Spór o program SAFE nie cichnie ani na chwilę. Tym razem bardzo mocne słowa padły z ust Radosława Sikorskiego w Brukseli. Szef polskiej dyplomacji stwierdził, że straszenie Polaków rzekomym zagrożeniem ze strony Unii Europejskiej w momencie realnego zagrożenia ze strony Rosji to polityczna droga donikąd. I dodał coś jeszcze – w jego ocenie to po prostu „oblanie testu na patriotyzm”.
- Zobacz też: Błaszczak ostro o Tusku i programie SAFE. „Nie kupujmy problemów, tylko broń”
- Czytaj również: Stadion w Zabrzu zareagował natychmiast. Gwizdy po informacji o Karolu Nawrockim
Sikorski nie owijał w bawełnę w Brukseli
W rozmowie z dziennikarzami w Brukseli Radosław Sikorski odniósł się do nasilającej się w Polsce antyunijnej retoryki, która wróciła z nową siłą po sporze o SAFE. Minister uznał, że opowiadanie obywatelom o hipotetycznym zagrożeniu ze strony UE jest wyjątkowo nieodpowiedzialne w sytuacji, gdy Polska mierzy się z realnym ryzykiem płynącym ze wschodu.
Sikorski mówił wprost, że taka narracja jest politycznie szkodliwa i kompletnie rozmija się z rzeczywistością bezpieczeństwa w Europie. W tej samej wypowiedzi ocenił też, że to zachowanie wpisuje się w najgorsze wzorce polskiego życia publicznego. PAP cytuje go jako autora słów o „najgorszych standardach XVIII-wiecznego warcholstwa”.
SAFE wraca w centrum politycznej burzy
Ta wypowiedź nie pojawiła się przypadkiem. W ostatnich dniach SAFE stał się jednym z głównych pól starcia między rządem a obozem prezydenckim i PiS. Radosław Sikorski już wcześniej podkreślał, że program został przygotowany na podstawie potrzeb zgłoszonych przez Wojsko Polskie i jest jednym z sukcesów polskich działań na forum europejskim. Według jego wcześniejszych wypowiedzi problem przeciwników SAFE nie polega na bezpieczeństwie, tylko na polityce.
To ważne, bo według oficjalnych założeń Polska ma być największym beneficjentem programu SAFE, z pulą 43,7 mld euro na obronność. Program ma wspierać rozwój przemysłu zbrojeniowego, modernizację armii i zakupy sprzętu wojskowego. Rząd od początku przedstawiał go jako jedno z kluczowych narzędzi wzmacniania bezpieczeństwa państwa.
Szef MSZ wskazuje na prawdziwe zagrożenie
W brukselskiej wypowiedzi Sikorski mocno akcentował, że Polska nie może sobie pozwolić na polityczne zabawy w sytuacji, gdy za wschodnią granicą trwa wojna, a Rosja regularnie testuje odporność państw regionu. Zwracał uwagę, że prawdziwym problemem nie jest Unia Europejska, ale działania Kremla i nieprzewidywalność sytuacji międzynarodowej. Taką interpretację jego słów potwierdzają depesze PAP oraz relacje mediów, które podkreślały, że minister przeciwstawiał sobie dwa porządki – hipotetyczne lęki wobec UE i realne zagrożenie ze strony Putina.
W tym samym kontekście Sikorski ostrzegał także przed nakręcaniem nastrojów antyunijnych. W relacjach radiowych i prasowych z Brukseli pojawia się jego przekaz, że polityczna gra na osłabianie zaufania do Wspólnoty może prowadzić do dużo poważniejszych konsekwencji dla Polski niż doraźne partyjne zyski.
To nie pierwszy tak ostry komentarz Sikorskiego
Radosław Sikorski od kilku dni bardzo zdecydowanie odpowiada politykom PiS i Konfederacji, którzy atakują SAFE i Unię Europejską. W ostatnich wypowiedziach podkreślał, że program jest zgodny z interesem Polski i nie został napisany przeciwko niej, tylko dla wzmocnienia krajowego potencjału obronnego. W jego przekazie widać wyraźnie, że dzisiejszy spór nie dotyczy już tylko pieniędzy, ale również tego, czy Polska chce grać w centrum Zachodu, czy budować politykę na strachu przed własnymi sojusznikami.
Dlatego właśnie jego słowa o „teście na patriotyzm” wybrzmiały tak mocno. Nie były tylko komentarzem do bieżącej awantury. Były próbą postawienia granicy między ostrą debatą polityczną a podważaniem strategicznych kierunków bezpieczeństwa państwa.
