Piątkowa decyzja Sądu Najwyższego USA w sprawie ceł nałożonych w ubiegłym roku przez administrację Donalda Trumpa wywołała natychmiastową, ostrą reakcję prezydenta. Trump publicznie skrytykował sędziów i ogłosił, że w odpowiedzi wprowadzi nowe, globalne 10-proc. cła na partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych.
Sąd Najwyższy uznał większość ceł za nielegalne
Według relacji z konferencji, Sąd Najwyższy USA miał uznać, że większość szeroko zakrojonych taryf celnych wprowadzonych w ubiegłym roku była nielegalna. To właśnie ta decyzja stała się bezpośrednim tłem dla wystąpienia Donalda Trumpa i jego zapowiedzi nowych działań.
„Hańba dla narodu”. Trump uderzył w sędziów
Na konferencji prasowej Trump nie szczędził sędziom mocnych słów. Oświadczył, że sędziowie Sądu Najwyższego „zawiedli” go i są „hańbą dla narodu”. Mówił też o „głębokim rozczarowaniu” i sugerował, że część składu sędziowskiego nie miała odwagi podjąć decyzji korzystnej dla kraju.
W jego wypowiedzi pojawiły się również zarzuty, że Sąd Najwyższy uległ wpływom zagranicznych interesów. Prezydent podkreślał, że decyzja sądu miała ucieszyć państwa, które – jak mówił – „oszukiwały” USA przez lata.
Nowe globalne 10-proc. cło i „alternatywne metody”
Kluczowym elementem wystąpienia była konkretna zapowiedź: Trump ogłosił wprowadzenie nowego, globalnego cła w wysokości 10 proc. Wprost przyznał też, że jego administracja ma zamiar sięgnąć po „alternatywne metody”, aby nałożyć cła mimo wyroku Sądu Najwyższego.
Prezydent podkreślał, że te rozwiązania mają przynieść większe dochody i wzmocnić pozycję USA w relacjach handlowych.
Co dalej
Na tym etapie najważniejsze są dwie rzeczy: po pierwsze, polityczna eskalacja wokół decyzji Sądu Najwyższego, po drugie – realne skutki gospodarcze, jeśli globalne 10-proc. cła rzeczywiście wejdą w życie. W kolejnych dniach kluczowe będzie to, jak dokładnie zostaną zaprojektowane „alternatywne metody” i czy wytrzymają one kolejne testy prawne.
