Finał nie rozpoczął się po myśli Polki. Sonay Kartal szybko przejęła inicjatywę i wygrała pierwszego seta 6:2.Brytyjka, która przed turniejem zajmowała 170. miejsce w rankingu WTA, przez cały tydzień w Wuhan sprawiała kolejne niespodzianki i także w decydującym meczu pokazała, że jej pozycja w zestawieniu nie oddawała aktualnej formy.
Chwalińska znalazła się pod dużą presją także na początku drugiego seta. Polka potrafiła jednak zmienić sposób gry i stopniowo przejmowała kontrolę nad wymianami. Kluczowa część spotkania rozpoczęła się w drugiej połowie tej partii.
Przy stanie 4:4 Chwalińska wygrała niezwykle ważnego gema, a następnie doprowadziła seta do końca wynikiem 6:4.
Decydująca partia długo pozostawała wyrównana. Przy stanie 2:2 Polka zaczęła jednak coraz skuteczniej zmuszać Kartal do błędów. Wygrała cztery ostatnie gemy spotkania i zakończyła finał wynikiem 2:6, 6:4, 6:2.
Oficjalne dane WTA wskazują, że mecz trwał 2 godziny i 43 minuty. Przy ostatnim gemie Chwalińska musiała jeszcze bronić trzech break pointów, ale żadnego z nich nie pozwoliła rywalce wykorzystać.
Pokonała Świątek, Sakkari i Jovic. Niezwykła droga Polki do tytułu
Sam finał był tylko zwieńczeniem kapitalnego tygodnia Mai Chwalińskiej w Chinach.
W pierwszej rundzie Polka pokonała Mayar Sherif 6:3, 6:2. Później odwróciła spotkanie z Marie Bouzkovą, zwyciężając 1:6, 6:1, 6:1. Następnie bez straty seta wyeliminowała Ivę Jovic.
W ćwierćfinale czekała ją bardzo trudna przeprawa z Marią Sakkari. Chwalińska wygrała 6:0, 3:6, 7:5.
Największym echem odbił się jednak półfinał.
Maja Chwalińska pokonała Igę Świątek 7:5, 6:1, awansując do pierwszego w karierze finału WTA 1000. Był to pierwszy polski półfinał na poziomie WTA Tour w erze Open.
Co ciekawe, Polka zaczynała sezon 2026 na 146. miejscu światowego rankingu. Kilka miesięcy później sensacyjnie dotarła jako kwalifikantka do finału Roland Garros, a teraz dołożyła do tego triumf w Wuhan. Reuters informuje, że po sukcesie w Chinach powinna awansować w okolice 11. miejsca rankingu WTA, co będzie zdecydowanie najlepszym wynikiem w jej karierze.
To pokazuje skalę przemiany, jaką Chwalińska przeszła w ciągu jednego sezonu.
Pierwszy tytuł i od razu WTA 1000. Chwalińska zapisała się w historii
Triumf w Wuhan ma jeszcze jeden wyjątkowy wymiar.
Był to pierwszy tytuł WTA w karierze Mai Chwalińskiej. Polka nie zaczęła więc od zawodów WTA 250 czy WTA 500, lecz od razu zwyciężyła w imprezie WTA 1000.
Od wprowadzenia obecnego formatu w 2009 roku tylko trzy tenisistki przed nią zdobyły swój pierwszy tytuł właśnie na tym poziomie: Naomi Osaka w Indian Wells w 2018 roku, Bianca Andreescu rok później w tym samym turnieju oraz Victoria Mboko w Montrealu w 2025 roku. Chwalińska została czwartą.
Za zwycięstwo otrzyma 1000 punktów rankingowych oraz 665 tys. dolarów premii turniejowej. Całkowita pula nagród w Wuhan przekraczała 4 mln dolarów.
WTA bardzo szybko zareagowała na sukces Polki. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że Chwalińska została mistrzynią Wuhan i zdobyła pierwszy tytuł WTA 1000 po trzysetowym zwycięstwie nad Kartal.
Jeszcze niedawno największym sukcesem 25-latki był sensacyjny finał Roland Garros. Teraz do swojego sezonu życia dopisała pierwszy tytuł w zawodowym tourze – i zrobiła to podczas jednego z najważniejszych turniejów całego kalendarza.
