Strasburger w centrum afery. Po niedzielnym odcinku „Familiady” ludzie mają dość
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Niedzielny odcinek „Familiady” miał być jak każdy – pytania, emocje i szybkie skojarzenia przy tablicy. Zamiast tego w sieci wybuchła mała burza, a w centrum zamieszania znalazł się Karol Strasburger. Widzowie twierdzą, że prowadzący po raz kolejny pominął coś, na co czekali najbardziej.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Familiada” znów rozpaliła internet. Poszło o jeden szczegół

„Familiada” od lat jest jednym z najpopularniejszych teleturniejów, a każdy odcinek jest oglądany przez widzów, którzy nie tylko kibicują uczestnikom, ale też sami „grają” przed telewizorami. To właśnie dlatego – gdy w programie brakuje informacji, którą uznają za ważną – reagują natychmiast.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Po niedzielnej emisji internauci zaczęli komentować wydarzenia w mediach społecznościowych programu. I to nie były pojedyncze uwagi. W komentarzach szybko zrobiło się gorąco.

Widzowie mają pretensje do Strasburgera. „Znowu pan prowadzący…”

Według relacji widzów, prowadzący nie odczytał najwyżej punktowanej odpowiedzi. Tym razem chodziło o pytanie dotyczące rasowego białego pieska. Dla części fanów programu to nie drobiazg, tylko kluczowy element zabawy – chcą znać wynik, zwłaszcza ten „numer jeden” na tablicy.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W komentarzach pojawiły się zarzuty o brak dokładności i powtarzający się schemat.

„Pan Karol znowu zapomniał podać najwyżej punktowaną odpowiedź, tym razem o psie”

„Znowu pan prowadzący (…) nie powiedział najwyżej odpowiedzi na czwarte pytanie”

„Jaki ten pies?”

To właśnie to pytanie – „jaki ten pies?” – wracało w dyskusji najczęściej. Widzowie chcieli jasnego wskazania, co znalazło się na pierwszym miejscu.

„Jaki ten pies?” W sieci ruszyły domysły, ale potwierdzenia brak

Część internautów próbowała dopowiedzieć sobie brakującą odpowiedź. W komentarzach pojawiły się sugestie, że mógł chodzić o maltańczyka, czyli popularnego białego psa. Ale to wciąż tylko domysły widzów – w opisie sprawy wybrzmiewa jedno: oficjalnego potwierdzenia brak, a to tylko nakręca frustrację.

Dla fanów „Familiady” takie niedopowiedzenie działa jak zacięta puenta – odcinek się kończy, a w głowie zostaje niedosyt.

Dlaczego ten detal tak ich irytuje

Widzowie programu często podkreślają, że słuchają uważnie prowadzącego i traktują odpowiedzi jak element sprawdzania własnej wiedzy. Gdy „najwyżej punktowana” odpowiedź nie pada na głos, część publiczności ma poczucie, że coś im zabrano – i że to nie pierwszy raz.

I właśnie dlatego w komentarzach pojawia się powtarzane jak refren zdanie: „znowu pan prowadzący”.