Niedzielny wieczór na Cyprze przyniósł niepokojący incydent w jednej z najważniejszych baz wojskowych Wielkiej Brytanii w regionie. W RAF Akrotiri uderzył dron. Władze Cypru i brytyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziły zdarzenie. Według lokalnych mediów mógł to być irański dron bojowy Shahed 136. Zniszczenia określono jako niewielkie, a ofiar śmiertelnych nie odnotowano.
Atak drona na RAF Akrotiri. Co wiadomo o incydencie
Rzecznik rządu Cypru przekazał w oświadczeniu, że „informacje otrzymane różnymi kanałami wskazują na to, że w ataku uczestniczył bezzałogowy dron, który spowodował niewielkie szkody”. Jednocześnie nie doprecyzowano, co dokładnie zostało uszkodzone.
- Zobacz także: To nie żart. Trump ogłasza sukces po 48 godzinach wojny
Brytyjska administracja bazy zaleciła mieszkańcom okolic Akrotiri, by do odwołania pozostali w domach „w związku z podejrzeniem ataku drona”. Z kolei brytyjski resort obrony poinformował, że do incydentu doszło w niedzielę późnym wieczorem, a brytyjskie siły zbrojne odpowiedziały na atak wymierzony w bazę.
W komunikacie resortu podkreślono: „Ochrona naszych sił w regionie jest na najwyższym poziomie, a baza odpowiedziała, aby bronić naszych obywateli”.
Lokalnie mówią o Shahed 136. Oficjalnie brak potwierdzenia typu drona
Według lokalnych mediów użyty mógł być irański dron bojowy Shahed 136. To informacja, która do tej pory nie została potwierdzona w oficjalnych komunikatach. Władze koncentrują się na skutkach incydentu i działaniach ochronnych, a śledczy ustalają szczegóły.
Wielka Brytania: bazy mogą wspierać USA, ale tylko defensywnie
Atak nastąpił kilka godzin po deklaracji premiera Keira Starmera. Szef brytyjskiego rządu ogłosił, że zgodził się na prośbę USA, by brytyjskie bazy były wykorzystywane do uderzeń w magazyny lub wyrzutnie irańskich rakiet w „celu defensywnym”. Jednocześnie podkreślił, że Wielka Brytania nie zamierza prowadzić działań ofensywnych i że wyciągnęła wnioski z „błędów Iraku”.
Starmer tłumaczył też, że priorytetem jest bezpieczeństwo Brytyjczyków w regionie. Powiedział: „Moim obowiązkiem jest chronić brytyjskie istnienia. W powietrzu są brytyjskie myśliwce, działające w ramach skoordynowanych operacji obronnych, które już z powodzeniem przechwyciły irańskie ataki”.
Dodał, że celem Iranu i społeczności międzynarodowej powinno być „porozumienie, w którym Teheran zrzeknie się wszelkich aspiracji pozyskania broni atomowej”.
Ostrzeżenia ministra obrony i wcześniejszy incydent w Iraku
Wcześniej brytyjski minister obrony John Healey mówił, że brytyjscy żołnierze i cywile na Bliskim Wschodzie są narażeni na „pozbawione skrupułów ataki” ze strony Iranu.
W tle pojawiła się też informacja o wcześniejszym zdarzeniu: brytyjska jednostka antydronowa w Iraku miała zestrzelić irańskiego drona lecącego w kierunku bazy koalicji, gdzie stacjonował brytyjski personel.
Reakcja Komisji Europejskiej. Von der Leyen: „Popieramy nasze państwa członkowskie”
Do sprawy odniosła się przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Poinformowała, że rozmawiała z prezydentem Cypru Nikosem Christodulidisem, który przekazał jej informacje o incydencie.
Szefowa KE zaznaczyła, że „chociaż Republika Cypryjska nie była celem ataku”, to Unia chce mówić jednym głosem: „wspólnie, stanowczo i jednoznacznie popieramy nasze państwa członkowskie w obliczu wszelkich zagrożeń”.
Co dalej po ataku na Akrotiri
Na ten moment przekaz władz jest spójny: szkody są niewielkie, ofiar nie ma, a baza działała w trybie obronnym. Jednocześnie sam fakt uderzenia w tak strategiczny punkt regionu automatycznie podnosi temperaturę. Akrotiri to miejsce, które ma znaczenie operacyjne i polityczne, dlatego każdy podobny incydent jest testem gotowości i sygnałem, że eskalacja może przenosić się na kolejne obszary.
