Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o powołaniu Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego wywołała ogromne emocje wewnątrz obozu Prawa i Sprawiedliwości. W tle pojawiły się oskarżenia o naciski, spór o Lecha Wałęsę oraz coraz głośniejsze rozmowy o sukcesji na prawicy.
Coraz więcej polityków PiS przyznaje nieoficjalnie, że ruch prezydenta został odebrany jako wyraźny sygnał niezależności wobec Jarosława Kaczyńskiego.
Burza wokół wyboru Zbigniewa Kapińskiego
Prezydent Karol Nawrocki zdecydował, że nowym I prezesem Sądu Najwyższego zostanie Zbigniew Kapiński. Choć formalnie był jednym z pięciu kandydatów wskazanych przez Zgromadzenie Ogólne SN, jego nazwisko w ostatnich dniach zaczęło budzić coraz większe kontrowersje po stronie prawicy.
Najostrzej przeciwko tej kandydaturze wystąpił prof. Sławomir Cenckiewicz. Historyk przypomniał udział Kapińskiego w procesie lustracyjnym Lecha Wałęsy z 2000 roku. Wtedy sąd uznał, że nie ma wystarczających dowodów na współpracę byłego prezydenta z SB.
Tuż przed decyzją prezydenta również Jarosław Kaczyński publicznie dał do zrozumienia, że nie popiera tej kandydatury.
„Nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego” – napisał prezes PiS.
„Nawrocki to nie Duda”
Mimo nacisków Karol Nawrocki nie zmienił decyzji. Według polityków PiS cytowanych przez Interię był to bardzo wyraźny sygnał, że nowy prezydent nie zamierza funkcjonować w taki sam sposób jak Andrzej Duda w pierwszych latach swojej prezydentury.
W partii coraz częściej mówi się, że Nawrocki od początku podkreślał własną niezależność i nie dawał się wpisać w typowe partyjne układy.
Jeden z polityków PiS miał stwierdzić wprost:
„Nawrocki to nie Duda. On nie pochodzi z PiS-u, nie jest partyjniakiem i nie jest związany dawnymi układami.”
W środowisku prawicy pojawiły się też porównania do głośnego konfliktu Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim po wetach z 2017 roku dotyczących reformy sądownictwa.
W PiS mówi się o walce o sukcesję
Najbardziej komentowanym wątkiem stały się jednak nie same kwestie sądowe, lecz polityczne konsekwencje decyzji prezydenta.
Według rozmówców Interii wewnątrz obozu prawicy coraz wyraźniej trwa walka o przyszłe przywództwo po Jarosławie Kaczyńskim.
„Wszyscy wiedzą, że jest walka o sukcesję na prawicy. Prezydent jest tutaj na czele stawki” – miał powiedzieć jeden z ważnych polityków PiS.
W partii pojawiają się głosy, że pozycja Karola Nawrockiego jest dziś bardzo silna, ponieważ obóz prawicy potrzebuje go bardziej niż on samego PiS-u.
Krytyka po decyzji prezydenta
Po ogłoszeniu nominacji na prezydenta spadła fala krytyki ze strony części środowiska prawicowego. Prof. Cenckiewicz napisał wprost, że Nawrocki popełnił „straszny błąd”.
Niektórzy politycy PiS publicznie wyrażali zaskoczenie i rozczarowanie wyborem. Inni zwracali uwagę, że jeszcze niedawno ten sam sędzia był chwalony przez prawicę za orzeczenia korzystne dla środowiska Zjednoczonej Prawicy.
Chodzi między innymi o głośną decyzję Izby Karnej SN z 2024 roku dotyczącą Dariusza Barskiego.
Nowe rozdanie na prawicy?
Rozmówcy Interii podkreślają, że sytuacja wokół Sądu Najwyższego może być symbolem większych zmian zachodzących po prawej stronie sceny politycznej.
Wielu polityków uważa, że głos Jarosława Kaczyńskiego nadal pozostaje bardzo ważny, ale nie ma już tej samej siły co jeszcze kilka lat temu.
W tle coraz częściej pojawiają się pytania o przyszłość całego obozu prawicy i o to, kto w kolejnych latach będzie jego naturalnym liderem.
