Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zrezygnowała ze stanowiska minister funduszy i polityki regionalnej, a jej odejście wywołało dyskusję o przyszłości koalicji rządzącej. Polityczka przekonywała, że nie zamierza rezygnować ze swoich przekonań dla utrzymania stanowiska. Teraz głos zabrali Polacy. Najnowszy sondaż Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” pokazuje, jak respondenci ocenili decyzję byłej minister. Szczególną uwagę zwraca różnica między liczbą zwolenników i przeciwników jej odejścia.
- Zobacz też: Przełom na Zgromadzeniu Ogólnym, Korwin-Piotrowska oficjalnie ogłosiła. Nagle padło: „Stwierdzam”. Nie ma odwrotu
- Przeczytaj także: Niespodziewane sceny na samym początku posiedzenia RBN. Tak Nawrocki na wejściu potraktował Tuska
Polacy ocenili odejście Pełczyńskiej-Nałęcz. Jest nowy sondaż
Decyzja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z 22 października zakończyła jej blisko trzyletnią pracę w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. Choć wcześniej nie brakowało napięć między polityczką a pozostałymi przedstawicielami koalicji, jej publiczne oświadczenie wywołało szerokie komentarze.
Była minister przekonywała, że powodem rezygnacji są fundamentalne rozbieżności dotyczące sposobu prowadzenia polityki. Jej odejście zbiegło się również z kolejnymi zmianami wewnątrz Polski 2050.
W ostatnich dniach pojawiały się pytania o to, jak decyzję Pełczyńskiej-Nałęcz odbiorą wyborcy. Odpowiedzi dostarczył sondaż Instytutu Badań Pollster, przeprowadzony na zlecenie „Super Expressu”.
Respondenci zostali zapytani o ocenę odejścia polityczki z gabinetu Donalda Tuska.
Pozytywną opinię wyraziło 49 proc. badanych. W tej grupie 21 proc. ankietowanych zdecydowanie poparło decyzję, a 28 proc. oceniło ją raczej dobrze.
Przeciwnego zdania było łącznie 21 proc. respondentów. Spośród nich 10 proc. wybrało odpowiedź „raczej źle”, natomiast 11 proc. zdecydowanie negatywnie oceniło rezygnację.
Pozostałe 30 proc. nie potrafiło jednoznacznie ocenić decyzji byłej minister i wskazało odpowiedź „nie wiem” lub „trudno powiedzieć”.
Oznacza to, że odsetek pozytywnych ocen był o 28 punktów procentowych wyższy od odsetka ocen negatywnych.
Warto jednak zaznaczyć, że 49 proc. to niemal połowa, a nie bezwzględna większość wszystkich ankietowanych.
Badanie przeprowadzono w dniach 26–27 października 2026 roku metodą CAWI, czyli ankiety internetowej. Wzięło w nim udział 1029 dorosłych Polaków. Według pracowni maksymalny błąd oszacowania wynosił około 3 punktów procentowych.
„Wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki”. Co doprowadziło do dymisji?
Bezpośrednim powodem odejścia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz był konflikt dotyczący zasad sprawowania władzy w polskich samorządach.
W czwartek, 22 października, Sejm głosował nad projektem zakładającym zniesienie ograniczenia do dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Obowiązujące ograniczenie zostało utrzymane. Wynik nie oznaczał jednak jednomyślności wśród koalicjantów.
Część posłów Polski 2050 opowiedziała się za rozwiązaniem, któremu sprzeciwiała się Pełczyńska-Nałęcz. Polityczka krytycznie oceniła ich postępowanie, zarzucając im przedkładanie interesów politycznych nad potrzeby mieszkańców.
Jeszcze tego samego dnia opublikowała w serwisie X oświadczenie o odejściu z rządu.
„Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki” – napisała.
W swoim wpisie podsumowała również dotychczasową działalność w ministerstwie. Wymieniła między innymi wprowadzenie jawności cen mieszkań, sprzeciw wobec dopłat dla deweloperów oraz działania dotyczące Krajowego Planu Odbudowy.
Była minister przedstawiła te rozwiązania jako najważniejsze osiągnięcia swojego urzędowania.
Jednocześnie zapowiedziała odejście z kierowania Polską 2050. W publicznym oświadczeniu nawiązała do powrotu Szymona Hołowni, założyciela ugrupowania, do aktywniejszej działalności partyjnej.
Decyzja wywołała napięcia wśród dotychczasowych współpracowników polityczki. Donald Tusk przyznał później, że współpraca z Pełczyńską-Nałęcz od dłuższego czasu nie należała do łatwych.
Premier rozpoczął także przygotowania do obsadzenia zwolnionego stanowiska.
27 października poinformował, że nową minister funduszy i polityki regionalnej ma zostać Agnieszka Bartol, dotychczasowa stała przedstawicielka Polski przy Unii Europejskiej.
Jeden sondaż pokazuje poparcie dla odejścia. Inne badanie przyniosło odmienne oceny jej pracy
Wyniki Pollstera zwracają uwagę również w zestawieniu z innym badaniem, które przeprowadzono kilka dni po dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz.
29 października Onet opublikował wyniki sondażu SW Research dotyczącego działalności polityczki na stanowisku minister funduszy i polityki regionalnej.
Tam respondenci oceniali nie samą decyzję o rezygnacji, ale jej dotychczasową pracę w resorcie.
Pozytywną ocenę wystawiło jej 19,2 proc. badanych, a negatywną 31,2 proc.
Jeszcze większą grupę stanowiły osoby, które przyznały, że nie znają dokonań byłej minister. Takiej odpowiedzi udzieliło 34,2 proc. respondentów. Kolejne 15,4 proc. nie potrafiło sformułować jednoznacznej opinii.
Sondaż SW Research przeprowadzono w dniach 27–28 października na próbie 800 dorosłych osób.
Różnica między wynikami badań może wydawać się duża. Trzeba jednak uwzględnić, że respondentom zadano dwa zupełnie inne pytania.
W badaniu Pollstera oceniali konkretną decyzję polityczną, czyli odejście z rządu. W sondażu SW Research wypowiadali się na temat całej działalności Pełczyńskiej-Nałęcz jako minister.
Pozytywna opinia o rezygnacji nie musi więc oznaczać dobrego zdania o wcześniejszej pracy polityczki. Podobnie krytyka jej dokonań w resorcie nie przesądza o stosunku do decyzji o odejściu.
Badania pokazują również, że znacząca część respondentów nie ma wyrobionego zdania na temat byłej minister lub nie zna szczegółów jej działalności.
Na razie nie wiadomo, jak odejście Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz wpłynie na jej dalszą aktywność polityczną. Sama zapowiedziała jednak, że nie zamierza całkowicie wycofywać się z życia publicznego.
Najnowszy sondaż potwierdza przede wszystkim jedno: wśród ankietowanych, którzy ocenili jej rezygnację, wyraźnie przeważają opinie pozytywne. Nie jest to jednak równoznaczne z poparciem dla wszystkich wcześniejszych decyzji byłej minister ani z deklaracją wyborczą.
