Jeszcze trzy dekady temu był symbolem sportowego triumfu. Dziś musi mierzyć się z najpoważniejszym kryzysem w życiu. Dwukrotny mistrz olimpijski z Barcelony, Arkadiusz S., usłyszał zarzuty karne. Prokuratura zarzuca mu oszustwo, wyłudzenie leasingu oraz działanie na szkodę spółki. W razie skazania grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
- Przeczytaj także: Nie żyje legenda kina. Każdy Polak ją znał i uwielbiał, tragiczne wieści uderzyły nagle. Ciężko w to uwierzyć
Od olimpijskiego złota do świata biznesu
Po zakończeniu kariery sportowej Arkadiusz S. zszedł z areny sportowej i skierował swoją aktywność w stronę biznesu. Zajął się inwestycjami, głównie w nieruchomości. Na Mazurach powstała hala widowiskowa, a w planach znalazły się luksusowe ośrodki lecznicze przeznaczone dla zamożnych klientów z zagranicy. Projekty realizowała spółka SVD, którą prowadził wspólnie z Joanną J.
Początkowo przedsięwzięcia zapowiadano jako ambitne i perspektywiczne. Z czasem jednak wokół spółki zaczęły narastać poważne wątpliwości.
Milionowe straty i pieniądze inwestorów
Śledczy ustalili, że Arkadiusz S. miał uzyskać dostęp do rachunków bankowych spółki. Według prokuratury umożliwiło mu to swobodne dysponowanie środkami pochodzącymi od inwestorów. Część pieniędzy miała zostać przeznaczona na prywatne wydatki lub przelana na inne konta. Straty spółki oszacowano na około milion złotych.
Jednak to nie jedyny wątek sprawy. Prokuratura wskazuje również na działania związane z dokumentami i finansowaniem.
Fałszywa umowa i wyłudzenie leasingu
Wśród zarzutów znalazło się także przedłożenie w jednym z urzędów sfałszowanej umowy sprzedaży samolotu wartego około 800 tys. zł. Maszyna wcześniej należała do jednej ze spółek powiązanych z Arkadiuszem S. Dodatkowo śledczy zarzucają mu wyłudzenie leasingu luksusowego SUV-a. W tym celu miał wykazać zawyżone przychody spółki, aby uzyskać finansowanie.
Zdaniem prokuratury działania te miały charakter celowy i przemyślany, a ich skutkiem były realne straty finansowe.
Oskarżeni nie przyznają się do winy
Zarówno Arkadiusz S., jak i Joanna J. nie przyznają się do zarzucanych czynów. Sprawa znajduje się na etapie postępowania przygotowawczego. Jeśli jednak sąd potwierdzi ustalenia śledczych, byłemu mistrzowi olimpijskiemu może grozić wieloletnia kara więzienia.
Upadek sportowego autorytetu pokazuje, jak dramatycznie może zmienić się los nawet najbardziej utytułowanych postaci. Złote medale z Barcelony pozostaną w historii sportu, jednak o przyszłości Arkadiusza S. zdecyduje już nie arena olimpijska, lecz sądowa sala.
