Jeszcze cztery dni temu stały na tej samej scenie podczas sylwestra TVP w Katowicach. Teraz Mandaryna zaskoczyła w wywiadzie radiowym, bo poproszona o wskazanie najmniej sympatycznej postaci z polskiego show-biznesu, wymieniła Marylę Rodowicz. I od razu było jasne, że to nie jest przypadkowe nazwisko.
„Nie otaczam się ludźmi…” Mandaryna długo unikała odpowiedzi
W rozmowie padło proste pytanie, ale Mandaryna nie poszła w oczywiste „wyliczanki”. Najpierw podkreśliła, że zwykle trzyma się z dala od toksycznych relacji i wybiera spokój.
„Ja nie otaczam się ludźmi, którzy są mi jacyś mało życzliwi, niefajni. Z artystami trochę tak bywa, że nawet jak kogoś nie lubią, to i tak się do niego uśmiechają. Nie wiem, więc, kto mnie nie lubi…”
To brzmiało jak próba zejścia z tematu. Ale prowadzący miał doprecyzować pytanie i poprosić o konkret.
„Zostanę przy tym nazwisku”. Padło: Rodowicz
Kiedy rozmowa nie odpuszczała, Mandaryna w końcu wskazała nazwisko. Nie zrobiła tego w formie ataku. Raczej w tonie: „skoro mam powiedzieć, to powiem”.
„Wiem, że kiedyś jakoś niemiło o mnie powiedziała Maryla Rodowicz, więc zostanę przy tym nazwisku.”
W kolejnych słowach Mandaryna zasugerowała, że doszły ją sygnały, iż Rodowicz miała o niej mówić nieprzychylnie.
„Bo ja po prostu nie wiem, czy jest sympatyczna czy niesympatyczna, wiem, że chyba jakoś za mną nie przepada.”
To właśnie ten fragment może najmocniej „usiąść” widzom i czytelnikom. Bo tu nie ma żartu ani przekomarzania. Jest zwykłe, ludzkie rozczarowanie.
Dawna wypowiedź Rodowicz wraca jak bumerang
W tekście pojawia się też przypomnienie, że Maryla Rodowicz miała wcześniej publicznie wypowiadać się o Mandarynie chłodno i kwestionować jej status „gwiazdy”. Padają słowa, które po latach nadal potrafią ukuć.
„U nas co druga osoba, która pojawi się na ściance to gwiazda… Przepraszam, jeśli Mandaryna jest gwiazdą, to kim ja jestem? Carycą?!”
W tym kontekście obecne wyznanie Mandaryny przestaje wyglądać jak „sensacja znikąd”. To raczej powrót do rzeczy, które kiedyś zabolały, a teraz wypłynęły w rozmowie.
Wspólna scena nie zawsze znaczy wspólne emocje
To jest też jedna z tych historii, które obnażają kulisy show-biznesu. Na scenie: uśmiechy, muzyka, światła. W kuluarach: pamięć, urazy, komentarze, które ktoś usłyszał „od kogoś”. Mandaryna powiedziała to wprost – w branży bywa tak, że nawet jeśli relacje są chłodne, to na zewnątrz wszystko wygląda poprawnie.
I być może dlatego ta wypowiedź tak przyciąga uwagę. Bo jest o tym, co zwykle zostaje przemilczane.
