Zaklejał nekrologi i stosował „ZOMOWSKIE” metody. Ostre oskarżenia pod adresem Michała Kołodziejczaka. Jeden wpis wywołał burzę
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wpis opublikowany przez Karola Rajewskiego wywołał polityczną burzę wokół Michała Kołodziejczaka. Były burmistrz Błaszek uderza w wiceministra rolnictwa serią mocnych zarzutów i pytań, które dotyczą zarówno jego przeszłości politycznej, jak i ostatnich wydarzeń w Gnieźnie. W centrum sporu znalazło się zdjęcie wykonane przed nową kancelarią Kołodziejczaka oraz podpis, który – zdaniem Rajewskiego – symbolizuje polityczną pychę.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Zdjęcie z czerwonego dywanu i pytanie o „dobrze wykonaną robotę”

Rajewski odnosi się do fotografii, na której Kołodziejczak siedzi na czerwonym dywanie przed swoją kancelarią w Gnieźnie, a w tle widnieją jego plakaty wyborcze. Szczególne emocje wzbudził podpis pod zdjęciem:

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Po dobrze wykonanej robocie należy usiąść i patrzeć… skąd wychodzą hieny”.

Loading Facebook post...

Posted on Facebook

Autor wpisu pyta wprost, co wiceminister rozumie pod pojęciem „dobrze wykonanej roboty”. W swoim poście sugeruje, że może chodzić o działania, które – jego zdaniem – były brakiem szacunku wobec pamięci zmarłych, w tym o rzekome zaklejanie nekrologów własnymi materiałami promocyjnymi.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Rajewski stawia też pytanie, czy „dobrą robotą” było – jak twierdzi – wysłanie współpracowników wobec osób, które pojawiły się przed kancelarią z transparentem. Demonstranci mieli przypominać politykowi o – w ich ocenie – zdradzie polskiej wsi i symbolicznie wręczyć „30 srebrników”.

„ZOMOWSKIE metody” i zarzut braku szacunku

We wpisie pojawia się również oskarżenie o stosowanie „niemal ZOMOWSKICH metod” wobec krytyków. Rajewski opisuje nagranie, na którym – jak twierdzi – słychać polecenie:

„Panowie, zajmijcie się nimi”.

Według autora wpisu takie zachowanie ma świadczyć o zmianie, jaka zaszła w Kołodziejczaku od czasu jego działalności samorządowej. Rajewski przypomina, że to on – jako burmistrz Błaszek – wprowadzał go do lokalnej polityki.

W dalszej części postu zarzuca mu polityczną zmienność. Wskazuje, że Kołodziejczak zaczynał działalność przy jego boku, następnie próbował swoich sił w PiS, by ostatecznie trafić do Platformy Obywatelskiej. Określa go mianem „politycznego kameleona”, który – jak pisze – wykorzystał zaufanie rolników, by zbudować własną pozycję.

Spór o przeszłość i oskarżenia o „ustawkę”

Rajewski podważa także narrację Kołodziejczaka dotyczącą „starych nekrologów”, nazywając ją „bezczelnym kłamstwem”. Sugeruje, że wcześniejsze protesty i brak konsekwencji wobec polityka mogą budzić wątpliwości co do jego „nietykalności”. Wpis zawiera sugestię, że mogła to być polityczna „ustawka”, która miała umożliwić mu dalszą karierę.

W końcówce postu pojawia się ostrzeżenie pod adresem wiceministra. Rajewski podkreśla, że rolnicy nie zapominają zdrady i że – jego zdaniem – pycha kroczy przed upadkiem.

Ostra wymiana w cieniu rolniczych emocji

Spór między Karolem Rajewskim a Michałem Kołodziejczakiem pokazuje, jak silne emocje wciąż towarzyszą tematom związanym z polską wsią i reprezentacją rolników w polityce. Kołodziejczak, który swoją karierę budował na protestach rolniczych i działalności w AgroUnii, dziś funkcjonuje w strukturach rządowych. To właśnie ta zmiana stała się osią krytyki jego dawnych współpracowników.

Na razie wiceminister nie odniósł się publicznie do wszystkich zarzutów zawartych we wpisie Rajewskiego. Jednak biorąc pod uwagę temperaturę dyskusji w mediach społecznościowych, można się spodziewać, że sprawa będzie miała dalszy ciąg – zarówno w przestrzeni internetowej, jak i lokalnej polityce w Wielkopolsce.