Relacje między rządem a Pałacem Prezydenckim od miesięcy pozostają napięte. Spory dotyczą ustaw, polityki zagranicznej i personalnych nominacji. Tym razem jednak doszło do rzadkiego momentu zgody. W sprawie udziału Polski w szczycie Rady Pokoju w Waszyngtonie pojawił się nieoczekiwany sygnał współpracy.
- Przeczytaj też: Pilne wieści gruchnęły z samego rana. To koniec. Polska 2050 przestaje istnieć. Ciężko uwierzyć co się tam dzieje
Włodzimierz Czarzasty publicznie pochwalił decyzję prezydenta Karola Nawrockiego. To sytuacja, która jeszcze kilka tygodni temu wydawała się mało prawdopodobna.
- Sprawdź również: „Międzynarodowe uderzenie”. Polskie i niemieckie służby poderwane na równe nogi. Wielka akcja służb
Decyzja, która wyhamowała spór
Prezydent nie poleci do Waszyngtonu na inauguracyjne spotkanie nowej Rady Pokoju. Polskę będzie reprezentował Marcin Przydacz, jednak wyłącznie w roli obserwatora. Oznacza to ograniczone zaangażowanie państwa w projekt, który od początku budzi kontrowersje.
Rząd wcześniej sygnalizował ostrożność wobec inicjatywy Donalda Trumpa. Dlatego decyzja prezydenta została odczytana jako zbliżenie stanowisk obu ośrodków władzy. Zamiast otwartego konfliktu pojawiła się koordynacja.
Czarzasty ujawnia kulisy
W programie TVP Info lider Lewicy opisał proces decyzyjny głowy państwa. Z jego relacji wynika, że prezydent konsultował się z rządem przed podjęciem ostatecznej decyzji.
„Prezydent Nawrocki, po pierwsze, nie wiedział, co z tym zrobić. Po drugie – zrobił rozsądnie, bo się zapytał. Po trzecie – dostał stanowisko rządu bardzo precyzyjne w tej sprawie. Po czwarte – pomyślał, pomyślał i dobrze wybrał” – powiedział Włodzimierz Czarzasty.
Słowa te wywołały zaskoczenie, ponieważ marszałek Sejmu od dawna pozostaje w ostrym sporze z prezydentem. Tym razem jednak ocena była jednoznacznie pozytywna.
Kontrowersyjny projekt w tle
Sama Rada Pokoju to inicjatywa Donalda Trumpa, która wywołała dyskusję w Europie. W przestrzeni publicznej pojawiły się sugestie, że mogłaby ona w przyszłości osłabić rolę ONZ. Dodatkowo emocje wzbudziła lista zaproszonych gości, na której znaleźli się również przywódcy państw autorytarnych.
W tym kontekście decyzja o ograniczonej reprezentacji Polski została odebrana jako próba zachowania równowagi. Z jednej strony utrzymane zostają relacje z USA. Z drugiej – uniknięto pełnego politycznego zaangażowania.
Chwilowe zawieszenie broni?
Choć trudno mówić o trwałym przełomie, sprawa pokazuje, że w kwestiach międzynarodowych możliwa jest współpraca między rządem a prezydentem. W realiach ostrej polaryzacji politycznej to wydarzenie wyjątkowe.
Pytanie pozostaje otwarte: czy to jednorazowy przypadek, czy zapowiedź bardziej pragmatycznych relacji na linii rząd–Pałac Prezydencki.
