Kubańskie władze ogłosiły decyzję, która rzadko pojawia się w oficjalnych komunikatach państwowych. W Hawanie zatwierdzono plan działań na wypadek ogłoszenia stanu wojny, tłumacząc go koniecznością zwiększenia gotowości obronnej kraju. Ruch ten następuje w momencie wyraźnego zaostrzenia napięć z USA i ostrych deklaracji ze strony Donald Trump.
Plan zatwierdzony przez Radę Obrony Narodowej
Plan został przyjęty podczas posiedzenia Rady Obrony Narodowej, któremu przewodniczył prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel. Według relacji lokalnych mediów dokument ma służyć zwiększeniu gotowości państwa na wypadek konfliktu zbrojnego.
- Polecamy także: Z godziny na godzinę będzie coraz gorzej. Potężny mróz dotarł do Polski – specjalne ostrzeżenie
W oficjalnym komunikacie kubańskiej agencji prasowej podkreślono, że decyzja wpisuje się w „strategiczną koncepcję wojny całego narodu”.
„Plany i środki przejścia w stan wojny zostały przeanalizowane i przyjęte w ramach strategicznej koncepcji wojny całego narodu”.
Powrót do doktryny z czasów Fidela Castro
Przyjęta strategia nie jest nowa. Koncepcja „wojny całego narodu” była stosowana w latach 80. za rządów Fidel Castro. Zakłada ona powszechną mobilizację społeczeństwa i przygotowanie kraju do obrony przed zewnętrzną agresją.
W ostatnich tygodniach na Kubie prowadzono ćwiczenia z udziałem ludności cywilnej, co władze przedstawiają jako element podnoszenia gotowości obronnej w obliczu rosnących zagrożeń.
Raul Castro obserwował posiedzenie
W relacjach podkreślano obecność byłego przywódcy Kuby, generała Raul Castro, który obserwował obrady Rady Obrony Narodowej. Według przekazów określił on spotkanie jako „dobre i efektywne”, co zostało odebrane jako wyraźny sygnał poparcia dla obecnych władz.
Trump grozi Kubie po wydarzeniach w Wenezueli
Decyzja Hawany zapadła w kontekście ostrych wypowiedzi Donalda Trumpa, który po obaleniu prezydenta Wenezueli Nicolas Maduro skierował uwagę na Kubę. Wyspa od lat była sojusznikiem Wenezueli i korzystała m.in. z dostaw ropy naftowej.
Trump publicznie sugerował odcięcie Kuby od ropy i środków finansowych oraz wzywał Hawanę do zawarcia umowy z USA.
„Nie będzie więcej ropy ani pieniędzy dla Kuby – zero! Zdecydowanie sugeruję, aby Kuba zawarła umowę, zanim będzie za późno”.
W jego wypowiedziach pojawiła się również sugestia, że władzę na Kubie mógłby przejąć obecny sekretarz stanu USA Marco Rubio, którego rodzice są Kubańczykami.
Ostra odpowiedź Hawany: suwerenność i gotowość do obrony
Prezydent Miguel Diaz-Canel odpowiedział na groźby jednoznacznie. Podkreślił, że Kuba jest państwem wolnym, niepodległym i suwerennym, a ingerencja z zewnątrz jest niedopuszczalna.
„Kuba jest wolnym, niepodległym i suwerennym krajem. Nikt nam nie będzie mówił, co mamy robić”.
Padły także słowa o gotowości do obrony kraju w razie zagrożenia.
„Jesteśmy gotowi bronić ojczyzny do ostatniej kropli krwi”.
Rozmowy możliwe, ale bez ustępstw politycznych
Jednocześnie Diaz-Canel zaznaczył, że Kuba nie zamyka drzwi do dialogu z USA. Warunek jest jednak jeden: rozmowy muszą odbywać się na zasadach wzajemnego szacunku i bez jakichkolwiek politycznych koncesji.
rozmowy mogą się odbywać wyłącznie „na warunkach wzajemnego poszanowania i w celu poszukiwania porozumienia”, a Kuba „nie zgodzi się na żadne koncesje polityczne”.
Co oznacza decyzja Hawany
Z przyjętych komunikatów wyłania się obraz kraju, który przygotowuje się na najczarniejszy scenariusz, jednocześnie starając się zachować pole do dyplomacji. Plan wojenny ma wzmocnić zdolności obronne i wysłać jasny sygnał: Kuba nie zamierza ulegać presji, ale deklaruje gotowość do rozmów, o ile nie będą one naruszać jej suwerenności.
