Popołudniowy szczyt na Pradze-Południe zamienił się w dramat. Na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej doszło do zderzenia dwóch aut, a jeden z pojazdów przewrócił się i wpadł na przejście dla pieszych. Służby walczyły o życie najmłodszego poszkodowanego. Bezskutecznie.
Jak doszło do wypadku na Grochowskiej
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 19 stycznia 2026 roku, na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej w rejonie Placu Szembeka. To jedno z tych miejsc, gdzie ruch nie zwalnia niemal przez cały dzień, a popołudniami robi się tam naprawdę ciasno.
Z pierwszych ustaleń policji wynika, że dwa samochody osobowe jechały prostopadłymi ulicami. Jeden poruszał się Grochowską w kierunku Wesołej. Drugi w tym czasie wykonywał skręt w lewo, próbując włączyć się do ruchu. Chwila, jeden manewr, ułamek sekundy. Doszło do zderzenia o dużej sile.
Jeden z pojazdów stracił stabilność, przewrócił się na dach i zsunął prosto na oznakowane przejście dla pieszych. Na pasach byli ludzie wracający z pracy i zakupów. Świadkowie mówili o huku, roztrzaskanych szybach i krzykach.
Policja potwierdziła, że samochód uderzył w grupę pieszych.
Loading Facebook post...
Posted on Facebook
Dramatyczna akcja ratunkowa i walka o życie
Na miejsce błyskawicznie skierowano służby. Ratownicy medyczni i strażacy pracowali równolegle: zabezpieczali rozbite auta, odcinali zasilanie, a jednocześnie udzielali pomocy kilku osobom poszkodowanym.
Loading Facebook post...
Posted on Facebook
W akcji brało udział pięć zastępów straży pożarnej, w tym grupy operacyjne. Równocześnie pracowały cztery zespoły karetek. Najbardziej dramatyczna walka toczyła się o życie dziecka, którego stan od początku określano jako krytyczny. Prowadzono intensywne czynności resuscytacyjne.
Wezwano także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który lądował w pobliżu miejsca wypadku. Zapadła decyzja o pilnym transporcie do szpitala.
Mimo działań ratowników i lekarzy, dziecka nie udało się uratować. Informacja o jego śmierci uderzyła nie tylko w rodzinę, ale i w ludzi, którzy patrzyli na tę akcję z chodnika, zza taśm i z okien pobliskich budynków.
Pozostali poszkodowani trafili do warszawskich szpitali. Część osób dostała pomoc na miejscu, stan kilku rannych określano jako średnio ciężki.
Paraliż komunikacyjny i reakcje miasta
Wypadek od razu sparaliżował ruch w tej części miasta. Grochowska w kierunku Wesołej oraz wyjazd z Zamienieckiej zostały zamknięte, policja wyznaczała objazdy, a korki rosły z minuty na minutę.
Zarząd Transportu Miejskiego wprowadził zmiany w kursowaniu autobusów. Kilkanaście linii kierowano na trasy zastępcze. Utrudnienia uderzyły w najbardziej newralgiczny moment dnia, kiedy tysiące osób próbują wrócić do domów.
Na miejscu przez wiele godzin pracowali technicy kryminalistyki. Zabezpieczano ślady, wykonywano pomiary, analizowano materiał z monitoringu i rejestratorów jazdy. Postępowanie prowadzi prokuratura – to sprawa wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
W mediach społecznościowych szybko pojawiły się komentarze mieszkańców, którzy od lat mówią o tym skrzyżowaniu jako o niebezpiecznym punkcie Pragi-Południe. Wśród głosów dominuje jedno: potrzeba zmian, które realnie ochronią pieszych. Bo tym razem zwykła droga przez pasy zakończyła się tragedią, której nie da się cofnąć.
