Nagle wspomniał o ataku Rosji i Polsce: „Musimy być gotowi”. Niepokojące doniesienia
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To nie była chłodna analiza. To był sygnał ostrzegawczy. Komisarz ds. obrony Andrius Kubilius mówi wprost, że Europa musi przestać zakładać, iż ktoś inny zawsze zagwarantuje jej bezpieczeństwo. Dlatego – jak podkreśla – potrzebna jest Rada Bezpieczeństwa UE, a wśród jej stałych członków powinna znaleźć się Polska.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wypowiedź padła podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Jednak jej kontekst wyraźnie wykracza poza konferencyjne deklaracje. Chodzi o przyszłość całej europejskiej architektury obronnej.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Rada Bezpieczeństwa UE jako odpowiedź na realne zagrożenia

Kubilius zaproponował przekształcenie dotychczasowej współpracy największych państw w stały, formalny organ decyzyjny. W jego ocenie Europa potrzebuje struktury, która będzie w stanie reagować szybko i zdecydowanie.

„Uważam, że potrzebna jest europejska Rada Bezpieczeństwa, stara propozycja Merkel i Macrona. Moim zdaniem powinni w niej zasiadać stali członkowie, na przykład Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Polska; ewentualnie także Zjednoczone Królestwo i do tego szefowie instytucji UE – Komisji i Rady” – powiedział Andrius Kubilius, komisarz UE ds. obrony.

Według tej koncepcji Rada Bezpieczeństwa UE miałaby realne kompetencje decyzyjne, a nie wyłącznie charakter konsultacyjny. To oznaczałoby fundamentalną zmianę w sposobie podejmowania decyzji w sprawach obrony.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Europa bez amerykańskiej obecności wojskowej?

Wypowiedź komisarza wyraźnie wskazuje na obawę o przyszłą rolę Stanów Zjednoczonych w Europie. Kubilius podkreśla, że Unia musi być gotowa zastąpić część amerykańskich zasobów i wojsk, jeśli te zostaną przeniesione poza kontynent.

„Musimy być gotowi zastąpić zasoby i wojska, które Amerykanie przeniosą z Europy” – stwierdził Andrius Kubilius.

W tym kontekście padła konkretna propozycja budowy sił liczących 80–100 tys. żołnierzy, które stanowiłyby fundament przyszłej siły szybkiego reagowania UE. To już nie jest dyskusja o symbolice wspólnej obrony. To rozmowa o liczbach, strukturach i realnych zdolnościach operacyjnych.

Rosja jako największe zagrożenie dla Europy

Najbardziej alarmujące słowa dotyczyły sytuacji geopolitycznej na wschodzie.

„Rosja jest największym zagrożeniem dla Europy” – powiedział Andrius Kubilius, komisarz UE ds. obrony.

Komisarz ostrzegł, że nawet ewentualne zakończenie wojny w Ukrainie nie musi oznaczać zatrzymania rosyjskiej gospodarki wojennej.

„Nie powinniśmy patrzeć na wydatki nominalne, choć i tak mówimy o 150 mld euro rocznie. Jeśli porównamy to z siłą nabywczą Rosjan, to mówimy o kwocie porażającej: wydają 85 proc. tego, co wszyscy Europejczycy przeznaczamy na obronę” – ocenił Andrius Kubilius.

Padło również ostrzeżenie dotyczące potencjalnego testowania zobowiązań sojuszniczych.

„A gdyby chciała przetestować artykuł 5 NATO, mogłaby to zrobić też przy wykorzystaniu milionów dronów. A my wciąż nie jesteśmy gotowi, by obronić się przed murem dronów” – stwierdził komisarz.

Propozycja powołania Rady Bezpieczeństwa UE z udziałem Polski pojawia się w momencie, gdy Europa coraz głośniej mówi o autonomii strategicznej. Jednak ton wypowiedzi Kubiliusa pokazuje jedno – dyskusja nie dotyczy już odległej przyszłości. Dotyczy gotowości na scenariusz, który – jak sugerują niektórzy politycy – może nadejść szybciej, niż wielu zakłada.