W środku nocy przekazali pilne doniesienia ws. Cugowskiego. Jest źle
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W sobotę w nocy na oficjalnym profilu Krzysztofa Cugowskiego pojawił się krótki, ale bardzo stanowczy komunikat. Bez zapowiedzi, bez ogródek i z jednym przekazem: w sieci krążą filmy, które podszywają się pod artystę i mogą wciągać ludzi w bardzo niebezpieczną pułapkę.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To nie jest historia o „internetowej dramie”. Chodzi o wizerunek znanej osoby wykorzystany do promowania treści, których Cugowski – według wpisu – nie popiera i z którymi nie chce mieć nic wspólnego. A w takich sytuacjach jedna pomyłka potrafi kosztować kogoś zdrowie, pieniądze i spokój.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Co pojawiło się w sieci i dlaczego zareagowali natychmiast

Z komunikatu wynika, że od jakiegoś czasu w mediach społecznościowych publikowane są nieprawdziwe filmiki, na których Cugowski ma rzekomo opowiadać o problemach i „polecać” produkty o nieznanym pochodzeniu. W tych materiałach ma też pojawiać się wątek zachwalania Jerzego Zięby.

To właśnie ta mieszanka jest najbardziej alarmująca: znana twarz, sugestie zdrowotne, obietnica „pomocy” i przekaz podany tak, by wyglądał naturalnie. Osoby z otoczenia artysty podkreślają, że wszystko brzmi i wygląda realistycznie, co – jak czytamy między wierszami – jest dziś najgroźniejsze.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Sprawa jest bardzo ważna”. Krzysztof Cugowski apeluje do fanów

We wpisie pojawia się jasne ostrzeżenie oraz informacja, że podjęto działania, by doprowadzić do usunięcia materiałów. Najmocniej wybrzmiewa jednak apel do odbiorców, żeby zachowali czujność.

„Szanowni Państwo, sprawa jest bardzo ważna. Od jakiegoś czasu w mediach społecznościowych pojawiają się filmy (…), w których mam rzekomo wspierać pseudomedycynę”.

„Podjęliśmy już kroki mające doprowadzić do usunięcia tych materiałów (…). Miejcie się na baczności, uważajcie…”

To komunikat napisany prosto, bez ozdobników. I właśnie dlatego robi wrażenie. Tu nie chodzi o wizerunkową przepychankę. Tu chodzi o to, żeby ktoś nie uznał tych filmów za prawdziwe i nie poszedł krok dalej.

Krzysztof Cugowski szybko zareagował, ale gdzie leży prawda?

Na podstawie opublikowanej treści można dziś powiedzieć tyle:

  • w sieci krążą nagrania podszywające się pod Krzysztofa Cugowskiego,

  • w tych materiałach ma padać promocja pseudomedycyny oraz produktów o nieznanym pochodzeniu,

  • w nagraniach ma się też pojawiać wątek Jerzego Zięby,

  • zespół artysty informuje, że podjęto kroki, by treści zniknęły,

  • fani dostali jednoznaczne ostrzeżenie: „uważajcie”.

I to jest klucz. Na tym etapie nie ma sensu dopowiadać niczego ponad to, co zostało powiedziane wprost.

Dlaczego takie nagrania są dziś tak skuteczne

Jeśli ktoś pamięta prymitywne przeróbki sprzed lat, może odruchowo pomyśleć: „przecież to łatwo rozpoznać”. Problem w tym, że wiele materiałów jest dziś zrobionych tak, by nie budzić natychmiastowego sprzeciwu. Mają brzmieć jak spontaniczna wypowiedź, „rada” albo „szczere wyznanie”.

Mechanizm jest prosty: oszuści biorą autorytet i wiarygodność znanej osoby, a potem „podpinają” pod to treść, którą chcą sprzedać. Wystarczy, że odbiorca uwierzy przez 10 sekund. Dalej robi się automatycznie: klik, wiadomość, zakup, udostępnienie.

Jak nie wpaść w pułapkę „na znaną twarz” – Cugowski nie jest jedyny

Specjaliści od bezpieczeństwa w sieci podkreślają, że najlepszą obroną nie jest techniczna wiedza, tylko kilka żelaznych nawyków. Przy filmach, w których celebryta „poleca” cokolwiek zdrowotnego, warto zatrzymać się i sprawdzić podstawy:

  • czy materiał jest opublikowany na oficjalnym profilu albo potwierdzony przez oficjalny komunikat,

  • czy pojawia się presja czasu: „tylko dziś”, „ostatnia szansa”, „zostało kilka sztuk”,

  • czy padają mocne obietnice: „działa zawsze”, „cud”, „przełom”, „leczy wszystko”,

  • czy proszą o przejście do wiadomości prywatnej, formularza albo „szybkiego zakupu”,

  • czy nagranie brzmi nienaturalnie: zbyt równo, bez pauz, z dziwną intonacją.

Jedna zasada jest najprostsza: jeśli znana osoba w internecie „nagle” zaczyna doradzać w sprawach zdrowia i promować produkty – to zawsze powinno zapalić czerwoną lampkę. Z komunikatu wynika, że działania w sprawie fałszywych materiałów już trwają. A dla odbiorców najlepsze, co można zrobić tu i teraz, to nie pomagać oszustom zasięgiem.

Jeśli ktoś zobaczy podobny film:

  • nie udostępnia go dalej,

  • zgłasza materiał jako podszywanie się lub oszustwo,

  • ostrzega bliskich jednym zdaniem, bez rozsyłania wideo.

W takich sprawach największa szkoda często dzieje się nie w ciszy, tylko w udostępnieniach.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});