Polska 2050 na granicy pęknięcia. Klub może przestać istnieć jeszcze przed zjazdem
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W Polsce 2050 napięcie osiąga poziom, którego w ugrupowaniu dawno nie było. Choć partia powstała jako projekt środka, mający łączyć różne wrażliwości, dziś sama mierzy się z głębokim podziałem. Stawką nie jest już wyłącznie stanowisko przewodniczącego klubu. W praktyce chodzi o przyszłość klubu Polska 2050 w Sejmie i o to, czy ugrupowanie zachowa jedność przed marcowym zjazdem.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Iskrą zapalną stała się rozmowa, której Paulina Hennig-Kloska udzieliła Marcie Kurzyńskiej w Interii. Minister klimatu i środowiska mówi w niej otwarcie o kryzysie zaufania i braku dialogu.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Już pierwsza deklaracja wywołała polityczne poruszenie.

„Dokładnie dzisiaj mija pięć lat od czasu, kiedy dołączyłam do Szymona Hołowni. I dla mnie dzisiaj Polska 2050, do której wstępowałam, niestety się skończyła.”

To zdanie wielu odebrało jako symboliczny sygnał końca pewnego etapu. Jednak w kolejnych fragmentach wywiadu minister przechodzi od emocji do konkretów.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Uchwała, która podzieliła Polskę 2050

Spór koncentruje się wokół uchwały przyjętej przez Radę Krajową. Zdaniem Hennig-Kloski dokument ten zmienia realny układ sił w partii i ogranicza autonomię klubu parlamentarnego.

W rozmowie z Interią używa jednoznacznego określenia:

„Nie można nazwać tego dokumentu inaczej niż uchwała ‘kagańcowa’ Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.”

Według minister uchwała ma zabezpieczyć obecne kierownictwo klubu przed próbą zmiany. Co więcej, w jej ocenie takie działania stoją w sprzeczności z zasadami demokratycznego zarządzania partią. Tym samym konflikt przestaje być wyłącznie sporem personalnym.

W dalszej części rozmowy podkreśla:

„Nie potrafię dzisiaj takich metod akceptować we własnej partii.”

To już nie jest jedynie różnica zdań. To zarzut dotyczący standardów politycznych, a także stylu przywództwa w ugrupowaniu.

Matematyka Sejmu może przesądzić o losie klubu Polska 2050

Choć emocje są widoczne, kluczowe znaczenie mają liczby. Jak wynika z deklaracji minister, około 20 parlamentarzystów nie zgadza się z obecnym kierunkiem działań. W praktyce oznacza to, że arytmetyka sejmowa zaczyna odgrywać decydującą rolę.

Na pytanie o możliwość powołania nowego klubu odpowiedź była jednoznaczna:

„W obliczu braku przestrzeni do dialogu i współpracy jest to bardzo prawdopodobne.”

Jeśli ten scenariusz się zrealizuje, dotychczasowy klub Polska 2050 mógłby przestać istnieć w obecnej formie. To oznaczałoby nie tylko zmianę szyldu, lecz także istotne przetasowania w układzie sił w Sejmie.

Jednocześnie Hennig-Kloska zaznacza, że ewentualny rozłam nie oznacza zmiany sojuszy politycznych. Parlamentarzyści z jej otoczenia – jak podkreśla – pozostają częścią koalicji 15 października i nie rozważają współpracy z PiS. Tym samym konflikt ma charakter wewnętrzny, a nie ideologiczny.

„Doszliśmy do ściany”. Punkt graniczny w historii ugrupowania

W rozmowie pojawia się również zdanie, które może stać się symbolem obecnego momentu.

„Zabieram głos, bo doszliśmy do ściany.”

Minister tłumaczy, że przez długi czas unikała medialnej eskalacji i koncentrowała się na pracy w resorcie klimatu. Jednak obecnie – jak wskazuje – sytuacja wymagała jasnego stanowiska.

To właśnie teraz waży się przyszłość Polski 2050 jako jednolitego projektu politycznego. W najbliższych dniach mają zapaść decyzje, które przesądzą o dalszym kierunku. Czy dojdzie do formalnego rozłamu? Czy klub zostanie utrzymany w obecnej formule? A może powstanie nowy klub parlamentarny, który zmieni sejmową układankę?

Jedno jest pewne: kryzys w Polsce 2050 przestał być jedynie wewnętrzną debatą. Stał się testem przywództwa, zaufania i spójności całego ugrupowania. A jego wynik może mieć znaczenie nie tylko dla samej partii, lecz także dla stabilności sejmowej większości.