11 maja 2000 roku Ewa Błaszczyk przeżyła wydarzenie, które na zawsze zmieniło życie jej rodziny. Jej sześcioletnia córka Aleksandra zakrztusiła się tabletką. Doszło do zatrzymania krążenia i ciężkiego niedotlenienia mózgu. Od tamtego dnia minęło już ponad 26 lat. Ola ma dziś 32 lata i pozostaje w stanie minimalnej świadomości. Z osobistego dramatu jej matki narodziła się jednak Fundacja „Akogo?” i Klinika „Budzik”, w której kolejni pacjenci odzyskują świadomość. Jedną z takich historii było wybudzenie Dominiki po 15 miesiącach.
Historia Ewy Błaszczyk i jej córki Aleksandry Janczarskiej jest znana od ponad dwóch dekad. Często sprowadza się ją do jednego zdania: córka aktorki zakrztusiła się tabletką i zapadła w śpiączkę.
Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej skomplikowana. Ola nie jest już sześcioletnią dziewczynką ze zdjęć sprzed lat. W styczniu 2026 roku skończyła 32 lata. Nie odzyskała samodzielności i nadal wymaga stałej opieki oraz rehabilitacji, ale jej obecnego stanu nie powinno się opisywać wyłącznie słowem „śpiączka”.
Badania wykazały u niej stan minimalnej świadomości.
11 maja 2000 roku. Wszystko wydarzyło się w domu
Aleksandra i Marianna Janczarskie urodziły się 2 stycznia 1994 roku. Gdy doszło do tragedii, bliźniaczki miały po sześć lat. Był 11 maja 2000 roku. Ola była przeziębiona. Podczas przyjmowania tabletki zakrztusiła się i nagle zaczęła tracić kontakt z otoczeniem.
Ewa Błaszczyk wielokrotnie wracała w rozmowach do tych kilku dramatycznych minut. Dziewczynka zdążyła jeszcze zwrócić się do matki, pytając, co się z nią dzieje. Potem straciła przytomność.
Aktorka natychmiast zaczęła walczyć o córkę. Nie czekała bezczynnie na rozwój sytuacji. Z Olą ruszyła do szpitala. Doszło jednak do zatrzymania krążenia. Reanimacja pozwoliła uratować życie dziecka, ale niedotlenienie mózgu spowodowało bardzo poważne konsekwencje neurologiczne.
Od tamtej chwili rozpoczęła się trwająca do dziś walka o zdrowie Aleksandry.
Kilka miesięcy wcześniej Ewa Błaszczyk straciła męża
Dramat był tym większy, że wydarzył się w okresie, kiedy rodzina wciąż przeżywała inną tragedię. Kilka miesięcy wcześniej zmarł Jacek Janczarski, mąż Ewy Błaszczyk i ojciec Aleksandry oraz Marianny.
Aktorka została sama z dwiema małymi córkami, a następnie stanęła wobec konieczności zorganizowania całodobowej opieki nad jedną z nich. To właśnie doświadczenia tamtego okresu uświadomiły jej, jak niewiele było w Polsce miejsc przeznaczonych dla pacjentów z ciężkimi zaburzeniami świadomości oraz ich rodzin.
Z czasem osobista tragedia zaczęła przeradzać się w działalność na rzecz innych.
Co dziś dzieje się z córką Ewy Błaszczyk?
Aleksandra Janczarska ma obecnie 32 lata. W przestrzeni medialnej nadal bardzo często można spotkać stwierdzenie, że „od 26 lat pozostaje w śpiączce”. Medycznie jest to jednak zbyt duże uproszczenie.
U Oli stwierdzono stan minimalnej świadomości. Oznacza on, że pacjent może wykazywać pewne oznaki świadomości otoczenia, ale reakcje nie są na tyle stabilne i powtarzalne, aby możliwa była normalna komunikacja. Ewa Błaszczyk wielokrotnie podkreślała, że dostrzega reakcje córki, ale jednocześnie bardzo ostrożnie podchodzi do ich interpretowania.
Ola nie mówi. Nie prowadzi rozmów i nie odzyskała samodzielności. Osoby przebywające z nią każdego dnia potrafią jednak obserwować zmiany w jej zachowaniu, mimice, oddechu czy reakcjach fizjologicznych.
Błaszczyk mówiła też o wykorzystaniu nowoczesnych metod diagnostycznych i stymulacyjnych. Córka była poddawana między innymi badaniom funkcjonalnym mózgu, korzystano również z technologii pozwalających oceniać reakcje pacjentów z głębokimi zaburzeniami świadomości.
W ostatnich latach szczególnie ważne było utrzymywanie jej organizmu w stabilnym stanie. Każda poważniejsza infekcja oznacza bowiem ryzyko pogorszenia.
„Budzik” powstał przez Olę. Inni pacjenci zaczęli się wybudzać
W 2002 roku Ewa Błaszczyk wraz z ks. Wojciechem Drozdowiczem założyła Fundację „Akogo?”. Kolejnym krokiem było stworzenie Kliniki „Budzik” dla dzieci po ciężkich uszkodzeniach mózgu. Placówka rozpoczęła działalność przy Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.
Jej powstanie jest bezpośrednio związane z historią Oli. Paradoks tej historii jest wyjątkowo bolesny. Córka Ewy Błaszczyk nie odzyskała pełnej świadomości, ale stworzone dzięki doświadczeniom jej rodziny miejsce pomogło zrobić to wielu innym pacjentom.
Jedną z historii, które szczególnie poruszyły opinię publiczną, była historia Dominiki.
Dominika odzyskała przytomność po 15 miesiącach
O jej losach zrobiło się głośno w kwietniu 2024 roku, kiedy historię pokazano w „Pytaniu na śniadanie”. Dominika znalazła się w bardzo ciężkim stanie i ostatecznie trafiła do Kliniki „Budzik”. Jej rokowania były poważne.
W placówce spędziła 15 miesięcy. Po długiej rehabilitacji dziewczyna odzyskała przytomność. Nie oznaczało to jednak cudownego powrotu do życia sprzed choroby. Dominika utraciła zdolność mówienia. Rozumiała natomiast, co dzieje się wokół niej i potrafiła reagować na otoczenie między innymi uśmiechem oraz płaczem.
Jej przypadek dobrze pokazuje, dlaczego słowo „wybudzenie” nie zawsze oznacza pełne wyzdrowienie. W neurologii powrót świadomości może być początkiem bardzo długiej drogi. Pacjent często musi ponownie uczyć się podstawowych czynności, a skutki uszkodzenia mózgu mogą pozostać na całe życie.
Mimo to dla rodzin nawet możliwość ponownego kontaktu z bliską osobą może oznaczać ogromną zmianę.
To nie był jedyny sukces Kliniki „Budzik”
Dominika nie jest wyjątkiem. Od rozpoczęcia działalności placówki wielu pacjentów zostało uznanych za wybudzonych. Ich historie są bardzo różne. Jedni po ciężkich wypadkach stopniowo odzyskiwali zdolność mówienia i poruszania się. U innych poprawa była znacznie mniejsza i wymagała dalszej wieloletniej rehabilitacji.
W 2026 roku również pojawiały się informacje o kolejnych osobach opuszczających „Budzik” po odzyskaniu świadomości. Wiosną Fundacja „Akogo?” informowała między innymi o pacjentach dorosłego „Budzika”, którzy po długiej rehabilitacji mogli wrócić do swoich rodzin.
To właśnie te historie pokazują, jak duże znaczenie miała decyzja Ewy Błaszczyk, aby własne doświadczenie przekuć w systemową pomoc.
Ola nadal potrzebuje całodobowej opieki
Historia innych pacjentów nie oznacza jednak, że podobny przełom nastąpił u Aleksandry. Do jesieni 2026 roku nie pojawiła się wiarygodnie potwierdzona informacja, że Ola odzyskała pełną świadomość lub możliwość normalnej komunikacji.
Nadal pozostaje osobą wymagającą stałej rehabilitacji i opieki. Jej sytuacja jest szczególnie trudna również dlatego, że od uszkodzenia mózgu minęło ponad ćwierć wieku. W neurologii czas od zdarzenia ma ogromne znaczenie dla rokowania, choć każdy przypadek jest indywidualny.
Ewa Błaszczyk nigdy nie ukrywała, że nie chce budować fałszywych nadziei. Jednocześnie nie rezygnuje z poszukiwania nowych możliwości terapii i stymulacji mózgu.
I właśnie w tym tkwi jeden z najważniejszych elementów tej historii.
11 maja 2000 roku życie jednej rodziny rozpadło się w ciągu kilku minut. Ponad 26 lat później Ola nadal wymaga opieki, ale jej historia zmieniła sposób, w jaki w Polsce traktuje się pacjentów z ciężkimi zaburzeniami świadomości.
Klinika „Budzik” jest tego najbardziej namacalnym efektem. A historie Dominiki i kolejnych wybudzonych pacjentów pokazują, że przedsięwzięcie rozpoczęte przez Ewę Błaszczyk przyniosło realne rezultaty.
