Prokurator i policja weszli do Trybunału Konstytucyjnego. „Usiłuje dokonać przeszukania”
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Kolejna odsłona ostrego sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. W piątek do siedziby TK przyjechał prokurator Andrzej Piaseczny wraz z policjantami i biegłym z zakresu informatyki. Trybunał początkowo informował o próbie przeszukania budynku, a jego prezes Bogdan Święczkowski określił działania prokuratury jako „prowokacyjne” i zawiadomił o sytuacji prezydenta Karola Nawrockiego. Prokuratura przedstawiła jednak własne wyjaśnienie: celem było zabezpieczenie monitoringu i dokumentów związanych z prowadzonym postępowaniem. Waldemar Żurek przekazał później, że sprawa ma związek z wydarzeniami z udziałem Święczkowskiego i Macieja Berka.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Prokurator i policjanci pojawili się w Trybunale Konstytucyjnym

Informacja o działaniach służb pojawiła się w piątek przed południem. Trybunał Konstytucyjny przekazał, że do jego siedziby przybył prokurator Andrzej Piaseczny w towarzystwie funkcjonariuszy policji.

W pierwszym komunikacie przedstawiono sytuację jako próbę dokonania przeszukania budynku TK. Jednocześnie Bogdan Święczkowski zdecydował o dobrowolnym przekazaniu materiałów, których domagał się prokurator.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Prezes Trybunału bardzo ostro ocenił sam sposób przeprowadzenia czynności. Według stanowiska TK działania miały charakter „prowokacyjny”, a Święczkowski uznał, że mogą wyczerpywać znamiona czynu opisanego w art. 128 Kodeksu karnego.

To jednak ocena prawna przedstawiona przez prezesa TK, a nie rozstrzygnięcie, że prokurator lub policjanci popełnili przestępstwo.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

O sytuacji natychmiast poinformowano również prezydenta Karola Nawrockiego.

Kilka godzin później pojawiły się dokładniejsze informacje dotyczące charakteru czynności.

Prokuratura Krajowa potwierdziła, że Piaseczny przyjechał do TK, aby zabezpieczyć monitoring oraz dokumentację niezbędną do prowadzonego postępowania. Nie chodziło więc wyłącznie o przejęcie papierowych dokumentów.

W działaniach uczestniczył również specjalista z zakresu informatyki.

Żurek zdradził, czego szukała prokuratura. W tle Berek i Święczkowski

Nowe informacje przedstawił w południe minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek.

Jak przekazał, prokurator otrzymał informację, że zostaną mu przekazane kopie potrzebnych dokumentów. Jednocześnie zabezpieczono dane z urządzeń monitoringu znajdujących się w Trybunale.

Żurek powiązał te działania z wydarzeniami, do których doszło w środę wewnątrz budynku TK.

Chodzi o konflikt między Bogdanem Święczkowskim a Maciejem Berkiem. Berek twierdzi, że podczas próby przejścia do części budynku przeznaczonej dla sędziów został przez prezesa TK fizycznie wypchnięty z korytarza. W związku z tym złożył zawiadomienie dotyczące podejrzenia naruszenia jego nietykalności cielesnej. Święczkowski nie został w tej sprawie uznany za winnego, a przebieg wydarzeń ma dopiero zostać ustalony w postępowaniu.

Właśnie dlatego monitoring może mieć kluczowe znaczenie dla ustalenia, co rzeczywiście wydarzyło się w środę w siedzibie TK.

Żurek ostro odpowiedział również na zarzut Święczkowskiego, że czynności prokuratora mogą być przestępstwem. Stwierdził, że jeżeli prezes TK uważa działania służb za bezprawne, może złożyć w tej sprawie odpowiednie zawiadomienie.

Tym samym piątkowe wydarzenia mają dwie zupełnie odmienne interpretacje. Trybunał mówi o próbie przeszukania i prowokacji, natomiast prokuratura przedstawia czynności jako zabezpieczanie dowodów potrzebnych do prowadzonego postępowania.

Spór wokół TK staje się coraz ostrzejszy

Piątkowe działania służb nastąpiły zaledwie dwa dni po wyjątkowo burzliwych wydarzeniach przed i wewnątrz Trybunału Konstytucyjnego.

W środę Maciej Berek złożył w Sejmie ślubowanie, używając formuły skierowanej „wobec prezydenta”. Karol Nawrocki nie uczestniczył w uroczystości i nie uznaje takiej formy za wystarczającą do objęcia urzędu sędziego TK.

Berek udał się następnie do Trybunału. Bogdan Święczkowski nie dopuścił go do orzekania, zapowiadając, że będzie oczekiwał na stanowisko prezydenta dotyczące skuteczności ślubowania.

Jednocześnie przed budynkiem doszło do przepychanek między policją a manifestantami sprzeciwiającymi się wejściu Berka i innych osób wybranych przez Sejm do TK. Napięcie przeniosło się później do wnętrza Trybunału, gdzie – według relacji Berka i innych uczestników – miało dojść do konfliktu ze Święczkowskim.

Teraz właśnie część tych wydarzeń bada prokuratura.

Święczkowski zdecydował się wydać żądane materiały, ale jednocześnie zakwestionował legalność i sposób działania śledczych. Prokuratura zabezpieczyła dokumentację oraz monitoring, który może pomóc odtworzyć przebieg środowych wydarzeń.

Sprawa staje się więc kolejnym frontem konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego – obok sporu o ślubowania nowych sędziów, ich dopuszczenie do orzekania i rolę prezydenta w całej procedurze.