Ceny gazu w Europie wystrzeliły najmocniej od 2023 roku. Powód to napięcia na Bliskim Wschodzie i ograniczenie ruchu przez Cieśninę Ormuz. Choć rząd uspokaja, że dostawy do Polski są bezpieczne, eksperci ostrzegają: jeśli kryzys się przedłuży, rachunki za energię mogą wzrosnąć.
Na rynku widać nerwowość. A historia pokazuje, że takie skoki cen szybko przekładają się na koszty dla odbiorców końcowych.
O ile może zdrożeć gaz? Konkretne scenariusze
Na rynku hurtowym ceny gazu wzrosły już o ponad 22 proc.. Jeśli napięcia utrzymają się kilka tygodni, podwyżka może sięgnąć 30–40 proc. wobec poziomów sprzed kryzysu. W scenariuszu długotrwałej blokady Cieśniny Ormuz analitycy mówią nawet o podwojeniu cen na rynku europejskim. To nie oznacza automatycznie takich samych wzrostów na rachunkach, jednak przy utrzymaniu wysokich stawek hurtowych presja na taryfy rośnie. W praktyce oznaczałoby to wyższe koszty ogrzewania i energii w kolejnym sezonie grzewczym.
Ceny gazu rosną o ponad 20 proc. Europa reaguje natychmiast
Kontrakty terminowe na gaz z dostawą na kwiecień podrożały o ponad 22 proc. na giełdzie TTF w Holandii. To najszybszy wzrost od sierpnia 2023 roku.
Inwestorzy zaczęli wyceniać ryzyko ograniczenia dostaw LNG. A ponieważ Europa nadal w dużym stopniu opiera się na imporcie, każda destabilizacja w regionie Zatoki Perskiej odbija się na notowaniach.
Dlaczego sytuacja na Bliskim Wschodzie wpływa na rachunki w Polsce?
Kluczowa jest Cieśnina Ormuz. To jeden z najważniejszych szlaków transportu surowców energetycznych na świecie. Po ataku na Iran ruch tankowców został w dużej mierze wstrzymany.
Jeśli zakłócenia się utrzymają, Europa będzie musiała konkurować o dostępne ładunki LNG. A to oznacza wyższe ceny.
Analitycy Goldman Sachs zwracają uwagę, że europejskie zapasy gazu są obecnie na relatywnie niskim poziomie. Aby przygotować się na kolejną zimę, kraje UE muszą intensywnie uzupełniać magazyny. W sytuacji długotrwałej blokady Ormuz ceny mogłyby – według prognoz – nawet się podwoić.
Rząd uspokaja: system działa stabilnie
Minister energii Miłosz Motyka zapewnił, że sytuacja nie zagraża bezpieczeństwu energetycznemu kraju.
Loading tweet...
— Motykamilosz (@motykamilosz) March 2, 2026
„Polska posiada zabezpieczone zapasy surowców, a infrastruktura gazowa i naftowa działa w pełnym zakresie” – napisał minister energii Miłosz Motyka.
Podobne stanowisko przedstawił operator przesyłowy Gaz-System.
„Krajowy system przesyłowy gazu ziemnego funkcjonuje stabilnie, a bezpieczeństwo dostaw tego surowca do Polski pozostaje w pełni zabezpieczone” – poinformował Gaz-System.
Spółka wskazała na dywersyfikację źródeł. Gaz trafia do Polski przez połączenia z państwami UE, gazociąg Baltic Pipe oraz Terminal LNG w Świnoujściu, który może przyjmować dostawy z różnych kierunków świata.
Czy Polacy zapłacą więcej?
Na razie wzrost cen dotyczy rynku hurtowego. Jednak jeśli napięcia utrzymają się przez kilka tygodni, presja może przenieść się na taryfy.
Wiele zależy od długości zakłóceń w transporcie surowców przez Ormuz. Jeśli sytuacja szybko się ustabilizuje, rynek może się uspokoić. Jeśli nie – droższy gaz może oznaczać wyższe rachunki za ogrzewanie i energię w kolejnych miesiącach.
Dla gospodarstw domowych kluczowa będzie więc nie tylko polityka energetyczna w kraju, lecz także rozwój wydarzeń tysiące kilometrów od Polski.
