Zbiera puste butelki i puszki. Tyle na tym zarabia – lepiej usiądźcie
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

System kaucyjny na butelki i puszki, który obowiązuje od października 2025 roku, nadal wywołuje duże emocje. Dla wielu konsumentów oznacza dodatkowy obowiązek, jednak w praktyce nowe przepisy przynoszą także nieoczywiste korzyści finansowe. Pokazuje to relacja pracownika jednego z hoteli w Trójmieście, opublikowana na portalu trojmiasto.pl, która wywołała szeroką dyskusję w sieci.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Hotelowe pokoje pełne opakowań z kaucją

Marek, pracownik trójmiejskiego hotelu, każdego dnia obsługuje setki gości. Wyjazdy po konferencjach i krótkich pobytach przebiegają zwykle w pośpiechu, dlatego goście często zostawiają w pokojach puste butelki i puszki objęte kaucją. Zamiast je wyrzucać, Marek postanowił je zbierać i regularnie oddawać w punktach zbiórki.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Choć praca w hotelu to często wysiłek, który przez gości nie jest doceniany, to jedna zmiana przepisów zaraz da mi… drugą pensję. Może to zabrzmi dziwnie, ale ta dodatkowa wypłata pochodzi z butelek i puszek, które zostawiają hotelowi goście” — mówi Marek w relacji opublikowanej na portalu trojmiasto.pl.

Od kilku sztuk dziennie do setek złotych tygodniowo

Początkowo Marek zbierał po jednej lub dwie butelki dziennie, jednak z czasem ich liczba zaczęła szybko rosnąć. Dzieje się tak, ponieważ coraz więcej napojów objęto systemem kaucyjnym, a jednocześnie hotelowi goście rzadko decydują się na zwrot opakowań przed wyjazdem.

„Myślałem, że będzie odwrotnie, gdy ludzie zorientują się, że są coś warte — czyli od 0,50 do 1 zł za sztukę, ale chyba dla hotelowych gości to większy kłopot niż oszczędność” — tłumaczy Marek.

W efekcie, jak sam przyznaje, w skali tygodnia odzyskuje nawet kilkaset złotych. Choć dla części osób to niewielka kwota, dla niego oznacza realne wsparcie domowego budżetu.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Dla kogoś może to drobnostka, ale dla mnie to realne wsparcie budżetu” — dodaje.

Rekordowy dzień przyniósł mu wyjątkowo dużą liczbę opakowań.

„Mój rekord to 74 butelki i puszki jednego dnia, po trzydniowej konferencji” — relacjonuje Marek.

Komentarze, krytyka i proste wyliczenia

Relacja Marka szybko przyciągnęła uwagę internautów. Część z nich zaczęła przeliczać deklarowaną „drugą pensję”, wskazując, że przy minimalnym wynagrodzeniu należałoby oddać kilka tysięcy opakowań miesięcznie. Z drugiej strony wielu komentujących doceniło zaradność i wykorzystanie przepisów w praktyce, zwracając uwagę, że nawet kilkaset złotych miesięcznie może robić różnicę.

Sam Marek nie ukrywa, że patrzy na system kaucyjny inaczej niż większość.

„Jestem chyba jedną z nielicznych osób w Polsce, które cieszą się z systemu kaucyjnego na butelki i puszki. Dla wielu to tylko problem i kolejny wymysł UE, a dla mnie ostatnio regularne źródło dochodu” — podsumowuje.

System kaucyjny nadal się zmienia

Obecnie system obejmuje plastikowe butelki do 3 litrów, metalowe puszki do 1 litra oraz wielorazowe butelki szklane. Opakowania można oddawać bez paragonu, a sklepy powyżej 200 mkw. muszą je przyjmować. Jednocześnie trwają prace nad ewentualnym rozszerzeniem systemu, m.in. o jednorazowe butelki szklane.

Historia z Trójmiasta pokazuje więc, że system kaucyjny działa różnie w zależności od miejsca i okoliczności. Dla jednych pozostaje uciążliwością, natomiast dla innych staje się konkretnym, dodatkowym źródłem dochodu.

Źródło: relacja opublikowana na portalu trojmiasto.pl