Tragedia w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach wstrząsnęła lokalną społecznością. W wyniku ataku 15-letniego byłego ucznia zginęła 37-letnia Daria, pracownica placówki. Kobieta pozostawiła męża i dwóch synów. Zaledwie dzień po dramatycznych wydarzeniach ruszyła zbiórka dla jej rodziny. Reakcja ludzi była natychmiastowa. W ciągu kilku godzin zgromadzono dziesiątki tysięcy złotych, a przed godziną 17 kwota przekroczyła już 100 tys. zł.
- Zobacz też: Kolejny incydent w polskiej szkole, o poranku wszedł do szkoły z nożem. Nagła akcja służb
Tragiczny atak w szkole pod Wyszkowem. Nie żyje 37-letnia Daria
Do dramatycznych wydarzeń doszło w czwartek, 8 października 2026 roku, w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach w pobliżu Wyszkowa.
Według informacji przekazanych po zdarzeniu do budynku wszedł 15-letni były uczeń placówki. Nastolatek miał przy sobie ostre narzędzie i zaatakował pracowników szkoły.
Ranne zostały trzy osoby. Najcięższe obrażenia odniosła 37-letnia Daria, pracująca w szkole jako woźna. Na miejscu rozpoczęto reanimację kobiety, jednak mimo wysiłków ratowników jej życia nie udało się uratować.
Obrażenia odnieśli również dyrektor szkoły oraz nauczycielka. To właśnie dyrektor podjął próbę powstrzymania nastolatka i obezwładnił go przed przyjazdem policji.
37-latka pozostawiła męża oraz dwóch synów. Dla jej najbliższych wydarzenia z 8 października oznaczają stratę, której nie sposób opisać wyłącznie w kontekście dramatycznego zdarzenia w szkole. Rodzina z dnia na dzień została postawiona w zupełnie nowej rzeczywistości.
Tragedia głęboko poruszyła także mieszkańców Leszczydołu-Nowin, Wyszkowa oraz okolicznych miejscowości. Już następnego dnia pojawiła się inicjatywa, która ma pomóc najbliższym zmarłej nie tylko teraz, ale również w kolejnych miesiącach i latach.
Ruszyła zbiórka dla dzieci i męża Darii. „Nie potrafię przejść obojętnie”
Zbiórkę zorganizowała Klaudia Powierza, mieszkanka gminy Wyszków i absolwentka pedagogiki resocjalizacyjnej.
Kobieta podkreśliła, że nie znała osobiście Darii ani jej najbliższych. Wiadomość o tragedii, do której doszło tak blisko jej miejsca zamieszkania, sprawiła jednak, że postanowiła działać.
„Od urodzenia jestem mieszkanką gminy Wyszków. Nie znałam osobiście pani Darii ani jej rodziny, ale nie potrafię przejść obojętnie wobec tragedii, która wydarzyła się tak blisko nas” – napisała organizatorka.
Jak zaznaczyła, szczególnie poruszył ją los dzieci, które nagle straciły mamę.
„Dlatego z własnej inicjatywy, z potrzeby serca, postanowiłam uruchomić zbiórkę, której celem jest zapewnienie realnego wsparcia rodzinie pani Darii, a przede wszystkim jej osieroconym dzieciom” – wyjaśniła.
Akcja prowadzona jest za wiedzą i zgodą Daniela, męża zmarłej.
Organizatorce zależy na tym, aby pomoc nie skończyła się wraz z ustaniem medialnego zainteresowania tragedią. Skutki wydarzeń z 8 października będą bowiem towarzyszyły rodzinie przez kolejne lata.
W kilka godzin ponad 100 tys. zł. Ogromny odzew po tragedii
Reakcja internautów była ogromna. Początkowo informowano o przekroczeniu kwoty 50 tys. zł, jednak suma rosła z każdą godziną. Po godz. 15 na koncie zbiórki znajdowało się już ponad 73 tys. zł, a przed godziną 17 zgromadzona kwota przekroczyła 100 tys. zł.
Środki mają zostać przeznaczone przede wszystkim na potrzeby dzieci pani Darii. Chodzi między innymi o zapewnienie im opieki psychologicznej, pokrycie codziennych wydatków oraz kosztów związanych z edukacją. Część pieniędzy ma również stworzyć finansowe zabezpieczenie na przyszłość.
Organizatorka zwraca uwagę, że przed wyjątkowo trudnym zadaniem stanął także mąż 37-latki. Sam przeżywa śmierć żony, a jednocześnie musi zapewnić poczucie bezpieczeństwa dwóm synom.
„Nie przywrócimy tej rodzinie życia sprzed 8 października. Możemy jednak sprawić, że w kolejnych dniach, miesiącach i latach nie będą musieli mierzyć się ze wszystkimi trudnościami samotnie” – podkreślono w opisie akcji.
Zbiórka stała się jednocześnie wyrazem solidarności mieszkańców regionu oraz osób z całej Polski. Kolejne wpłaty pojawiały się bardzo szybko, podobnie jak słowa wsparcia kierowane do rodziny.
Organizatorka apeluje również o rozpowszechnianie informacji o akcji. Podkreśla, że nie trzeba było znać Darii osobiście, by pomóc jej najbliższym. Dla rodziny najtrudniejszy czas nie skończy się bowiem wraz z pogrzebem czy zakończeniem zainteresowania mediów.
Dwóch chłopców będzie dorastało bez mamy, a ich ojciec będzie musiał jednocześnie przeżywać własną żałobę i pomóc dzieciom odnaleźć się po nagłej stracie. Zebrane pieniądze nie zmienią tego, co wydarzyło się 8 października, mogą jednak zapewnić rodzinie choć część bezpieczeństwa w kolejnych miesiącach i latach.
