Krytyczna sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym, a teraz coś takiego. Niespodziewany bunt w Sądzie Najwyższym, jest oficjalny komunikat
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Kolejny poważny konflikt w polskim wymiarze sprawiedliwości. Tym razem spór przeniósł się do Sądu Najwyższego, gdzie część sędziów otwarcie zakwestionowała działania pierwszego prezesa Zbigniewa Kapińskiego. Tuż przed zaplanowanym posiedzeniem opublikowano dwa oświadczenia podpisane przez łącznie 28 osób. Ich autorzy odmówili udziału w obradach, wskazując na wątpliwości dotyczące legalności zgromadzenia. Wkrótce pojawiły się kolejne informacje. Nie udało się zebrać wymaganej liczby sędziów, dlatego podjęto inne rozwiązanie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Zgromadzenie w Sądzie Najwyższym miało dotyczyć TK. Pojawił się sprzeciw sędziów

Wtorek, 3 listopada, przyniósł kolejne wydarzenia związane z kryzysem dotyczącym najważniejszych instytucji państwowych. Podczas gdy uwaga opinii publicznej koncentrowała się na Trybunale Konstytucyjnym, w Sądzie Najwyższym doszło do kolejnego sporu.

Na godzinę 14 zaplanowano nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Posiedzenie zwołał pierwszy prezes SN Zbigniew Kapiński.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Celem spotkania miało być omówienie zagrożeń dla porządku konstytucyjnego państwa oraz przyjęcie uchwały dotyczącej ostatnich wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Kapiński zdecydował się na zwołanie zgromadzenia w przyspieszonym trybie. W wydanym zarządzeniu wskazał, że szczególny charakter sytuacji nie pozwala na zachowanie standardowego, siedmiodniowego terminu zawiadomienia o obradach.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia okazało się jednak, że część sędziów nie zamierza podporządkować się decyzji pierwszego prezesa.

Włodzimierz Wróbel, sędzia Izby Karnej SN, opublikował w mediach społecznościowych dwa oświadczenia. Dokumenty podpisało łącznie 28 sędziów.

Pierwsze poparło 15 przedstawicieli Izby Karnej. Pod drugim podpisało się 13 sędziów z pozostałych izb.

Wśród sygnatariuszy znaleźli się między innymi Michał Laskowski, Dariusz Świecki, Małgorzata Wąsek-Wiaderek, Paweł Wiliński, Piotr Prusinowski i Karol Weitz.

Wszyscy zadeklarowali, że nie wezmą udziału w zwołanym przez Kapińskiego zgromadzeniu.

Nie była to jednak zwykła odmowa uczestnictwa. Sędziowie przedstawili również argumenty prawne, które ich zdaniem podważają zasadność organizowania posiedzenia w zaproponowanej formule.

Wróbel opublikował oświadczenie. Padły zarzuty dotyczące prezydenta i Kapińskiego

Autorzy dokumentów zakwestionowali przede wszystkim sposób powołania Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.

W ich ocenie procedura ta odbyła się z naruszeniem konstytucji oraz przepisów ustawy o SN z 2017 roku.

Kolejne zastrzeżenia dotyczyły osób zaproszonych do udziału w zgromadzeniu.

Sygnatariusze zakwestionowali status części sędziów powołanych na podstawie wniosków Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej po zmianach z 2017 roku.

Według nich udział takich osób uniemożliwia uznanie spotkania za prawidłowo przeprowadzone Zgromadzenie Ogólne.

Włodzimierz Wróbel odniósł się również do niedawnej wizyty Kapińskiego w Trybunale Konstytucyjnym. Przypomniał, że pierwszy prezes SN pojawił się tam w nocy z piątku na sobotę razem z prezydentem Karolem Nawrockim.

„Nie będziemy w tym brać udziału” – zadeklarował Wróbel.

Sędziowie wyrazili przekonanie, że relacje kierownictwa Sądu Najwyższego z przedstawicielami władzy wykonawczej powinny ograniczać się do sytuacji przewidzianych prawem.

Ich zdaniem zwołanie zgromadzenia w sprawie TK mogło służyć uzasadnieniu wcześniejszych działań Kapińskiego oraz jego zaangażowania w konflikt.

Taką interpretację przedstawili autorzy oświadczeń. Nie oznacza ona jednak prawnego rozstrzygnięcia dotyczącego statusu pierwszego prezesa SN ani innych sędziów.

Zbigniew Kapiński prezentuje odmienną ocenę wydarzeń. Wcześniej przekonywał, że Sąd Najwyższy nie może pozostawać obojętny wobec sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym.

Działania podejmowane wokół TK przez przedstawicieli władzy wykonawczej oceniał jako bezprawne. Uważał, że wymagają one jednoznacznej reakcji środowiska sędziowskiego.

Przed rozpoczęciem posiedzenia do sprzeciwu 28 sędziów odniósł się również rzecznik Sądu Najwyższego Igor Zgoliński.

Poinformował, że zawiadomienia o zgromadzeniu otrzymali wszyscy sędziowie. Przypomniał także, że zgodnie z regulaminem udział w takich posiedzeniach jest obowiązkowy, a nieobecność wymaga usprawiedliwienia.

Nie był jednak w stanie przewidzieć, ilu sędziów rzeczywiście stawi się na obradach.

Zabrakło kworum. Zgromadzenie SN nie podjęło uchwały, zebrało się Kolegium

Obawy dotyczące frekwencji znalazły potwierdzenie już po rozpoczęciu zaplanowanego spotkania.

Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza” we wtorek po południu, nie udało się zebrać liczby sędziów wymaganej do przeprowadzenia Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego.

Oznaczało to, że organ ten nie mógł przyjąć zapowiadanej uchwały dotyczącej sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym.

Zbigniew Kapiński zdecydował się wówczas na inne rozwiązanie.

Zamiast Zgromadzenia Ogólnego zebrało się Kolegium Sądu Najwyższego. To odrębny organ, posiadający własne kompetencje i zasady podejmowania decyzji.

Kolegium przyjęło uchwałę dotyczącą kryzysu w Trybunale Konstytucyjnym. Nie była to jednak uchwała całego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN, którą pierwotnie zamierzano podjąć.

Wtorkowe wydarzenia pokazują, że spór dotyczący statusu części sędziów i sposobu funkcjonowania najważniejszych organów sądownictwa wykracza już poza sam Trybunał Konstytucyjny.

W tle pozostają wydarzenia z 30 i 31 października. Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła wówczas przerwę w wykonywaniu czynności służbowych przez Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego, a następnie przejęcie kierowania TK.

Dotychczasowe kierownictwo zakwestionowało skuteczność tych decyzji. W konflikt zaangażował się również Karol Nawrocki, który przerwał zagraniczną podróż i wrócił do Warszawy.

Sytuacja ta stała się bezpośrednim powodem zwołania nadzwyczajnego posiedzenia w Sądzie Najwyższym.

Sprzeciw 28 sędziów ujawnił jednak kolejny podział, tym razem wewnątrz samego SN. Dotyczy on nie tylko oceny wydarzeń w Trybunale, ale również statusu sędziów i kompetencji kierownictwa Sądu Najwyższego.

Przyjęcie uchwały przez Kolegium nie usuwa tych rozbieżności. Nie kończy także konfliktu o kierowanie Trybunałem Konstytucyjnym, który pozostaje przedmiotem sprzecznych interpretacji prawnych i politycznych.