Kolejny incydent w polskiej szkole, o poranku wszedł do szkoły z nożem. Nagła akcja służb
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Policja interweniowała w jednej ze szkół na warszawskim Mokotowie po informacji, że uczeń może mieć przy sobie niebezpieczny przedmiot. Przy 14-latku znaleziono nóż oraz 11 petard hukowych. Szczególną uwagę zwrócił napis umieszczony na ostrzu: „śmierć społeczniakom”. Nastolatek nie zachowywał się agresywnie i – według przekazanych informacji – nikomu nie groził. Sprawą zajmie się sąd rodzinny. Zdarzenie ma miejsce w czasie wzmożonych działań policji po serii poważnych incydentów w polskich szkołach.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Do interwencji doszło w piątek rano na terenie jednej z placówek oświatowych na warszawskim Mokotowie. Policjanci otrzymali informację od szkolnego pedagoga, że jeden z uczniów ma przy sobie nóż. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy zajmujących się sprawami nieletnich.

Przy 14-latku znaleziono nóż z ukrytym ostrzem oraz 11 petard hukowych. Na ostrzu znajdował się napis „śmierć społeczniakom”. Zdjęcie zabezpieczonego przedmiotu zostało później pokazane przez policję.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Samo posiadanie noża i treść napisu wzbudziły szczególny niepokój ze względu na wydarzenia, do których w ostatnich dniach doszło w innych polskich szkołach. Policja zaznacza jednak, że na tym etapie nie można dopisywać nastolatkowi zamiarów, których nie potwierdziły ustalenia funkcjonariuszy.

14-latek nie był agresywny. Sprawa trafi do sądu rodzinnego

Więcej szczegółów dotyczących interwencji przekazała asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji w Warszawie. Jak relacjonowała, funkcjonariusze dowiedzieli się o niebezpiecznym przedmiocie właśnie od pedagoga szkolnego.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Od pedagoga szkolnego funkcjonariusze usłyszeli, że jeden z uczniów posiada przy sobie nóż” – przekazała.

Podczas policyjnej interwencji 14-latek miał zachowywać się spokojnie. Nie był agresywny i nikomu nie groził. To ważne, ponieważ sam napis znajdujący się na nożu nie jest dowodem na to, że nastolatek planował zaatakować uczniów lub pracowników szkoły.

Policjanci prowadzą obecnie dalsze czynności zmierzające do ustalenia wszystkich okoliczności zdarzenia, w tym tego, dlaczego chłopak przyniósł do szkoły nóż i petardy. Po zakończeniu czynności dokumentacja ma zostać przekazana do sądu rodzinnego, który podejmie decyzję dotyczącą dalszego postępowania wobec nieletniego.

Policja zatrzymuje kolejnych nastolatków po groźbach w internecie

Interwencja na Mokotowie nie jest jedyną sprawą, którą w ostatnich dniach zajmują się funkcjonariusze. Policja poinformowała w piątek rano, że w związku z różnego rodzaju groźbami i sygnałami dotyczącymi przemocy w szkołach zatrzymano już 10 osób, natomiast w 13 przypadkach pojawiło się podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Większość tych spraw ma dotyczyć gróźb karalnych. Funkcjonariusze sprawdzają zarówno zgłoszenia otrzymywane bezpośrednio od szkół i mieszkańców, jak i materiały publikowane w mediach społecznościowych.

Jednym z takich przypadków jest sprawa dwóch 15-letnich mieszkańców powiatu pruszkowskiego. Według policji nastolatkowie mieli zamieścić w internecie nagranie zawierające groźby pozbawienia życia innych osób. Obaj zostali zatrzymani przez policjantów z Pruszkowa.

Służby podkreślają, że publikowanie podobnych treści nie jest niewinnym żartem. Każde zgłoszenie musi zostać sprawdzone, ponieważ na początku funkcjonariusze nie wiedzą, czy mają do czynienia z próbą zdobycia popularności w internecie, czy z przygotowaniem do rzeczywistego ataku.

Policja monitoruje internet przez całą dobę

Po ostatnich wydarzeniach szczególnym nadzorem objęto również media społecznościowe. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości mają na bieżąco analizować pojawiające się w sieci groźby, zapowiedzi przemocy i materiały mogące wskazywać na zagrożenie.

Policja zwraca jednocześnie uwagę na drugi problem – falę niesprawdzonych informacji. Po tragicznych zdarzeniach w szkołach zaczęły pojawiać się fałszywe komunikaty o kolejnych rzekomych atakach, a także publikacje osób próbujących wykorzystać atmosferę strachu do zdobywania zasięgów.

W internecie rozpowszechniano między innymi hasło „krwawego piątku”, sugerujące, że 9 października może dojść do kolejnych ataków w szkołach. Policja przekazała jednak w piątek rano, że dotychczasowe ustalenia nie wskazują na istnienie zorganizowanego wydarzenia tego rodzaju. Nie oznacza to, że służby ignorują pojawiające się sygnały – każdy z nich jest indywidualnie weryfikowany.

Dwa poważne ataki w ciągu dwóch dni

Napięcie wokół bezpieczeństwa w szkołach znacznie wzrosło po wydarzeniach z ostatnich dni na Mazowszu. W środę w jednej ze szkół w Ostrołęce 19-latek miał zranić dziewięć osób, a następnie samego siebie.

Dzień później doszło do tragedii w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach. Według przekazanych informacji nastolatek zaatakował na szkolnym korytarzu pracowników placówki. Jedną z pierwszych osób, które próbowały zareagować, była 37-letnia woźna. Kobieta została ciężko ranna. Poszkodowani zostali również nauczycielka i dyrektor szkoły.

Na miejsce skierowano służby, a uczniowie pozostawali w zamkniętych klasach podczas zabezpieczania budynku. Pomimo prowadzonej reanimacji życia 37-letniej pracownicy szkoły nie udało się uratować. Te wydarzenia sprawiły, że kolejne informacje o nożach, groźbach czy nagraniach publikowanych przez nastolatków są traktowane przez służby ze szczególną powagą.

Policja apeluje: zgłaszać, ale nie rozsiewać paniki

Służby podkreślają dwie zasady. Nie należy lekceważyć informacji o możliwej przemocy, nawet jeśli początkowo wyglądają jak żart lub próba zwrócenia na siebie uwagi. Jednocześnie nie powinno się bez sprawdzenia udostępniać plotek o rzekomych atakach, ponieważ może to wywoływać niepotrzebną panikę wśród uczniów i rodziców.

Przypadek 14-latka z Mokotowa pokazuje, dlaczego każde takie zgłoszenie wymaga reakcji. Jednocześnie ważne jest zachowanie proporcji: nastolatek miał przy sobie niebezpieczne przedmioty i nóż z niepokojącym napisem, ale według dotychczasowych informacji nie groził nikomu i podczas interwencji nie zachowywał się agresywnie.

Dopiero dalsze czynności policji i postępowanie przed sądem rodzinnym pozwolą ustalić pełne okoliczności zdarzenia.