Tak traktują matkę małej Madzi z Sosnowca w celi. Nie mają dla niej litości…
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jeszcze kilkanaście lat temu jej twarz była w każdym serwisie. Polska śledziła każdy gest, każde zdanie, każdą konferencję. Dziś Katarzyna W. nie ma już mikrofonów pod nosem. Jest zakład karny, rutyna, cisza i pamięć o sprawie, której ludzie nie zapomnieli. Mama małej Madzi z Sosnowca nie ma łatwego życia za murami.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Sprawa Madzi z Sosnowca wciąż wraca, choć minęły lata

Zaginięcie półrocznej Madzi na początku 2012 roku na chwilę zatrzymało kraj. Najpierw był scenariusz o porwaniu i obraz matki proszącej o pomoc. Potem nastąpił zwrot, który zmienił wszystko – ujawniono, że porwanie było zmyślone, a dziecko zginęło z rąk Katarzyny W.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Od tamtej tragedii minęło czternaście lat, ale ta historia nadal działa na emocje. Może już nie tak, jak wtedy. Dziś częściej podszyta jest zmęczeniem i gorzką świadomością, że pewne sprawy zostają z człowiekiem na zawsze.

Wyrok 25 lat i życie po cichu. Mama Madzi ma nie rzucać się w oczy

Katarzyna W. odsiaduje wyrok 25 lat więzienia i – według relacji opisywanych zza murów – wybrała strategię przetrwania bez konfliktów. Ma nie szukać zwady, nie prowokować, nie próbować budować pozycji wśród osadzonych. Robić minimum, żeby nie zostać zauważoną.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W przekazywanych informacjach pojawia się jeden wyraźniejszy epizod: skarga na monitoring w celi. Poza tym – cisza. I próba wtopienia się w więzienną codzienność, jakby jedynym celem było dotrwać do kolejnego dnia bez dodatkowych problemów.

Warunkowe zwolnienie dopiero w 2032 roku. Data, na którą trzeba czekać latami

W tej historii pojawia się konkret: możliwość ubiegania się o warunkowe zwolnienie Katarzyna W. ma zyskać dopiero w 2032 roku, po odbyciu 20 lat z 25 zasądzonych.

To perspektywa odległa. A nawet jeśli formalnie możliwa, wciąż obciążona ciężarem zbrodni i tego, jak mocno sprawa wryła się w społeczną pamięć.

Za kratami nie ma taryfy ulgowej. Jest hierarchia i etykieta, która zostaje

W więzieniu działa brutalny porządek. W relacjach o realiach zakładów karnych przewija się wątek, że osoby skazane za krzywdzenie dzieci znajdują się na samym dole niepisanej hierarchii. To ma oznaczać ostracyzm, izolację i stałe napięcie.

W takich historiach wracają też opisy incydentów i upokorzeń, które miały spotykać Katarzynę W. podczas codziennych czynności. To nie jest już sprawa „z gazet”. To codzienność miejsca, gdzie pamięć o zbrodni potrafi być karą samą w sobie.

Najbardziej gorzkie jest to, co dzieje się z pamięcią o dziecku

Po latach w tej sprawie wciąż mówi się o Katarzynie W. – o jej zachowaniu, o więzieniu, o tym, „jak jest traktowana”. A sama Madzia coraz częściej pojawia się jako symbol, nie jako dziecko, które żyło zaledwie kilka miesięcy.

I to być może jest jedna z najcięższych puent tej historii: dramat, który na zawsze zmienił krajowe media i zbiorową wyobraźnię, nadal żyje, ale w formie, która dla wielu jest już bardziej mechaniczna niż ludzka.