Jedno pytanie, jedna odpowiedź i nagle znów wraca temat, który od miesięcy dzieli polityków, komentatorów i wyborców. W najnowszym wywiadzie prezydent Karol Nawrocki został postawiony pod ścianą – chodziło o możliwość zastosowania prawa łaski wobec Zbigniewa Ziobry. To, co powiedział, natychmiast rozpaliło debatę.
Prezydent: „Nie ma wniosku, nie ma skazania”
W programie „Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii” prezydent został zapytany wprost o ewentualne ułaskawienie Zbigniewa Ziobry. Nawrocki nie uciekł od tematu, ale wyraźnie wyznaczył granice.
„Nie ma takiego wniosku, nie ma skazania”
Prezydent zaznaczył też, że nie analizował materiałów dowodowych i nie ma dostępu do akt postępowania. W praktyce oznacza to, że – na tym etapie – nie widzi formalnych podstaw do rozważania aktu łaski. Jednocześnie w wypowiedzi nie padło definitywne „nigdy”, co natychmiast uruchomiło polityczne interpretacje.
„Nie może liczyć na uczciwy proces”. Ostre słowa o wymiarze sprawiedliwości
Choć w kwestii ułaskawienia prezydent podkreślił formalny brak przesłanek, w rozmowie padło mocne zdanie o sytuacji prawnej Ziobry. Nawrocki stwierdził, że w jego ocenie były minister nie może dziś liczyć na uczciwy proces w Polsce. To właśnie ten fragment wywołał największą falę komentarzy.
Prezydent mówił o atmosferze politycznego napięcia i podziałów, sugerując, że sprawa ma nie tylko wymiar prawny, ale też wyraźny kontekst polityczny. Jednocześnie zdystansował się od decyzji o wyjeździe Ziobry, podkreślając, że sam nie wyobraża sobie opuszczenia Polski w podobnej sytuacji.
W rozmowie pojawił się też wątek zdrowotny. Ziobro – jak padło w wywiadzie – zmaga się z poważną chorobą nowotworową. Prezydent zaznaczył, że to doświadczenie dramatyczne niezależnie od sporów politycznych, co nadaje tej historii dodatkowy, ludzki wymiar.
Azyl na Węgrzech, list gończy i 26 zarzutów. Sprawa nabrała międzynarodowego wymiaru
W tekście wskazano, że sprawa stała się międzynarodowa po tym, jak Zbigniew Ziobro uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Władze w Budapeszcie miały uznać, że w Polsce może być narażony na prześladowania o charakterze politycznym. Ta decyzja wywołała napięcia i serię komentarzy zarówno w kraju, jak i poza nim.
Równolegle – jak opisano – polska prokuratura prowadzi intensywne śledztwo, a Ziobrze ma zostać przedstawionych 26 zarzutów. Najpoważniejszy dotyczy kierowania zorganizowaną grupą przestępczą w kontekście funkcjonowania Funduszu Sprawiedliwości. Śledczy mają mu zarzucać m.in. przekroczenie uprawnień, wydawanie poleceń niezgodnych z prawem oraz nieprawidłowości przy przyznawaniu środków finansowych.
W tekście pojawia się również informacja, że sąd zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu, a prokuratura wydała list gończy. Grożąca kara – według opisu – może sięgać nawet 25 lat pozbawienia wolności. Ziobro konsekwentnie odrzuca zarzuty i zapowiada walkę o swoje dobre imię, twierdząc, że jest ofiarą politycznej zemsty.
Co dalej z tematem ułaskawienia? Prezydent nie zamknął drzwi, ale postawił warunek
Najważniejszy sygnał z wypowiedzi prezydenta jest prosty: dziś – jak padło – nie ma formalnych podstaw, by w ogóle rozważać akt łaski. Jednocześnie prezydent nie przeciął sprawy raz na zawsze, bo zaznaczył, że temat mógłby wrócić, jeśli zapadnie prawomocny wyrok.
To wystarczyło, by w polityce znów zrobiło się gorąco.
