Nocne nagrania z wejścia Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego wywołały zupełnie różne reakcje po obu stronach sporu. Otoczenie prezydenta zarzuciło osobom stojącym w drzwiach naruszenie jego nietykalności. Maciej Berek przedstawił inną wersję. Po godz. 4 rano opisał dokładnie, co jego zdaniem wydarzyło się przed wejściem do TK. Zapewnił, że nikt nie szarpał prezydenta. Przyznał jednocześnie, że opublikowane wcześniej filmy nie pokazują całego zdarzenia.
- Przeczytaj także: Nawrocki przyjechał pod TK i się zaczęło. Nagle rozegrały się szokujące sceny, Berek opublikował nagranie
- Zobacz też: Od awantury pod TK minęły godziny, a tu coś takiego. Jest nagły komunikat prezydenta, czegoś takiego nikt nie przewidział
Nagrania z wejścia Nawrockiego obiegły sieć
Karol Nawrocki pojawił się w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego w nocy z 30 na 31 października. Przy wejściu czekali na niego między innymi Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz i Maciej Berek.
To właśnie Berek opublikował później nagrania z tego momentu.
Na jednym z filmów widać, jak prezydent podchodzi do grupy stojącej w drzwiach i próbuje dostać się do środka. W pewnym momencie mówi do Anny Korwin-Piotrowskiej:
„Proszę odejść, przepraszam panią”.
Drugi materiał pokazuje tę samą sytuację z innego miejsca.
Berek początkowo bardzo ostro opisał zachowanie prezydenta. Stwierdził, że Nawrocki „zaatakował fizycznie” Annę Korwin-Piotrowską oraz pozostałe osoby stojące przy wejściu.
Później przekonywał również, że wcześniej podejmowano próby zorganizowania spokojnego spotkania z prezydentem.
Według jego relacji Korwin-Piotrowska proponowała rozmowę w przygotowanym do tego miejscu.
„Prezydent wybrał ścieżkę fizycznej konfrontacji z sędzią TK A. Korwin-Piotrowską” – napisał Berek.
Na nagrania szybko odpowiedzieli przedstawiciele Kancelarii Prezydenta.
Rafał Leśkiewicz uznał, że materiał opublikowany przez Berka pokazuje coś zupełnie innego, niż twierdzi autor wpisu. Według rzecznika osoby stojące przy wejściu próbowały zablokować prezydentowi dostęp do budynku i naruszyły jego nietykalność.
„Maciej Berek właśnie udokumentował popełnienie przestępstwa” – napisał Leśkiewicz, przedstawiając ocenę Kancelarii Prezydenta.
Jeszcze mocniej zareagował Marcin Przydacz. Zarzucił Korwin-Piotrowskiej i Markiewiczowi szarpanie prezydenta, a następnie nazwał ich „bandytami stosującymi przemoc”.
Była to jego ocena wydarzeń. Na podstawie samych nagrań nie można stwierdzić, czy doszło do przestępstwa ani kto ponosi odpowiedzialność za fizyczny kontakt przy wejściu.
Berek zabrał głos ponownie. „Nikt prezydenta nie szarpał”
Kilka godzin później Maciej Berek wrócił do sprawy.
Po godz. 4 nad ranem opublikował znacznie dokładniejszy opis wydarzeń. Tym razem skupił się na tym, co miało wydarzyć się jeszcze zanim prezydent znalazł się wewnątrz budynku.
Według Berka grupa czekała na Nawrockiego przy bocznym wejściu do TK, wybranym ze względów bezpieczeństwa.
Najbliżej drzwi miała stać Anna Korwin-Piotrowska. Jak przekonuje Berek, zamierzała przywitać prezydenta, a następnie zaprosić go do sali przygotowanej na spotkanie.
Do rozmowy jednak nie doszło.
Berek twierdzi, że Nawrocki nie zatrzymał się przed Korwin-Piotrowską.
„Używając najdelikatniejszych słów – prezydent z impetem wpadł na sędzię A. Korwin-Piotrowską i zaczął przepychać się przez grupę pozostałych sędziów” – napisał.
Chwilę później odniósł się wprost do zarzutów przedstawicieli Pałacu Prezydenckiego.
„Podkreślam – nikt prezydenta nie szarpał ani nikt z prezydentem się nie szarpał” – zaznaczył.
To zasadniczo różni się od wersji przedstawionej przez Rafała Leśkiewicza i Marcina Przydacza.
Berek przyznał też, że filmy, które sam wcześniej opublikował, nie pokazują całego przebiegu sytuacji.
Według niego pełniejszym materiałem dysponują osoby idące bezpośrednio za Karolem Nawrockim, które również nagrywały wejście do budynku.
Dwie wersje tego samego zdarzenia
Maciej Berek opisał również to, co miało wydarzyć się już po wejściu prezydenta do TK.
Według jego relacji Karol Nawrocki nie podjął rozmowy z osobami, które na niego czekały. Miał przejść na piętro razem ze swoimi współpracownikami.
Wcześniejsze nagrania z wnętrza Trybunału pokazują także moment, w którym prezydent zwraca się do części obecnych tam osób i mówi, że nie uznaje ich za sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Nocne wydarzenia doczekały się więc dwóch całkowicie odmiennych opisów.
Otoczenie Karola Nawrockiego uważa, że próbowano zablokować prezydentowi wejście do TK i doszło do naruszenia jego nietykalności.
Maciej Berek przekonuje natomiast, że osoby stojące przed wejściem czekały na rozmowę, a to prezydent wszedł w stojącą przed nim grupę.
Nagrania potwierdzają, że przy wejściu doszło do fizycznego kontaktu i przepychania się. Nie dają jednak podstaw do samodzielnego przesądzenia, czy któraś ze stron popełniła przestępstwo.
Pełny zapis zajścia może mieć w tej sprawie duże znaczenie. Berek sam przyznał bowiem, że opublikowane przez niego materiały pokazują jedynie fragment tego, co wydarzyło się przed wejściem do Trybunału.
