Joanna Brodzik od lat konsekwentnie trzyma granicę między pracą a tym, co prywatne. Rzadko mówi o sobie wprost, jeszcze rzadziej odsłania emocje. Tym bardziej mocno wybrzmiały jej słowa z ostatniego wywiadu – nie padły konkrety z życia osobistego, ale padło coś ważniejszego: opowieść o zmianie, o trudnym przejściu i o wolności, którą dziś ma w sobie.
„Wstyd” jako ciężar, który noszą kobiety
W rozmowie z Joanną Racewicz w formacie „Własnym Głosem” aktorka przyznała, że na tym etapie życia wyzbyła się wstydu. Mówiła o tym, jak silnie ten mechanizm działa szczególnie na kobiety – nie tylko w kontekście ciała, ale też odpowiedzialności, którą kobiety często biorą na siebie.
„Wstyd, który jest chyba dla nas kobiet jednym z najsilniejszych, związany jest nie tylko z kosztem naszego ciała, ale też kosztem odpowiedzialności za istoty, jakie powołujemy do życia”.
To nie był krótki komentarz rzucony mimochodem. Raczej fragment większej refleksji – o presji, o oczekiwaniach i o tym, jak długo można żyć w napięciu, próbując spełniać role.
„Moment sprawdzam”. Brodzik o przełomie i trudnej przeszłości
Brodzik przyznała też, że w przeszłości miała w sobie wiele obaw, które z czasem przepracowała. Wskazała na przełomowy etap, który niektórzy nazywają kryzysem wieku średniego, ale ona woli inne określenie.
„Ja myślę sobie, że ten przełomowy dla mnie moment to był moment, w którym znajdowałam się w takiej przestrzeni, o której jedni ludzie mówią 'kryzys wieku średniego’, a mądrzy ludzie mówią: 'moment sprawdzam’”.
To „moment sprawdzam” brzmi jak wewnętrzny audyt. Zatrzymanie się. Zderzenie z prawdą o sobie. I decyzja: co dalej.
Joanna Brodzik przebudowała swoje życie. Bez szczegółów, ale z jasnym przekazem
Aktorka nie zdradziła prywatnych szczegółów i mocno podkreśliła, że to jej granica. Powiedziała jednak, że przebudowała swoje życie tak, by funkcjonować na własnych zasadach. I że była to decyzja trudna, ale najlepsza, jaką mogła podjąć.
„I decyzja o tym, żeby przebudować swoje życie, o którym zarówno pani redaktor, jak i państwo nie przeczytacie w mediach, bo życie prywatne jest moje i prywatne, to był taki moment, że zadając sobie pytanie i odpowiadając na nie w jednym, drugim, piątym, piętnastym obszarze, wyruszałam w taką podróż, która dzisiaj pozwala mi siedzieć tutaj z tobą i powiedzieć ci Asia i powiedzieć wam: To było najlepsze, co mogłam dla siebie zrobić”.
Nie podała nazw, dat ani kontekstów. Ale z jej słów wynika, że to była długotrwała praca – wieloobszarowa, konsekwentna, kosztowna emocjonalnie.
„Szłam przez ciemny las”. Mocne podsumowanie i wyznanie wolności
Najbardziej porusza finał tej wypowiedzi, bo Brodzik nie używa lekkich metafor. Mówi wprost o trudzie, bólu i o tym, że czasami nie da się iść „ładnie”.
„To było bardzo trudne, bolesne, wiele długich chwil szłam przez ciemny las, bywało, że na czworakach, ale miejsce, w którym jestem, ta moja własna droga i podróż, dokonywane wybory to jest bezcenne. Jestem wolna i niczego się nie wstydzę”.
To zdanie działa jak kropka. Nie ma w nim prośby o zrozumienie, nie ma tłumaczenia się. Jest stan, w którym aktorka mówi: doszłam. I już nie muszę udawać.
