Najnowsze badanie poparcia partyjnego przynosi mocne przetasowanie. Lider jest wyraźny, a różnica między pierwszą a drugą siłą przekroczyła 10 punktów procentowych – dystans, którego w ogólnopolskich sondażach nie widuje się często. Jednocześnie układ wygląda tak, jakby część sceny politycznej zaczęła się gwałtownie kurczyć. Gdyby wybory odbyły się dziś, Sejm byłby wyraźnie mniej rozdrobniony niż jeszcze kilka miesięcy temu.
- Czytaj też: Weto Nawrockiego wywołało potężną lawinę. Czegoś takiego nikt się nie spodziewał – to go pogrążyło
Koalicja Obywatelska na czele i to z dużą przewagą
Z sondażu wynika, że Koalicja Obywatelska może liczyć na 39,04 proc. poparcia. To oznacza wzrost o 3,8 punktu procentowego względem poprzedniego pomiaru. W praktyce KO nie tylko utrzymała pozycję lidera, ale też powiększyła przewagę nad rywalami do poziomu, który robi wrażenie nawet na politycznych wyjadaczach.
Na drugim miejscu znalazło się Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 28,47 proc., notując spadek o 2,7 punktu procentowego. To ten ruch – rosnąca KO i słabnące PiS – buduje dziś największą różnicę w stawce.
Do Sejmu weszłyby tylko cztery ugrupowania
W tym samym sondażu wyraźnie widać też coś jeszcze: tylko cztery formacje przekroczyłyby próg i weszły do Sejmu.
Trzecie miejsce zajęła Konfederacja (środowiska związane m.in. ze Sławomirem Mentzenem i Krzysztofem Bosakiem) z wynikiem 12,25 proc., co oznacza wzrost o 1,6 punktu procentowego.
Czwarta byłaby Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna z wynikiem 9,64 proc. i tutaj odnotowano spadek o 1,5 punktu procentowego.
Poza Sejmem znalazłyby się:
-
Nowa Lewica – 4,51 proc.
-
Razem – 3,33 proc.
-
Polskie Stronnictwo Ludowe – 1,53 proc.
-
Polska 2050 – 1,23 proc.
Taki rozkład oznaczałby czteropartyjny parlament i mocne cięcie dotychczasowego układu sił.
Symulacja mandatów pokazuje dwie realne układanki
Autorzy badania przygotowali też symulację podziału mandatów przy takich wynikach. Wynika z niej, że Koalicja Obywatelska wprowadziłaby 215 posłów. To bardzo dużo, ale wciąż za mało, by rządzić samodzielnie – do większości potrzeba 231 mandatów.
Pozostałe partie miałyby:
-
Prawo i Sprawiedliwość – 149 mandatów
-
Konfederacja – 55 mandatów
-
Konfederacja Korony Polskiej – 41 mandatów
W takim układzie na stole leżą dwa politycznie możliwe warianty większości:
-
koalicja KO + Konfederacja dawałaby 270 mandatów
-
koalicja PiS + Konfederacja + Konfederacja Korony Polskiej dawałaby 245 mandatów
To arytmetyka, która pokazuje jedno: nawet przy wyraźnym liderze, o przyszłym rządzie decydowałaby koalicja.
Jak zrobiono badanie
Badanie przeprowadziła Ogólnopolska Grupa Badawcza dla serwisu Stan360 w dniach 12-19 stycznia, metodą CATI(wywiady telefoniczne) na próbie 1000 respondentów.
Wyniki wskazują na mocną przewagę KO i równoczesne kurczenie się liczby ugrupowań, które miałyby realną reprezentację w Sejmie. Lider jest jasny, ale polityczna gra – jak zawsze – zaczyna się dopiero przy liczeniu mandatów.
