Nawrocki uderzył w Tuska. Odpowiedź premiera: „Od moich wnuczek wara”
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Spór o Radę Pokoju przerodził się w osobistą wymianę zdań. Najpierw padły słowa o „wolnej ręce” dla głowy państwa. Potem sugestie o tym, kto komu może mówić, gdzie ma lecieć. A wreszcie krótka, stanowcza riposta. Donald Tusk odpowiedział na słowa Karola Nawrockiego jednym zdaniem, które natychmiast obiegło media społecznościowe.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Panie Prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara” – napisał premier.

Spór o Radę Pokoju. Kto decyduje o wyjeździe prezydenta?

Punktem zapalnym stała się kwestia ewentualnego udziału Polski w Radzie Pokoju oraz wyjazdu prezydenta na inauguracyjne spotkanie w Waszyngtonie. W programie „Śniadanie Rymanowskiego” prezydent został zapytany, czy zamierza udać się do USA. Odpowiedział, że decyzja jeszcze nie zapadła, choć trwają rozmowy z administracją amerykańską.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jednocześnie zaznaczył, że to rząd powinien podjąć polityczną decyzję w sprawie przystąpienia do tego formatu współpracy. Dodał jednak, że nikt nie ma prawa dyktować głowie państwa kierunku podróży.

„Premier nie będzie mówił, gdzie ja mam latać. Pan premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć, czy swoim wnuczkom. Premier nie będzie mówił prezydentowi Polski, gdzie może lecieć. Ja mogę lecieć gdzie chcę” – stwierdził Karol Nawrocki.

To właśnie fragment o wnuczkach wywołał natychmiastową reakcję szefa rządu.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Ostra riposta Tuska

Kilka godzin później premier opublikował krótki wpis w mediach społecznościowych. Nie odnosił się już do samej Rady Pokoju ani do kwestii kompetencji konstytucyjnych. Skupił się na tonie wypowiedzi prezydenta.

„Panie Prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara” – napisał Donald Tusk.

Wpis szybko stał się jednym z najczęściej komentowanych tematów dnia. Internauci zaczęli analizować, czy spór dotyczy wyłącznie polityki zagranicznej, czy też przybrał wymiar osobisty.

Wasalstwo czy sojusz? Nawrocki zaostrza retorykę

W tej samej rozmowie telewizyjnej prezydent odniósł się również do relacji Polski z USA. Pytany, czy Polska jest sojusznikiem czy „wasalem” Ameryki, odpowiedział:

„Oczywiście słowa pana Donalda Tuska mogą być też kwestią pewnej pojemności wasalstwa. Skoro przez wiele lat, także rządów pana premiera, byliśmy wasalem Berlina albo Brukseli”.

Jednocześnie podkreślił, że Stany Zjednoczone pozostają kluczowym partnerem militarnym i gospodarczym Polski, a relacja ta trwa od dekad. Dodał też, że podkręcanie napięcia między Europą a USA nie służy ani Polsce, ani Ameryce.

Polityczny konflikt czy kampanijny ton?

Spór między Donaldem Tuskiem a Karolem Nawrockim wpisuje się w szerszą debatę o kompetencjach prezydenta i rządu w polityce zagranicznej. Jednak tym razem uwagę przyciągnął nie tylko meritum, lecz także styl wypowiedzi. Z jednej strony mamy dyskusję o strategicznym formacie międzynarodowym, z drugiej – emocjonalną wymianę zdań, w której pojawiają się odniesienia do rodziny.

Konflikt wokół Rady Pokoju pokazał, jak szybko polityczna różnica zdań może przejść w ostrą retorykę. Wypowiedź Karola Nawrockiego o tym, kto komu może mówić, gdzie lecieć, uruchomiła natychmiastową reakcję Donalda Tuska. Tym samym spór o kompetencje i kierunek polityki zagranicznej nabrał osobistego tonu.

Czy napięcie opadnie, czy też stanie się początkiem dłuższej konfrontacji między Pałacem Prezydenckim a rządem – pokażą kolejne dni. Jedno jest pewne: ta wymiana zdań długo nie zniknie z debaty publicznej.