Spór o program SAFE rozgrzewa scenę polityczną do czerwoności. Z jednej strony jest apel o weto i ostrzeżenia przed „niemieckim przywództwem w Europie”. Z drugiej – twarde argumenty o bezpieczeństwie państwa i miliardach euro na wojsko. W centrum tej debaty znalazł się Prezydent Karol Nawrocki, który ma zdecydować, czy podpisze ustawę.
Opozycja przeciwko programowi SAFE
W styczniu państwa członkowskie Unii Europejskiej zatwierdziły polski plan inwestycyjny w ramach unijnego programu SAFE. Lista obejmuje 139 projektów. Polska ma otrzymać 43,7 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek na rozwój obronności.
Przeciwko rozwiązaniu opowiedziały się Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja.
Jarosław Kaczyński zaapelował, by Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą program. Według prezesa PiS SAFE ma „potężne aspekty polityczne” i prowadzić do zjednoczenia Europy „pod niemieckim przywództwem”.
Podczas konwencji PiS głos zabrał także Mariusz Błaszczak.
„Nie wolno pozwolić na to, żeby Polska weszła do programu SAFE” – mówił, dodając, że mechanizm ten będzie trzymać państwa „na łańcuchu”.
Przeciw ustawie głosowali posłowie PiS i Konfederacji.
W sobotę przed Pałacem Prezydenckim odbyła się również manifestacja przeciwko ustawie. Uczestnicy trzymali transparenty z hasłami: „Nie dla SAFE. Tak dla Polski”. Celem protestu było wywarcie presji na głowie państwa.
Sejm przyjął ustawę. Polska największym beneficjentem
13 lutego Sejm uchwalił ustawę umożliwiającą Polsce skorzystanie ze środków z programu SAFE.
Projekt poparły kluby Koalicji Obywatelskiej, Nowej Lewicy, PSL i Polski 2050. Przeciw byli posłowie PiS i Konfederacji.
SAFE przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia dla państw członkowskich UE, głównie w formie preferencyjnych pożyczek na zakup sprzętu wojskowego. Polska ma być największym beneficjentem mechanizmu.
Przeciwnicy ostrzegają przed utratą suwerenności i polityczną zależnością. Zwolennicy podkreślają, że środki znacząco wzmocnią polską obronność w obliczu zagrożeń ze strony Rosji.
Radosław Sikorski: „Weto byłoby kompromitacją”
Szef MSZ Radosław Sikorski nie pozostawił wątpliwości, co myśli o ewentualnym wecie.
„Moim zdaniem weto byłoby kompromitacją urzędu zwierzchnika sił zbrojnych. Jeśli prezydent się waha, niech zapyta żołnierzy, którzy przygotowali listę projektów do SAFE, czy są zdrajcami”.
W dalszej części rozmowy padły jeszcze ostrzejsze słowa.
„Jeśli zawetuje, to znaczy, że kieruje się durnymi i antywojskowymi poleceniami z Nowogrodzkiej”.
Sikorski podkreślił również, że niezależnie od decyzji prezydenta projekty zgłoszone przez polskie wojsko zostały już zaakceptowane przez Komisję Europejską. Do podpisu trafi natomiast ustawa o utworzeniu funduszu do wykorzystania środków.
„Patriotyzm trzeba mieć nie tylko na ustach. Patriotyzm trzeba okazać właśnie wtedy, gdy wiąże się to z dyskomfortem sprzeciwienia się temu, który człowieka wylansował” – skwitował minister.
Spór o SAFE stał się jednym z najostrzejszych punktów obecnej debaty politycznej. Ostateczna decyzja prezydenta może przesądzić nie tylko o kierunku polskiej polityki obronnej, ale i o dalszej eskalacji konfliktu między Pałacem Prezydenckim a rządem.
