Maja Chwalińska po raz pierwszy spotkała się z mediami. Jej słowa nie przeszły bez echa
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Po historycznym występie w Roland Garros Maja Chwalińska wróciła do Polski i po raz pierwszy stanęła przed krajowymi mediami. Już pierwsze minuty konferencji prasowej pokazały, że finalistka wielkoszlemowego turnieju nie straciła poczucia humoru mimo ogromnego zainteresowania, jakie wzbudza dziś jej osoba.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Z Paryża wróciła jako jedna z największych gwiazd polskiego sportu

Jeszcze przed rozpoczęciem Roland Garros Maja Chwalińska zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA. Dla wielu kibiców była zawodniczką dobrze znaną głównie fanom tenisa.

Wszystko zmieniło się podczas turnieju w Paryżu. Polka najpierw przeszła przez kwalifikacje, a następnie rozpoczęła spektakularny marsz przez kolejne rundy głównej drabinki.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Zatrzymała się dopiero w finale, gdzie musiała uznać wyższość Mirra Andreeva.

Mimo porażki osiągnęła historyczny wynik. Nigdy wcześniej żadna tenisistka nie dotarła do finału Roland Garros po rozpoczęciu rywalizacji od kwalifikacji.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Sukces przełożył się również na ogromny awans rankingowy. Chwalińska przesunęła się na 21. miejsce światowego rankingu WTA i stała się jedną z najgłośniejszych postaci polskiego sportu.

Od podziękowań rozpoczęła konferencję

Poniedziałkowe spotkanie z mediami rozpoczęło się od podziękowań skierowanych do osób, które wspierały ją na drodze do sukcesu.

„Chciałabym podziękować wszystkim, którzy pomogli mi, żebym znalazła się w tym miejscu”.

Tenisistka wymieniła członków swojego sztabu szkoleniowego, sponsorów, partnerów oraz Polski Związek Tenisowy. Podkreśliła, że bez ich wsparcia osiągnięcie takiego wyniku nie byłoby możliwe.

Atmosfera konferencji szybko stała się bardzo swobodna. Nie zabrakło również pytań o samopoczucie po intensywnych tygodniach spędzonych na kortach w Paryżu.

Jej odpowiedź rozbawiła dziennikarzy

W pewnym momencie Chwalińska została zapytana o to, ile spała przez ostatnie dwie noce po zakończeniu turnieju.

Odpowiedź wywołała uśmiechy na sali.

„No za dużo nie spałam, tutaj pani makijażystka zrobiła dobrą robotę, żeby zasłonić wiele niedoskonałości”.

Kilka chwil później tenisistka została zapytana o ogromne zainteresowanie, jakie wywołała w Polsce po swoim sukcesie.

Przyznała, że dopiero po powrocie do kraju zdała sobie sprawę ze skali popularności.

„Szczerze mówiąc, będąc w Paryżu nie czułam skali tego wszystkiego, co się dzieje tutaj w Polsce, więc byłam dzisiaj w dużym szoku. Więc na pewno zdjęcia, które zrobiliście na lotnisku, nie były korzystne”.

Również ta wypowiedź została przyjęta śmiechem.

Wimbledon nadal stoi pod znakiem zapytania

Choć naturalnym kolejnym celem wydaje się Wimbledon, udział Mai Chwalińskiej w głównej drabince londyńskiego turnieju nie jest jeszcze pewny.

Powodem są przepisy dotyczące kwalifikacji. Lista uczestniczek została ustalona jeszcze przed rozpoczęciem Roland Garros, gdy Polka zajmowała 114. miejsce w rankingu.

Obecnie znajduje się na liście rezerwowej. Jedną z możliwych dróg do występu w głównej drabince pozostaje przyznanie jej dzikiej karty przez organizatorów.

Na decyzję w tej sprawie kibice będą musieli jeszcze poczekać. Jedno jest jednak pewne – po tym, czego dokonała w Paryżu, Maja Chwalińska stała się jedną z największych nadziei polskiego tenisa.