Tymi słowami Trump wywołał burzę. Jest ostra reakcja Tuska – był do tego zmuszony. To oznacza jedno
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jedno zdanie z Davos wystarczyło, by w Polsce wróciły emocje sprzed lat. Zamiast politycznych złośliwości pojawiły się obrazy z Afganistanu, nazwiska poległych i pytanie, czy pamięć sojuszników działa tylko wtedy, gdy jest wygodna.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Trump krytykuje NATO i udział sojuszników w Afganistanie

W trakcie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos Donald Trump wrócił do ulubionego wątku: rozliczania sojuszników z „wkładu” w bezpieczeństwo. Mówił o misjach, sugerując, że część państw europejskich w Afganistanie trzymała się z dala od najtrudniejszych zadań.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu (…). Pozostali trochę z tyłu, trochę poza linią frontu”.

W Polsce te słowa wybrzmiały szczególnie mocno, bo Afganistan to dla Wojska Polskiego nie statystyka, tylko konkretne operacje, ryzyko i realne straty.

Donald Tusk przypomina o polskich żołnierzach w Ghazni

Donald Tusk zareagował wpisem w serwisie X, który był bardziej wspomnieniem niż polemiką. Cofnął się do dnia, w którym jako premier uczestniczył w Ghazni w pożegnaniu pięciu poległych żołnierzy.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczyłem jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi”.

To uderzenie w emocje, ale i w pamięć sojuszniczą. Tusk nie wdawał się w spór o to, „kto był bardziej na froncie”. Zrobił coś innego: postawił Trumpa naprzeciw obietnicy, którą – według relacji Tuska – Amerykanie składali Polakom w najtrudniejszych okolicznościach.

Polscy politycy podkreślają rolę i poświęcenie Wojska Polskiego

Po wpisie Tuska głos zabrali także inni politycy. Radosław Sikorski przypomniał, że prowincja Ghazni uchodziła za wyjątkowo trudną i niebezpieczną, a drwiny z tej służby są przekroczeniem granicy.

„Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy”.

W podobnym tonie wypowiadał się Władysław Kosiniak-Kamysz, podkreślając, że Polska była i pozostaje wiarygodnym sojusznikiem, a udział Wojska Polskiego w misjach – od Afganistanu po Irak – nie był symboliczną obecnością.

Na tym tle wrócił też argument liczbowy: przez blisko 20 lat w Afganistanie służyły dziesiątki tysięcy Polaków, a misja miała swoją cenę w poległych i rannych.