Wystarczyło jedno noworoczne nagranie i jedno miejsce publikacji, żeby pod wpisem premiera zrobiło się naprawdę gorąco. Donald Tusk chciał zamknąć rok mocnym podsumowaniem i wejść w 2026 z hasłem „polskiego przyspieszenia”. Tyle że internet zareagował po swojemu – i zamiast wspólnego „nowego startu” pojawiła się fala emocji, zgryźliwości i bardzo przyziemnych wyliczeń.
Noworoczne wystąpienie Donalda Tuska na X. Jedno zdanie ustawiło ton
Premier zaczął od diagnozy świata, która brzmiała bardziej jak ostrzeżenie niż fajerwerki.
„Tak, na świecie wydarzyło się i zmieniło bardzo wiele, wcale nie na lepsze”
To zdanie stało się motywem przewodnim całego przekazu. Tusk próbował jednocześnie uspokoić, podnieść na duchu i zarysować plan na kolejne miesiące. W teorii – klasyczne noworoczne „idziemy do przodu”. W praktyce – dyskusja natychmiast zeszła na to, czy ludzie w ogóle czują to „do przodu” w portfelu i w codziennym życiu.
„Rok 2026 będzie rokiem polskiego przyspieszenia”. Premier stawia na duże hasła
W nagraniu padła zapowiedź, która miała zadziałać jak chwytliwe motto na cały rok.
„Rok 2026 będzie rokiem polskiego przyspieszenia”
Tusk mówił o rozwoju, modernizacji i o tym, że Polska ma „rozwijać skrzydła”. Podkreślił też wagę stabilności i odzyskanych funduszy europejskich. Przekaz był jasny: mimo globalnych zawirowań kraj ma wejść w nowy etap.
Tyle że w komentarzach szybko pojawiło się pytanie: „OK, ale co konkretnie i kiedy?”. I to było widać jak na dłoni – część osób nie kupuje już samych deklaracji, bo oczekuje namacalnych efektów, takich, które da się zauważyć bez czytania wykresów.
„Skończyła się drożyzna” i nagły zgrzyt. Ten fragment wywołał największe emocje
Najwięcej iskier poszło w momencie, gdy premier ocenił sytuację ekonomiczną. W materiale padło krótkie, mocne stwierdzenie:
„Skończyła się drożyzna”
I zaraz potem dłuższy fragment, który krążył w sieci niemal jako cytat dnia:
Rok, w którym wzrost gospodarczy ruszył z kopyta. Skończyła się drożyzna. Rozpoczęliśmy wielkie inwestycje, inne oczyściliśmy z absurdów poprzednich lat. Uszczelniliśmy granice. Naprawiliśmy „zabagnione” relacje z Europą i odzyskaliśmy nasze polskie miliardy – powiedział premier.
Pod wpisem wielu internautów zaczęło odpowiadać… własnymi rachunkami. Pojawiały się komentarze o kosztach energii, podatkach i kondycji ochrony zdrowia. Niektóre wpisy były ironiczne, inne wprost złościły się na to, że władza mówi o końcu drożyzny, gdy ludzie wciąż mają poczucie, że płacą więcej.
To właśnie ten dysonans najmocniej wybrzmiał w dyskusji: optymistyczny komunikat kontra codzienne doświadczenie.
Bezpieczeństwo i armia. Tusk: „Przyspieszymy budowę najsilniejszej armii w Europie”
Wątek obronności też był mocno zaakcentowany. Premier postawił na bezpieczeństwo jako jeden z priorytetów 2026 roku i złożył deklarację, którą trudno przeoczyć.
„Przyspieszymy budowę najsilniejszej armii w Europie”
Pojawiły się też zapowiedzi dotyczące przemysłu obronnego i dużych inwestycji infrastrukturalnych. W komentarzach natychmiast wróciły jednak stare spory o tempo działań i o projekty, które dla części wyborców stały się symbolem „sprawdzam”. W skrócie: część osób chce wreszcie widzieć dowiezione decyzje, a nie kolejne obietnice.
Komentarze po orędziu Tuska pokazują jedno: 2026 zaczyna się od ostrej polaryzacji
Pod wpisem dało się zauważyć dwie Polski. Jedni dziękowali za „bezpieczny rok” i za kierunek zmian. Drudzy odpowiadali memami, uszczypliwościami i zarzutami o oderwanie od realiów. Dyskusja była emocjonalna, szybka i bardzo spolaryzowana.
To też ważny sygnał na start nowego roku: nawet gdy premier mówi językiem nadziei, część odbiorców słyszy w tym tylko polityczny PR. A jeśli rząd chce przekonać nieprzekonanych, to sama narracja o „przyspieszeniu” może nie wystarczyć. Zwłaszcza gdy najbardziej viralowym fragmentem zostaje jedno zdanie o drożyźnie.
Loading tweet...
— Donaldtusk (@donaldtusk) January 2, 2026
