Ledwo Tomasiak odebrał medal, a tu takie szokujące sceny. Niemiec nagle wypalił to po Polsku – mówi o tym cały świat
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Na sali konferencyjnej po olimpijskim konkursie w Predazzo przez chwilę było bardziej jak w szkolnej klasie niż na spotkaniu mistrzów. Kacper Tomasiak bawił się medalem, układał go na czapce i głaskał krążek, jakby dopiero łapał oddech. A obok Philipp Raimund rzucił jedno słowo po polsku – i rozbroił wszystkich.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Zaskakujące momenty podczas konferencji po zawodach w Predazzo

Konferencja po rywalizacji na normalnej skoczni w Predazzo miała nietypowy rytm. Z jednej strony emocje po olimpijskich skokach, z drugiej – śmiech, który co chwila przerywał poważne wypowiedzi.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Tomasiak w pewnym momencie próbował ułożyć medal na czapce. Krążek wcześniej odpadł od wstążki, ale – jak opisano – został naprawiony. Z boku wyglądało to trochę jak gest z dzieciństwa: trzymasz coś ważnego i sprawdzasz palcami, czy to naprawdę twoje. W pewnym momencie zaczął też gładzić medal, jakby powoli docierało do niego, co się wydarzyło.

Największy wybuch śmiechu przyszedł jednak, gdy na sali padło nieoczekiwane polskie słowo z ust mistrza olimpijskiego.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Philipp Raimund o złotym medalu i rywalizacji z Kacprem Tomasiakiem

Philipp Raimund nie ukrywał, że sam jest zaskoczony. Mówił o dumie i o tym, że trudno mu pojąć, co się stało.

„Jestem tak dumny, nigdy bym nie pomyślał, że mi się uda zdobyć medal. Po występach na skoczni normalnej w tym sezonie Pucharu Świata myślałem, że obrany kierunek jest właściwy, ale teraz zdobycie złotego medalu jest nie do uwierzenia. Nie potrafię tego dokładnie opisać, nie potrafię pojąć, co się stało” – mówił Philipp Raimund.

Zanim zaczęła się właściwa część konferencji, padło pytanie, czy może odpowiadać po angielsku, żeby ułatwić transkrypcję. Wtedy spojrzał na Tomasiaka i wypalił, że z polskim byłoby gorzej, bo zna tylko jedno słowo:

„Angielski w porządku. Gorzej byłoby z polskim, bo znam tylko jedno słowo: k…a”.

To wystarczyło. Na sali wybuchł śmiech, a szczególnie rozbawieni mieli być polscy dziennikarze.

Raimund jednocześnie mocno docenił Tomasiaka i jego styl. Mówił, że to nie była dla niego niespodzianka i że wcześniej myślał o takim układzie podium.

„Dla mnie to nie jest niespodzianka. Zresztą powiedziałem Kacprowi, że pomyślałem przed igrzyskami o tym, że na tym podium mógłby się znaleźć on, ja, Stephan Embacher. Styl skakania Kacpra jest genialny. Zbliżył się do mnie niebezpiecznie blisko, co było denerwujące, ale był genialny i zanotował świetny start. Zasłużył na ten medal” – podkreślił Raimund.

Padł też wątek dotyczący Domena Prevca. Raimund wspomniał, że przez cały sezon Prevc spisywał się świetnie, ale wskazał jeden wyjątek.

„Przez cały sezon spisywał się świetnie, ale jedynym konkursem, w którym nie był przede mną, była mała skocznia w Falun. Wiedziałem więc, że to jedyna rzecz, która może go powstrzymać” – dodał Niemiec.

Kacper Tomasiak o presji i wicemistrzostwie olimpijskim

Z kolei Kacper Tomasiak na konferencji miał być zaskakująco spokojny. Bez tremy, bez nerwowych ruchów, z tonem człowieka, który wie, że zrobił coś wielkiego, ale jeszcze nie zdążył tego opowiedzieć samemu sobie.

Mówił o presji i o tym, kiedy uderza najmocniej – nie w locie, tylko tuż przed.

„Nie wiem, jak udało mi się tak dobrze skakać. Największą presję czułem tuż przed skokiem, siedząc przy na belce. Ale podczas skoku nie myślałem o tym zbyt wiele. To pomogło mi skoczyć daleko” – mówił Tomasiak.

W tej historii jest coś, co zostaje w głowie. Nie tylko medale i wyniki, ale właśnie te krótkie momenty: medal na czapce, śmiech po jednym słowie, i dwaj zawodnicy, którzy – choć każdy na swój sposób – wyglądali jak ludzie, którym dopiero po chwili spada na barki ciężar tego, co zdobyli.