Czasem zwykły remont potrafi zamienić się w podróż w przeszłość. Tak właśnie stało się w Goleniowie, gdzie podczas prac budowlanych w starym domu odnaleziono niezwykły ślad historii. W jednej ze ścian ukryta była butelka, a w niej – list sprzed 73 lat. To, co przeczytała właścicielka domu, głęboko ją poruszyło.
- Czytaj też: Brutalnie torturowali i gwałcili. Przerażające morderstwa nagrali na taśmy… Małżeństwo z piekła rodem
Butelka w ścianie i kartka, która przetrwała dekady
Podczas rozbiórki jednej ze ścian robotnicy natrafili na zamurowaną butelkę po piwie. Początkowo wyglądała jak zwykły odpad sprzed lat. Dopiero po jej otwarciu okazało się, że w środku znajduje się zwinięta kartka papieru.
Właścicielka domu, Beata Nawrot, nie kryła emocji. Gdy przeczytała treść wiadomości, zrozumiała, że trzyma w ręku coś znacznie ważniejszego niż pamiątkę po dawnych mieszkańcach.
List napisali czterej robotnicy przymusowi, którzy w czasie II wojny światowej budowali dom dla niemieckiego właściciela. Autorami byli dwaj Polacy i dwaj Łotysze. W kilku zdaniach opisali swoją sytuację, nazywając siebie „niewolnikami” i wyrażając nadzieję, że po ich pracy pozostanie choć ślad pamięci.
To właśnie ten fragment najbardziej poruszył Beatę Nawrot. Miała wrażenie, jakby ludzie sprzed kilkudziesięciu lat na moment znów byli obecni w murach domu, który sami wznosili.
Ślad wojennej historii ukryty w murach
Odkrycie stało się nie tylko prywatnym przeżyciem właścicielki, ale także cennym znaleziskiem historycznym. List został przekazany do muzeum, gdzie specjaliści podjęli się jego analizy i zabezpieczenia.
Badania przyniosły zaskakujące informacje. Udało się ustalić, że jeden z autorów wiadomości – Marcin Łaźniak – przeżył wojnę. Po jej zakończeniu osiedlił się w Goleniowie, gdzie założył rodzinę. Pracował najpierw jako zdun, później jako murarz i budował domy już jako wolny człowiek.
Informacja o odnalezionym liście dotarła do jego wnuka. Dla rodziny był to moment niezwykle poruszający – nie tylko ze względu na dramatyczne okoliczności powstania listu, ale też dlatego, że pozwolił spojrzeć na historię przodka z zupełnie nowej perspektywy.
Pamięć, która przetrwała pokolenia
Losy pozostałych trzech robotników przymusowych pozostają nieznane. Ich nazwiska zapisane na kartce są dziś jedynym śladem ich obecności.
Beata Nawrot postanowiła zamówić mszę w intencji autorów listu. Jak przyznaje, czuje ogromną odpowiedzialność za to, by historia tych ludzi nie została zapomniana.
Odnaleziona w ścianie butelka stała się symbolem czegoś więcej niż tylko przypadkowego znaleziska. To przypomnienie, że w murach starych domów często kryją się ludzkie dramaty, marzenia i cicha nadzieja, że ktoś kiedyś odczyta pozostawione słowa.
Po 73 latach ta nadzieja została spełniona.
Niesamowite zdjęcia z Goleniowa zobaczycie TUTAJ
