal pracuje wielu kompetentnych urzędników i ministrów. Jego zdaniem problem nie dotyczy więc przede wszystkim fachowości administracji.

„Problemem tej koalicji nie jest niekompetencja kadr. Problemem jest zanik politycznego i moralnego kompasu” – podsumował.