Najpierw były półsłówka, potem mocne zdania w telewizji, a teraz sprawa wchodzi na poziom instytucji, która z założenia ma trzymać się spraw państwa, nie partyjnych emocji. Włodzimierz Czarzasty znalazł się w centrum politycznej burzy, bo w przestrzeni publicznej wracają sugestie o jego „wschodnich kontaktach”. Karol Nawrocki zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i to właśnie ten punkt rozpala dziś debatę najmocniej.
Zarzuty wobec Włodzimierza Czarzastego i ostre słowa z Pałacu
W mediach pojawiły się informacje sugerujące, że Włodzimierz Czarzasty miał kontakty biznesowe i towarzyskie z osobami powiązanymi z Rosją. W programie „Graffiti” prezydencki minister Marcin Przydacz mówił, że marszałek Sejmu – mimo dostępu do wrażliwych informacji – ma, jego zdaniem, nie do końca wyjaśnione tło z przeszłości.
„Nie wiadomo, co robił politycznie, biznesowo i towarzysko przez ostatnie 40 lat.”
Przydacz podnosił też wątek procedury weryfikacyjnej i akcentował, że samo objęcie ochroną kontrwywiadowczą nie rozwiązuje sprawy pytań o dawne aktywności marszałka. W jego wypowiedziach pojawiły się również odniesienia do przeszłości Czarzastego w środowisku PZPR oraz sugestie, że sprawa powinna zostać wyjaśniona publicznie.
„Czego pan się wstydzi przed opinią publiczną?”
Piotr Zgorzelski odpowiada. Pada słowo „żenujące”
Na te sygnały z Pałacu szybko zareagowała część polityków koalicji. Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL miał nazwać decyzję o wciągnięciu tego wątku do RBN żenującą i apelować, by temat „wschodnich kontaktów” nie był elementem obrad Rady.
W jego ocenie włączenie tego punktu może wyglądać jak polityczne podgrzewanie sporu, a nie realna troska o bezpieczeństwo. Zgorzelski sygnalizuje też ryzyko, że sprawa stanie się kolejną odsłoną konfliktu między prezydentem a rządem – zamiast rozmowy o twardych wyzwaniach dla państwa.
Rada Bezpieczeństwa Narodowego: bezpieczeństwo czy ring polityczny?
Posiedzenie RBN ma się odbyć 11 lutego o godz. 14:00. W agendzie wskazywane są trzy tematy:
-
„wschodnie kontakty” Włodzimierza Czarzastego,
-
pożyczka i plan działań w ramach programu SAFE,
-
kwestia zaproszenia Polski do Rady Pokoju, inicjatywy Donalda Trumpa.
W tym miejscu zaczyna się sedno sporu: jedni mówią, że RBN ma być miejscem, gdzie padają trudne pytania, jeśli w grę wchodzi państwo i dostęp do tajemnic. Drudzy odpowiadają, że Rada ma charakter doradczy i polityczny, a wątek personalny – zwłaszcza oparty na medialnych doniesieniach – może zmienić posiedzenie w publiczną awanturę w świetle kamer.
Wymiar polityczny i wymiar bezpieczeństwa: gdzie przebiega granica?
Ten konflikt ma dwa poziomy. Pierwszy jest czysto polityczny: prezydenckie otoczenie domaga się jasnych deklaracji i wyjaśnień, a część koalicji widzi w tym próbę ustawienia narracji pod bieżący spór.
Drugi poziom dotyczy bezpieczeństwa: marszałek Sejmu to jedna z kluczowych osób w państwie, z dostępem do informacji najwyższej wrażliwości. Każde publiczne podważanie zaufania do takiego urzędu – bez twardych, ujawnionych dowodów – może działać jak benzyna dolana do ognia. Jednocześnie brak przejrzystości w takiej sprawie też będzie paliwem dla kolejnych spekulacji.
W praktyce 11 lutego okaże się, czy RBN stanie się miejscem spokojnej rozmowy o państwie, czy kolejnym polem, na którym prezydencko-rządowy spór przykryje wszystkie inne tematy – także te najbardziej strategiczne.
