Joanna Szczepkowska nie zostawiła suchej nitki na wystąpieniu Karola Nawrockiego podczas Święta Wojska Polskiego. Aktorce nie spodobał się zarówno sposób, w jaki prezydent zwracał się do żołnierzy, jak i jego słowa o programie SAFE. Największe emocje wywołały jednak dwa historyczne fragmenty przemówienia. Szczepkowska zarzuciła Nawrockiemu błąd dotyczący wojskowych sztandarów, a na koniec wypomniała mu słowa o „obrońcach Monte Cassino”. W tym przypadku historia rzeczywiście daje podstawy do polemiki z prezydentem.
Karol Nawrocki przemówił podczas Święta Wojska Polskiego
15 sierpnia Warszawa i Gdynia stały się głównymi miejscami obchodów Święta Wojska Polskiego i 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej. Na Wisłostradzie odbyła się defilada wojskowa, natomiast na Zatoce Gdańskiej zorganizowano paradę z udziałem ponad 20 okrętów. Tegoroczne uroczystości odbywały się pod hasłem „Polska SAFE – Bezpieczna Polska”.
Do zabezpieczenia obu wydarzeń zaangażowano blisko 9 tys. żołnierzy. Bezpośrednio w warszawskiej defiladzie uczestniczyło około 1800 wojskowych, a widzowie mogli zobaczyć około 300 pojazdów oraz ponad 60 statków powietrznych.
Podczas uroczystości głos zabrał prezydent Karol Nawrocki. W wystąpieniu dużo miejsca poświęcił bezpieczeństwu kraju oraz programowi SAFE. Przekonywał, że Wojsko Polskie nie potrzebuje obcojęzycznych określeń, aby definiować swoją rolę.
Najwięcej komentarzy wywołały jednak jego słowa o wojskowych sztandarach. Nawrocki stwierdził, że „Bóg, Honor, Ojczyzna” widnieje na nich „od wieków”, przeciwstawiając tę dewizę określeniu SAFE.
Te słowa nie spodobały się Joannie Szczepkowskiej.
Joanna Szczepkowska uderzyła w Nawrockiego
Aktorka i pisarka opublikowała obszerny komentarz, w którym odniosła się nie tylko do treści przemówienia, ale również do sposobu, w jaki prezydent zwracał się do zgromadzonych żołnierzy.
Szczepkowskiej nie spodobało się między innymi głośne powitanie wojska słowami „czołem żołnierze”. Aktorka porównała wystąpienie Nawrockiego z przemówieniami Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Sposób mówienia prezydenta określiła jako mający energię „kibolskiej agresji”.
Według Szczepkowskiej żołnierz powinien być przedstawiany przede wszystkim jako obrońca państwa, dlatego agresywny, w jej ocenie, ton przemówienia był niewłaściwy.
To oczywiście opinia aktorki dotycząca stylu wystąpienia, a nie stwierdzenie faktu. Znacznie łatwiej zweryfikować jednak jej kolejne zarzuty, bo dotyczą konkretnych wydarzeń historycznych.
„Bóg, Honor, Ojczyzna” rzeczywiście nie było na sztandarach od wieków
Szczepkowska zwróciła uwagę na słowa Nawrockiego, według którego dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” znajduje się na sztandarach Wojska Polskiego „od wieków”.
I właśnie tutaj prezydent użył dużego historycznego uproszczenia.
W II Rzeczypospolitej na wojskowych sztandarach funkcjonowała dewiza „Honor i Ojczyzna”. Słowo „Bóg” zostało do niej oficjalnie dodane dopiero podczas II wojny światowej. Stało się to na mocy dekretu prezydenta RP Władysława Raczkiewicza z 15 października 1943 roku.
Dekret zmieniał wcześniejsze przepisy z 1937 roku i nakazywał dodać słowo „Bóg” przed wyrazem „Honor”. Pełna formuła zaczęła więc funkcjonować na wojskowych sztandarach nie „od wieków”, lecz od nieco ponad 80 lat.
W okresie PRL dewizę usunięto. Natomiast po zmianie ustroju napis „BÓG HONOR OJCZYZNA” ponownie znalazł się w regulacjach dotyczących sztandarów Sił Zbrojnych RP. Ustawa w tej sprawie została uchwalona w 1993 roku. Obowiązujące przepisy nadal przewidują umieszczanie tego napisu na sztandarze jednostki wojskowej.
W tym punkcie krytyka Szczepkowskiej ma więc potwierdzenie w źródłach historycznych.
Potem padło Monte Cassino. „Nawrocki do podstawówki!”
Na tym jednak nie koniec. Podczas przemówienia Karol Nawrocki mówił również o patriotycznym wychowaniu kolejnych pokoleń Polaków. Wymieniając osoby i wydarzenia będące symbolami polskiej historii, wspomniał o „obrońcach Monte Cassino”.
Sformułowanie natychmiast zwróciło uwagę komentatorów, ponieważ w 1944 roku sytuacja wyglądała odwrotnie.
Polscy żołnierze 2. Korpusu Polskiego dowodzonego przez gen. Władysława Andersa nie bronili Monte Cassino przed atakiem. To oni uczestniczyli w zdobywaniu niemieckich pozycji. Niemcy bronili Linii Gustawa i rejonu wzgórza, natomiast żołnierze alianccy próbowali przełamać ich obronę.
Po niezwykle ciężkich walkach 18 maja 1944 roku polski patrol wszedł do ruin klasztoru, a nad Monte Cassino zawisła biało-czerwona flaga. Zwycięstwo 2. Korpusu stało się jednym z najbardziej symbolicznych momentów w historii Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Szczepkowska skomentowała ten fragment znacznie krócej. Padło: „Nawrocki do podstawówki!”
Wpadkę dotyczącą Monte Cassino zauważyli zresztą nie tylko przeciwnicy polityczni prezydenta. Informowały o niej niezależnie m.in. Onet, WP i RMF FM.
Wpis Szczepkowskiej wywołał polityczną dyskusję
Wystąpienie Nawrockiego było mocno polityczne także w części dotyczącej SAFE. Prezydent od miesięcy krytykuje konstrukcję unijnego mechanizmu i przekonuje, że bezpieczeństwo Polski nie powinno zależeć od decyzji podejmowanych poza krajem. Taką argumentację przedstawiał również wcześniej w oficjalnych wystąpieniach.
Rząd prezentuje program zupełnie inaczej. Podczas obchodów MON tłumaczył hasło SAFE jako zestaw czterech filarów: sojuszy, armii, fabryk i Europy.
Spór Joanny Szczepkowskiej z prezydentem dotyczy więc częściowo politycznej oceny programu SAFE i stylu wystąpienia. Jednak w dwóch kwestiach historycznych można dokonać jednoznacznej weryfikacji. Pełna dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie widnieje na wojskowych sztandarach „od wieków”, a żołnierze gen. Andersa walczyli o zdobycie Monte Cassino, nie o jego obronę.
