Jackowski nie pozostawił złudzeń ws. Kaczorowskiej i Rogacewicza. Ma fatalne wiesci
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Krótki komentarz czasem robi większe zamieszanie niż długi wywiad. Zwłaszcza gdy dotyczy związku, który od początku dzieli ludzi na dwa obozy. Jedni kibicują, drudzy patrzą z dystansem. I wygląda na to, że w tej drugiej grupie znalazł się właśnie Krzysztof Jackowski. Wypowiedział się na temat Kaczorowskiej i Rogacewicza – nie ma dobrych wieści.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Związek, który od początku budzi emocje

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz są parą od kilku miesięcy. Plotki krążyły wcześniej, ale oficjalne potwierdzenie padło dopiero w programie „Taniec z gwiazdami”.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wokół tej relacji szybko pojawiły się komentarze – nie tylko te wspierające. Część osób od razu zaczęła podważać, czy to ma szansę przetrwać.

Moment, który rozpalił dyskusję najmocniej

W tle całej historii mocno wybrzmiewa jeden fakt: gdy Kaczorowska i Rogacewicz zaczęli się spotykać, tancerka była jeszcze formalnie żoną Macieja Peli.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Rozwód byłych małżonków został sfinalizowany dopiero pod koniec listopada. To wystarczyło, by część opinii publicznej patrzyła na nowy związek jak na układ skazany na ciągłe oceny z zewnątrz.

Krzysztof Jackowski nie ma złudzeń

Do grona sceptyków dołączył Krzysztof Jackowski, zapytany wprost o przyszłość tej relacji. Jego odpowiedź była krótka i jednoznaczna.

„To nie będzie związek stały… dwa, trzy lata”

Te słowa momentalnie zaczęły żyć własnym życiem – bo kiedy ktoś „wróży” krótki termin, internet zawsze chwyta to jak haczyk.

Sama Kaczorowska unika wielkich słów o uczuciu

Co ciekawe, ostrożność w opisywaniu relacji pojawia się też po stronie samej Agnieszki Kaczorowskiej. W podcaście Wojewódzki&Kędzierski przyznała, że na tym etapie nie nazwałaby tego zakochaniem.

„Na tym etapie życia, po trudnych doświadczeniach, z różnymi ranami, bliznami i przeżyciami – ja nie nazwałabym tego zakochaniem”

Jednocześnie dopowiedziała, że uczucie jest, tylko inaczej je rozumie. Bardziej jako wsparcie niż „motylki”.

„To jest zupełnie inny rodzaj uczucia dla mnie. To coś, co jest w oparciu o ogromne wsparcie. To jakiś rodzaj uzdrawiania siebie wzajemnie. Zakochanie kojarzy mi się z tym, jak masz 18 lat i 'motylki w brzuchu'”

Dlaczego ta historia tak mocno przyciąga uwagę

W tej opowieści jest wszystko, co działa na emocje: znane nazwiska, świeża relacja, rozwód „jeszcze ciepły” w pamięci ludzi i komentarz jasnowidza, który brzmi jak kropka postawiona za kogoś.

Tyle że kropki w życiu prywatnym zwykle stawia się samemu. A reszta – to już tylko szum, który albo ucichnie, albo wróci przy pierwszym kryzysie, zdjęciu czy kolejnym wywiadzie.